Książulo zachwycony kebabem w Grójcu. Naklejki jednak nie dał: "Chcę tu zjeść bez kolejki"

Trasa z Pepsi zaprowadziła Książula i jego ekipę do oddalonego o zaledwie pół godziny od Warszawy Grójca. Youtuberzy postanowili przetestować lokalną ofertę gastronomiczną, odwiedzając trzy popularne w mieście punkty z kebabami. Chociaż jeden z lokali absolutnie oczarował ich swoim smakiem, kultowa naklejka "muala" tym razem nie trafiła na szybę.

Książulo ocenia grójeckie kebabyKsiążulo ocenia grójeckie kebaby
Źródło zdjęć: © You Tube • Zdjęcie wygenerowane przy pomocy AI
Ewa Malinowska

Najnowszy odcinek na kanale popularnego twórcy to kolejna odsłona przeglądu polskiego street foodu w mniejszych miejscowościach. Ekipa postawiła sobie za cel sprawdzenie, jak Grójec radzi sobie z serwowaniem fast foodów. Lokalne menu okazało się niezwykle zróżnicowane – od modnych, berlińskich propozycji typu gemüse ze świeżymi i pieczonymi warzywami, po oldschoolowe miejsca bazujące na tradycyjnej "kuli mocy".


WIDEO
Pół miasta zjeżdżone, ale dorwałam pizzę Książula. Tylko musiałam ją upiec sama w domu

Książulo testuje kebaby w Grójcu

Wizyta w Grójcu ujawniła spore rozstrzały jakościowe między poszczególnymi miejscami. Najsłabiej w teście wypadł niegdyś bardzo popularny Mahi Kebab przy Alei Niepodległości, gdzie zjedzony boks z frytkami oraz bułka rozczarowały gumowatym mięsem i specyficznymi sosami przypominającymi keczup z curry lub zupkę chińską. Z kolei lokal Na Kebsa przy ulicy Piłsudskiego obronił się gemüse w długiej bułce z grillowanym bakłażanem i cytrusową nutą, zdobywając solidne 7,5, a zdaniem twórcy nawet 8 na 10 punktów.

Prawdziwym triumfatorem grójeckiej wyprawy okazał się jednak polecany przez mieszkańców Kebab Factory przy ulicy Krótkiej. To właśnie tam ekipa natrafiła na odwróconą pitę za 35 zł. Wywinięte na drugą stronę i chrupkie ciasto skrywało mięso drobiowe oraz majonezową "pastę szefa".

Kebab bez Muala

Książulo nie szczędził zachwytów, przyznając półżartem, że z chęcią skradłby recepturę na ten autorski sos. Mimo tak entuzjastycznej recenzji na drzwiach lokalu nie pojawił się jednak słynny certyfikat jakości. Zażartował przed kamerami, że celowo wstrzymuje się z przyznaniem naklejki, ponieważ chce mieć możliwość ponownego odwiedzenia Grójca i zjedzenia pysznej pity w spokoju, bez konieczności stania w gigantycznych kolejkach fanów.

W trakcie nagrań wyszło również na jaw, że z firmowego busa ekipy najprawdopodobniej zniknął cały pakiet naklejek, co i tak uniemożliwiłoby tradycyjne zaklejenie szyby.

Wybrane dla Ciebie
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY