Co się stało z cenami w barach mlecznych? Polacy są przerażeni nagłymi podwyżkami

Bary mleczne nie unikną rekordowych podwyżek cen. Galopująca inflacja uderza w stołówki. Koniec z tanimi obiadami na mieście.

Galopująca inflacja spędza sen z powiek restauratorom. Podwyżki cen gazu, prądu i produktów sprawiają, że część lokali decyduje się na zamknięcie. Inne z kolei muszą podnosić swoje ceny, aby dogonić koszty. Kryzys nie ominie również barów mlecznych, które do tej pory uchodziły za tanią alternatywę na obiad poza domem.

Coraz wyższe ceny

Najpierw pandemia i lockdown, później dwucyfrowa inflacja i drożyzna. Ostatnie lata to ciężki okres dla gastronomii. Każda dostawa towaru to dla restauratora niespodzianka- ceny produktów potrafią urosnąć z dnia na dzień. Odbija się to również na menu. Na podwyżki narzekają klienci, którzy do tej pory odwiedzają lokale.

Zwykła zupa potrafi teraz kosztować 20 zł. Kogo będzie na to stać? Na pewno nie mnie, ale co oni mają zrobić?- mówi nasz czytelnik

Bary mleczne nie dla każdego

Bar mleczny do tej pory był synonimem taniego i smacznego domowego obiadu. Ratował studentów i karmił seniorów- budżetowe opcje pozwalały na zakupy ciepłego posiłku nawet przy skromnym budżecie.

W kwietniu Ministerstwo Finansów wydało rozporządzenie, które obejmowało dotacje dla barów mlecznych, aby utrzymać ich rentowność.

W wyniku przeprowadzonych analiz Ministerstwo Finansów proponuje obniżenie narzutu z 56 proc. do 45 proc., co przełoży się na spadek cen lub ograniczy ich przyrost wywołany wzrostem cen surowców potrzebnych do przygotowania dotowanych posiłków podawanych w barach mlecznych, przy jednoczesnym zwiększeniu stawki dotacji z 40 proc. do 55 proc., która zrekompensuje przedsiębiorcom niższe wpływy z tytułu ograniczonego narzutu oraz jednocześnie zwiększy środki na pokrycie kosztów zakupu surowców- podaje Ministerstwo w uzasadnieniu do projektu

Dlaczego więc ceny ciągle rosną?

Koniec z tanimi stołówkami

Dotacja obejmuje jedynie dania jarskie, podczas gdy klienci barów mlecznych częściej stawiają na potrawy mięsne. Drożeją półprodukty mleczne i mięsne, więc podwyżka cen w menu jest po prostu nieunikniona.

Zupy podrożały o około 2-3 zł w ciągu ostatnich dwóch miesięcy, mięso poszło do góry o 40 proc. Ryba jest najdroższa, wszyscy się śmieją, że mamy rybę w cenie kawioru. Ryba jest droga, kilogram kosztuje prawie 175 z- mówi właścicielka baru mlecznego w rozmowie z RMF24

Bary mleczne- Pyszności/ BorninthePRL

Rosną też rachunki za prąd i gaz- tego nie obejmuje rządowe wsparcie. Tymczasem właściciele lokalów zaczęli dostawać rachunki wyższe nawet o 500%.
Przy tak niskich cenach produktów bary mleczne po prostu nie będą na siebie zarabiać i zaczną przynosić jedynie straty.

W grudniu pierogi miałam po cztery złote, teraz po pięć, a będzie zaraz więcej, bo drożeje ser. Podnoszę ceny raz w miesiącu, choć powinnam dwa. Ludzie widzą te zmiany, ale i tak przychodzą, bo taniej nigdzie nie zjedzą- przyznaje w rozmowie z finanse.wp.pl Magdalena Goździaszek z baru Mewa

Odwiedzasz czasem bary mleczne? Zauważyłeś podwyżki?

Przepis na chrupiące kotlety z kani w panierce znajdziesz na naszym kanale YouTube


Komentarze

Komentarze do tego artykułu zostały wyłączone

Najczęściej czytane dziś

Może Cię zainteresować

×