Polak znalazł w Himalajach grzyby warte nawet 400 tys. zł. Mykolog wyjaśnia nam, skąd taka kwota

Anna Galuhn
Polak znalazł w Himalajach grzyby warte 400 tys. złotych. Mamy komentarz mykologaPolak znalazł w Himalajach grzyby warte 400 tys. złotych. Mamy komentarz mykologa
Źródło zdjęć: © Adobe Stock

Piotr Grześ, znany w sieci jako Grzybów_znawca, wybrał się w Himalaje głównie po to, by znaleźć te grzyby i to mu się udało. Z dumą prezentuje maczużniczka chińskiego w swoich mediach społecznościowych. Dodaje, że za kilogram tych grzybów można dostać nawet 400 tys. złotych.

Podkładki maczużnika chińskiego (Ophiocordyceps sinensis), lokalnie nazywane yarsagumbą, Piotr Grześ znalazł w rejonie Gangapurny i Annapurny. W opisie do nagrania podkreślił, że grzyby wyrastają z ciała zainfekowanej larwy, a jego pozyskanie wymaga poszukiwań w wymagającym, wysokogórskim terenie. To właśnie ograniczona dostępność i ręczny zbiór sprawiły, że yarsagumba stała się jednym z najsłynniejszych produktów pochodzenia naturalnego z Himalajów.


WIDEO
Zrób nacięcia i zwiń schab w roladę z tymi dodatkami. Nasz przepis na popisowe danie z piekarnika

Mykolog wyjaśnia, dlaczego maczużniczek chiński jest ważny dla miejscowej ludności

Tomasz Sobczak, mykolog z PAN oraz ekspert ze Stowarzyszenia Fungarium, od razu prostuje, że poprawna nazwa to maczużniczek chiński. Dodaje, że grzyb jest mocno zakorzeniony w historii i kulturze regionu Himalajów.

– Maczużniczek chiński jest jednym z wielu grzybów, które stosowane są od wieków w tradycyjnej medycynie Chin, Nepalu i Tybetu. Najstarsze wzmianki o nim pochodzą z XV wieku, jednak wtedy nie zawsze rozróżniano poszczególne gatunki maczużników. Najczęściej wspomina się o zastosowaniu w charakterze afrodyzjaku – opowiada mykolog w naszej rozmowie dla Pyszności.

W tradycyjnych społecznościach wykorzystywano całe podkładki grzyba razem z gąsienicą, z której wyrastał. Przygotowywano z nich odwary lub napary, dodawano do mięsa, zup lub zalewano alkoholem na rozgrzewającą i wzmacniającą nalewkę.

Ceny rynkowe wynikają ze statusu grzyba

Ekspert z Fungarium wyjaśnia, że do niedawna grzyby były zbierane wyłącznie ręcznie, w czym uczestniczyły całe wioski.

– Do niedawna uprawa maczużniczka chińskiego była po prostu niemożliwa, co sprawiało, że każdy okaz musiał być pozyskany ręcznie. Gatunek ten występuje wyłącznie w Tybecie i Himalajach, na bardzo dużych wysokościach nad poziomem morza. Co więcej, zbiór maczużniczka stał się głównym źródłem zarobku części lokalnej ludności, przez co zaczęły wybuchać konflikty o kontrolę nad terenami jego występowania – wyjaśnia Tomasz Sobczak.

Dzisiaj możliwa jest uprawa, ale nadal owocniki pozyskiwane naturalnie są cenione najbardziej.

– W XX wieku wraz z rozwojem gospodarczym Chin maczużnik stał się niejako symbolem statusu, przez co popyt wzrósł. To spowodowało zwiększony pozysk i ograniczenie populacji, co z kolei wywindowało ceny jeszcze wyżej. Grzyby pozyskiwane naturalnie nadal są bardziej cenione w Chinach, które są głównym rynkiem dla grzybów medycznych. Wysokie ceny osiągają tylko niektóre okazy, te najwyższej jakości – dodaje mykolog.

Właściwości zdrowotne nie są potwierdzone naukowo

Maczużniczek chiński często jest reklamowany jako środek na poprawę wydolności, astmę, problemy seksualne, a nawet nowotwory. Piotr Grześ w opisie pod materiałem wideo, na którym pokazuje znalezisko, dodaje, że jest to "legenda medycyny Wschodu: od stuleci uważany za potężny adaptogen, naturalny środek na wzmocnienie wydolności i najsilniejszy afrodyzjak Himalajów".

Tomasz Sobczak przestrzega jednak przed traktowaniem tych deklaracji jako faktów.

– Większość badań nad właściwościami ekstraktów z maczużniczka prowadzono wyłącznie laboratoryjnie, czasem nawet bez potwierdzenia identyfikacji konkretnego gatunku. Ponadto wykazano, że takie ekstrakty zawierają znaczne ilości metali ciężkich oraz arsenu. Z tego powodu władze chińskie wprowadziły regulacje obrotu maczużniczkiem – wyjaśnia specjalista.

Dzisiaj grzyby są stosowane głównie w produktach medycyny naturalnej, a ich działanie nie ma potwierdzenia naukowego. To nie zmienia faktu, że ceny za porastające gąsienice podkładki nadal są horrendalne, a znalezienie maczużniczka chińskiego jest wyjątkowym momentem w życiu każdego grzyboznawcy. Piotr Grześ przed wyjazdem w Himalaje opowiadał nam o wyjątkowym znalezisku w Polsce. Jak widać, ambicje grzyboznawcy sięgają daleko poza granice naszego kraju.

Wybrane dla Ciebie
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY