Gdy skosztowałam szyszkowego króla u znajomej, przepadłam. Teraz piekę raz w miesiącu
Szyszkowy król przypomina mi ciasto z kryształowej patery cioci. Jest miksem nowoczesności z peerelowskimi naleciałościami. Z każdym kęsem wracam do czasów dzieciństwa, kiedy podczas uroczystości mniejszych i większych na stołach pojawiały się przedziwne wariacje różnych deserów. Wśród nich był też szyszkowy król. Koleżanka przypomniała mi o tym specjale i od tamtej pory piekę go przynajmniej raz w miesiącu.
Źródło zdjęć: © Adobe Stock