Kto z nas delektował się drożdżówką dłużej niż 5 minut? No właśnie, a uporanie się z nią zajmuje "wieki". Pierwsza fala procesów to trawienie, gwałtowny skok cukru we krwi, a także odpowiedź trzustki, która i tak nie ma z nami lekko. Potem przychodzi zjazd energii i kolejna walka z głodem. Przeanalizujmy krok po kroku, co dzieje się z drożdżówką po przekroczeniu naszego podniebienia.
Co ma w swojej ofercie rasowa drożdżówka?
Przeciętna porcja drożdżówki waży średnio 80–100 gramów, a w tej gramaturze znajduje się jakieś 250–350 kcal. Podstawą jest oczywiście oczyszczona mąka pszenna, czyli mąka pozbawiona otrębów i większości błonnika. Do tego dochodzi cukier, tłuszcz piekarski oraz nadzienie, na przykład serowe, budyniowe lub owocowe. W 100 gramach drożdżówka posiada 40–50 gramów węglowodanów, z czego 15–20 gramów to po prostu cukry proste. Tłuszczu jest średnio od 10 do 15 gramów, a białka tylko 5–7 gramów. Błonnika jest tyle co nic, bo mowa o maksymalnie 2 gramach. Taki skład przyczynia się do natychmiastowego doładowania energetycznego, za którym organizm nie przepada.
WIDEOWydaliśmy 253 zł na drożdżówki. Czy to już przesada?
Trawienie rozpoczyna się w ustach
Trawienie rozpoczyna już pierwsze ugryzienie. W ślinie znajduje się enzym o nazwie amylaza ślinowa, dawniej nazywany ptialiną. Enzym ten rozkłada skrobię z mąki na krótsze fragmenty, w tym na maltozę. Dlatego miękkie ciasto po dłuższej chwili żucia zaczyna być słodsze, mimo że nadzienie jeszcze nie weszło do gry.
Puszyste ciasto drożdżowe jest mocno napowietrzone oraz mało zbite, więc rozpada się w ustach bez większego problemu. Taka struktura skraca żucie i przyspiesza przełknięcie. Rozdrobniona papka trafia do żołądka z nieopisaną łatwością, a pokarm mało błonnikowy przesuwa się do kolejnych odcinków układu pokarmowego sprawniej niż pełnoziarnista kanapka z białkowymi dodatkami. Ten proces niesłychanie skraca czas, w którym żołądek czuje się napełniony.
Cukier przejmuje stery nad krwią
Cukry proste i rozłożona skrobia zmieniają się w glukozę, czyli w podstawowe paliwo napędowe dla przeróżnych komórek. W dużym uproszczeniu glukoza przenika przez ścianę jelita cienkiego i trafia w końcowym efekcie do krwi. Odpowiedź glikemiczna po drożdżówce jest stosunkowo wysoka, ale zależy od receptury, nadzienia, porcji i indywidualnych cech osoby jedzącej. Pierwszy wzrost widać już po 15 minutach, a szczyt przypada mniej więcej między 30 a 45 minutą.
U zdrowej osoby na czczo glukoza mieści się w przedziale 70 do 99 mg/dl, lecz po takiej słodkiej przekąsce może przekroczyć 140 mg/dl. W drożdżówce nie ma co przyhamować wchłaniania, bo brak jej błonnika, więc cukier wchodzi do krwi jednym mocnym uderzeniem.
Koniec wakacji. Insulina wkracza do akcji
Rosnący poziom cukru odbiera trzustka, a dokładniej jej komórki beta skupione w wyspach trzustkowych, nazywanych też wyspami Langerhansa. W odpowiedzi wyrzucają one do krwi hormon o nazwie insulina. Insulina zwiększa wychwyt glukozy przede wszystkim przez mięśnie i tkankę tłuszczową, a z kolei w wątrobie reguluje jej magazynowanie oraz nadzoruje produkcję. Bez tego hormonu cukier krążyłby we krwi zamiast trafić tam, gdzie jego miejsce.
Im wyższy oraz szybszy skok cukru, tym mocniejszy wyrzut insuliny musi go wyrównać. Duża porcja słodkiego ciasta jest więc bardzo męcząca dla trzustki. U zdrowej osoby narząd radzi sobie z tym sprawnie i w ciągu 1–2 godzin sprowadza glukozę do normy. Gdy taka sytuacja jest nagminna, to trzustka przestaje sobie z tym radzić.
Spadek energii i wielki powrót głodu
Po zjedzeniu słodkości, takiej jaką jest drożdżówka, nadchodzi cukrowa sinusoida. Mocny wyrzut insuliny czasem przestrzeliwuje cel i spycha glukozę poniżej punktu startowego, czyli tego, przy którym dobrze się czujemy. Mózg pracuje głównie na glukozie, więc jej nagły niedobór przekłada się na senność, spadek koncentracji, rozdrażnienie i ból głowy.
W tym samym momencie rośnie grelina, czyli hormon głodu, dlatego też w niedalekiej przyszłości uruchamia się ochota na kolejną pyszność. Dla jasności, nie chodzi wcale o sałatkę z brokułem. Powstaje pętla, w której cukier drąży cukier. Dodatkowo mała porcja białka i błonnika nie wysyła mocnego sygnału sytości do mózgu, więc znów zaczyna się poszukiwanie czegoś na ząb.
Co dzieje się z nadmiarem?
Nie każda porcja glukozy jest od razu spalona, a w dzisiejszych, mocno siedzących czasach jest to rzadkość. Część trafia do magazynu w postaci glikogenu, czyli zapasowej formy cukru. Wątroba pomieści około 100 gramów glikogenu, a mięśnie 0,5 kilograma. Gdy te zbiorniki są wypełnione po brzegi, długofalową nadwyżkę organizm zamienia w tłuszcz.
Niestety, mało kto jest świadomy tego, że dopóki insulina jest wysoka, to blokuje spalanie tłuszczu. Po posiłku insulina kieruje część kwasów tłuszczowych do tkanki tłuszczowej, ale ich dalszy los zależy od zjedzonej kaloryczności względem zapotrzebowania. Jedna drożdżówka od czasu do czasu niczego nie psuje, ale zjadana kilka razy w tygodniu do kawusi dokłada mnóstwo kalorii ponad zapotrzebowanie. Nadwyżka odkłada się gram po gramie, niestety, najchętniej w okolicy brzucha.
Najzdrowsza metoda jedzenia drożdżówki
Najlepiej nie jeść drożdżówki na pusty żołądek. Warto połączyć ją z porcją białka i tłuszczu, na przykład twarożkiem, garścią orzechów lub jogurtem wysokobiałkowym. Takie wyborne towarzystwo spowalnia wchłanianie glukozy i łagodzi wyrzut insuliny.
Dobrze też zjeść słodkość po sytym posiłku, a nie zamiast niego, mimo że jest to sprzeczne z ograniczeniem kalorii. Kalorie należy ograniczyć w pierwszej kolejności z prymitywnych przekąsek, a nie ze zbilansowanych odżywczych posiłków. Zamiana zdrowego posiłku na drożdżówkę do niczego dobrego nie prowadzi i nie jest żadnym sprytnym posunięciem.
Pora dnia również jest bardzo ważna. Rano i ogólnie przed jakimkolwiek ruchem mięśnie chętnie zużywają cukier na bieżąco. Krótki spacer, mniej więcej 10–15 minut po jedzeniu, obniża poposiłkowy poziom glukozy. Pomaga też redukcja porcji, na przykład podzielenie się z bliską osobą drożdżówką na pół. Popijanie drożdżówki słodkim napojem to najgorsze, co może być, dlatego lepiej postawić na wodę lub niesłodzoną kawę.
Drożdżówka nie jest trucizną, lecz potężnym ładunkiem cukru i tłuszczu, a jak widać, taki duet nie jest dla nas zbyt zdrowy. Zjedzona okazjonalnie i z głową nie zaszkodzi. Wiedza o tym, co jak działa, ułatwia podejmowanie racjonalniejszych decyzji.
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.