Kiedyś zdrowy i niszowy dodatek, teraz pod marką Biedronki. Czy Polacy kupią go bez dodatku cukrów?

Kusi chrupkością, ma dobry skład i doskonale sprawdzi się tam, gdzie do tej pory lądowały tłuste grzanki lub przesolone orzeszki. Choć wytrawna granola powstała z myślą o zdrowiu, jej nietypowy smak może okazać się sporym zaskoczeniem kulinarnym. Pytanie, czy masowy konsument jest już gotowy na tak odważną rewolucję w domowym menu?

Granola wytrawna - czy tę wersję polubią klienci Biedronki?Granola wytrawna - czy tę wersję polubią klienci Biedronki?
Źródło zdjęć: © Pyszności
Magdalena Pomorska

Dla większości z nas słowo "granola" odruchowo kojarzy się z porannym rytuałem: miską jogurtu, świeżymi owocami, orzechami i solidną porcją miodu lub syropu. Przez lata rynek płatków śniadaniowych przyzwyczajał nas do profilu stricte deserowego.

Idea przeniesienia pieczonych ziaren na słoną stronę kuchni nie jest jednak zjawiskiem zupełnie nowym. Jako pierwsi szlak przecierali rzemieślnicy i niszowe koncepty: marka Inna Bajka zachwycała kompozycją gryki z rozmarynem, tymiankiem i płatkami drożdżowymi, a Kasia z Podlasia stawiała na śródziemnomorski sznyt z oliwą z pierwszego tłoczenia, octem balsamicznym i liofilizowanymi oliwkami. Do tej pory były to jednak perełki z biobazarów i sklepów ze zdrową żywnością – intrygujące, lecz zaporowe cenowo i trudno dostępne.


WIDEO
Czy warto skusić się na przekąski high protein? Sprawdzamy składy z dietetyk kliniczną

Wprowadzenie linii Vitanella Veggie Granola (w wariantach z suszonymi pomidorami, cukinią czy papryką) do najpopularniejszej sieci dyskontowej to próba przeniesienia tego konceptu pod strzechy. Projekt firmuje Biedronka LAB – centrum innowacji stworzone we współpracy ze Szkołą Główną Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie, gdzie receptury dopracowywano z udziałem studentów i naukowców. Zamiast kolejnego słodzonego musli na masowe półki trafił produkt o zaskakującym profilu. Czy to realna odpowiedź na potrzeby współczesnego konsumenta, czy jedynie laboratoryjny eksperyment, który z trudem obroni się w codziennym koszyku zakupowym?

Od rzemieślniczej niszy do masowego koszyka: co kryje mała torebka?

Podczas gdy manufaktury budowały swoje kompozycje na wyszukanych bazach (gryka, napary ziołowe, liofilizowane winogrona czy dressing balsamiczny), nowość z dyskontu musiała pogodzić czysty skład z masową dostępnością. Trzeba oddać twórcom jedno – technolodzy z SGGW wywiązali się z tego zadania bez zarzutu. Bazą są pełnoziarniste płatki owsiane, nasiona słonecznika, komosa ryżowa i czarnuszka, a spoiwem – zamiast tłuszczu palmowego czy syropów cukrowych – błonnik z korzenia cykorii (inulina) oraz naturalny koncentrat warzywny. W efekcie 100 gramów dostarcza aż 25 gramów błonnika i zaledwie około 4 gramów naturalnie występujących cukrów.

Kulinarnie to propozycja dość wszechstronna. Podobnie jak jej rzemieślnicze pierwowzory, może być wybierana jako zamiennik smażonych, pszennych grzanek w zupach kremach. W sałatkach stanowi znacznie zdrowszy zamiennik dla prażonych orzeszków, które w marketowych wersjach ociekają solą i sztucznymi aromatami wędzarniczymi. Wsypana do klasycznego serka wiejskiego w kilka sekund zmienia go w chrupiący, pełnowartościowy posiłek. Dodatkowo poręczna, 50-gramowa torebka kusi, by podgryzać ją prosto z paczki jako dietetyczną alternatywę dla krakersów i chipsów.

Wytrawna granola: innowacja z uczelni kontra polski konsument

Głównym wyzwaniem dla nowej granoli w mojej ocenie nie jest ani receptura, ani rynkowa konkurencja, lecz głęboko zakorzeniona mentalność zakupowa. Rzemieślnicze marki trafiały do świadomego, poszukującego nowinek konsumenta ("foodie"), który z definicji wiedział, po co sięga. W dyskoncie produkt staje przed klientem masowym, dla którego owies wciąż tkwi w szufladce "słodkie śniadanie". Ziołowo-warzywny posmak prażonych ziaren wymaga przełamania schematu myślowego, a to na szerokim rynku bywa barierą najtrudniejszą do pokonania.

Powstaje też pytanie o codzienną funkcjonalność. Dla łasucha szukającego wyrazistej, mocno solonej przekąski do serialu wytrawna granola może okazać się zbyt subtelna i "lekkostrawna". Z kolei osoby regularnie gotujące mogą uznać gotową mieszankę za zbytek – pestki dyni, słonecznik i ulubione zioła większość z nas i tak trzyma w kuchennej szafce. W dyskoncie zakupy robi się automatycznie, a produkty wymagające edukacji i podpowiedzi "z czym to właściwie zjeść" zazwyczaj rotują wolniej niż intuicyjne, znane od pokoleń pozycje.

Przeniesienie wytrawnej granoli z butikowych delikatesów na regały dyskontu to bez wątpienia powiew świeżości i dowód na to, że naukowa współpraca z wielkim handlem może dać produkt wzorowy pod kątem wartości odżywczych. Zastąpienie cukru warzywnym ekstraktem i błonnikiem to krok w stronę nowoczesnej dietetyki, której w masowej sprzedaży wciąż brakuje. O tym jednak, czy wytrawne płatki powtórzą sukces rzemieślniczych prekursorów i zagoszczą w naszych domach na stałe, zadecyduje nie aprobata technologów żywności, lecz gotowość Polaków do zmiany swoich kulinarnych przyzwyczajeń.

Wybrane dla Ciebie
ZANIM WYJDZIESZ... NIE PRZEGAP TEGO, CO CZYTAJĄ INNI!