Ekstremalne sceny w "Azja Express". Oto co musieli zjeść uczestnicy programu

Żywy, kilkumetrowy pyton owinięty wokół szyi i miska pikantnego curry z mięsa węża do spałaszowania na czas. Ostatni odcinek "Azja Express" przyniósł zadanie, które u jednych wywołało łzy i panikę, a u innych doprowadziło do eliminacji z show. Indonezyjska egzotyka okazała się barierą nie do przejścia.

Kadr z programu "Azja Express"Kadr z programu "Azja Express"
Źródło zdjęć: © Licencjodawca
Monika Kubala

Sobotni odcinek programu "Azja Express" z 10 października na długo zapisze się w pamięci widzów TVN. W najnowszej edycji formatu zmagania prowadzą przez wymagający szlak – od turystycznego Bali, przez zatłoczoną Jawę, aż po Malezję i metę w Singapurze. Uczestnicy, zmuszeni do przetrwania za równowartość jednego dolara dziennie, muszą mierzyć się ze skrajnym zmęczeniem i stresem.

W stawce o finał wciąż walczą m.in. Małgorzata Socha z Mariuszem Szydłem, bracia Michał i Paweł Danilczukowie, Edyta Herbuś z Piotrem Bukowieckim, Błażej Król z Robertem "DrySkullem" Krawczykiem. Tym razem jednak to nie autostop, a lokalne menu przesądziło o losach wyścigu.


WIDEO
Rozgrzewająca zupa tajska z kalafiora. Przygotujesz ją w 30 minut

Pyton na ramionach i mięso gada na talerzu

Na terenie indonezyjskiej Jawy prowadząca Izabella Krzan przygotowała dla par test, który wywołał prawdziwy paraliż. Uczestnicy trafili do tradycyjnego lokalu serwującego tzw. kuliner ekstrim. Zasady były bezwzględne: jeden z partnerów musiał zjeść całą porcję gęstego, pikantnego curry z węża, podczas gdy druga osoba miała w tym samym czasie stać nieruchomo z żywym pytonem owiniętym wokół szyi.

Zadanie natychmiast podzieliło duety. Niezwykłym opanowaniem wykazały się Kasia Zillmann i Janja Lesar – tancerka zachowała absolutny spokój, trzymając potężnego gada i motywując partnerkę do przełknięcia kolejnych kęsów. Z presją czasu i własnymi słabościami świetnie poradzili sobie również Mateusz Banasiuk wraz z siostrą Aldoną. Rodzeństwo bez zbędnego wahania podzieliło się rolami i bezbłędnie zaliczyło misję, chociaż aktor nie krył zaskoczenia intensywnością potrawy. Zmagając się z każdym kolejnym kęsem, przyznał przed kamerami, że danie było smaczne, ale wyjątkowo pikantne.

Zupełnie inaczej wyglądało to w przypadku Marii Jeleniewskiej i himalaistki Zoi Skubis. Paniczny lęk przed gadami i blokada przed zjedzeniem mięsa doprowadziły do kłótni i łez. Zmarnowane minuty okazały się kosztowne – dziewczyny zameldowały się na mecie w Yogyakarcie jako ostatnie i musiały opuścić program.

Kulinarne tabu czy lokalny przysmak?

Dla europejskiego odbiorcy widok dań z węża budzi odrazę, jednak na Jawie potrawy te nie są niczym odosobnionym. W miastach takich jak Dżakarta czy Yogyakarta street food z pytonów i kobr ma swoich stałych amatorów. Mięso najczęściej podaje się w aromatycznym sosie curry (gulai) lub grillowane na patykach jako szaszłyki (sate).

W indonezyjskiej medycynie ludowej (jamu) wężowemu mięsu przypisuje się właściwości lecznicze – ma ono oczyszczać organizm, pomagać w alergiach skórnych i dodawać witalności. Choć nie jest to codzienne danie przeciętnego mieszkańca, w Azji Południowo-Wschodniej stanowi element tradycji, z którą gwiazdy musiały zderzyć się w najbardziej bezpośredni sposób.

Wybrane dla Ciebie
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE