Przetestowaliśmy kultowe "kwiatuszki" z marketów. Wygrywają ciastka Bosackiej czy dyskontowe?

Kruche ciasteczka z owocowym oczkiem to biurowy klasyk do popołudniowej kawy. Wzięliśmy pod lupę trzy popularne propozycje z Biedronki, Żabki oraz nowość sygnowaną nazwiskiem Katarzyny Bosackiej. Efekt? Choć etykiety obiecują owoce, redakcyjny test smaku przyniósł spore zaskoczenie.

Kruche ciastka "kwiatuszki" z 3 różnych sklepówKruche ciastka "kwiatuszki" z 3 różnych sklepów
Źródło zdjęć: © Pyszności
Magdalena Pomorska

Kojarzy je chyba każdy – charakterystyczne, ząbkowane kółeczka z kleksem ciemnego nadzienia w samym środku. Kruche ciastka typu "kwiatuszki" od lat w błyskawicznym tempie znikają z talerzyków w redakcyjnych kuchniach i podczas domowych spotkań. Wchodzą lekko, są słodkie, chrupiące i idealnie pasują do kawy. Choć w teorii różnią się smakami i markami, łączy je jedna tajemnica: niezależnie od tego, czy na froncie kusi soczysta wiśnia, czy jesienne jabłko, lwią część owocowej masy niemal zawsze stanowi przetworzony przecier jabłkowy.

Postanowiliśmy sprawdzić, jak obietnice z opakowań wypadają w zderzeniu z etykietą i podniebieniami redaktorów. Do testu trafiły trzy warianty: kultowe Bonitki z Biedronki (nr 1 na zdjęciu), ciastka Good Mood z Żabki (nr 2) oraz propozycja Gotszlik z linii "ŁAŁ! Wiem, co jem!" Katarzyny Bosackiej (nr 3).


WIDEO
Kruche ciasteczka z serduszkiem dosłownie rozpływają się w ustach

Etykiety pod lupą: 1 proc. wiśni, olej palmowy kontra mąka pełnoziarnista i maltitol

Zanim przeszliśmy do degustacji, przyjrzeliśmy się temu, co producenci ukryli małym drukiem na odwrocie paczek. Różnice w podejściu do technologii żywności są uderzające:

  • Bonitki (Biedronka): Klasyczny wyrób cukierniczy na skalę przemysłową. Bazę stanowi mąka pszenna, olej palmowy i cukier. Nadzienie (26 proc.) to głównie przecier jabłkowy – tytułowej wiśni jest tu zaledwie 1 proc., a jej rubinowy kolor to zasługa koncentratu z czarnej marchwi. Konsystencję ratują pektyny i błonnik bambusowy, a w składzie znajdziemy też spulchniacze, emulgatory i aromaty. Efekt w 100 g? Aż 458 kcal, 21 g tłuszczu (w tym 11 g nasyconych) i 30 g cukrów, co przekłada się na słaby wskaźnik Green-Score D.
  • Good Mood (Żabka): Prawdziwy zagadkowy reprezentant żywności wysokoprzetworzonej (prawdopodobnie NOVA 4). Choć na 100 g ma 438 kcal i 16 g tłuszczu, to aż 8,1 g stanowi nasycone kwasy tłuszczowe, a niemal jedną trzecią wagi (30 g) stanowi czysty cukier. "Smak wiśniowy" z frontu to zasługa syntetycznych aromatów, a nie owocowego wsadu.
  • "ŁAŁ! Wiem, co jem!" Katarzyny Bosackiej: Zdecydowanie najczystszy i najbardziej przemyślany skład w zestawieniu. Baza to mąka pszenna wzbogacona o mąkę pszenną pełnoziarnistą. Zamiast oleju palmowego producent sięgnął po mieszankę oleju kokosowego i rzepakowego. Marmolada (25 proc.) nie udaje wiśni – to wprost przecier jabłkowy (70 proc.), w którym zamiast części cukru zastosowano maltitol. Znajdziemy tu naturalny aromat oraz 0,2 proc. prawdziwego cynamonu. Brak zbędnych emulgatorów i sztucznych barwników robi wrażenie.
  • Ciasteczka kwiatuszki zakupione w 3 rożnych sklepach
  • Kruche ciasteczka w teście redakcyjnym
  • Kruche ciasteczka sygnowane nazwiskiem Katarzyny Bosackiej
  • Kruche ciasteczka "Wiem co jem" - skład wersji jabłko-cynamon
[1/4] Ciasteczka kwiatuszki zakupione w 3 rożnych sklepach Źródło zdjęć: © Pyszności

Jednogłośny przegrany. "Tylko w sytuacji ostatecznej"

Przejście od teorii do praktyki przyniosło jednak pierwsze rozczarowania. Najgorzej w teście wypadły ciastka Good Mood z Żabki (nr 2). Choć wizualnie kuszą ciemnym, błyszczącym oczkiem, zapach i smak natychmiast obnażają dominację syntetycznych dodatków.

W ustach dominuje chemiczna, przesłodzona nuta, która z owocem nie ma nic wspólnego. W redakcji wariant ten zebrał jednogłośnie negatywne opinie – niemal nikt nie miał ochoty sięgnąć po drugie ciastko, a większość poprzestała na jednym, ostrożnym kęsie. Werdykt? "Wybór ostateczny, gdy w biurze naprawdę nie ma nic innego słodkiego do jedzenia."

Klasyk z dyskontu budzi nostalgię. Bonitki wciąż trzymają formę

Zupełnie inaczej podniebienia redakcji potraktowały Bonitki z Biedronki (nr 1). Mimo że ich lista składników jest długa, a obecność oleju palmowego i technologicznych dodatków nie budzi entuzjazmu dietetyków, technologom udało się uzyskać dokładnie to, czego oczekuje się od marketowego ciastka.

Samo ciasto jest bardzo kruche i przyjemnie słodkie, a nadzienie – choć wiśniowe głównie z nazwy i aromatu – ma dobrze zbalansowaną kwasowość i nie odrzuca chemią. Bonitki zebrały najwięcej pochwał za swojski klimat i "smak dzieciństwa". To sprawdzony klasyk: skład może nie zachwycać, ale sensorycznie ciastko po prostu spełnia swoją rolę jako szybki dodatek do kawy.

Ciastka od Bosackiej: wzorowa kruchość, ale gdzie podział się cynamon?

Największe nadzieje wiązaliśmy z propozycją Katarzyny Bosackiej (nr 3). Ciastko wyróżnia się już rozmiarem – jest najdrobniejsze w zestawieniu, ma delikatny, jaśniejszy rant i matowe, ciemne nadzienie.

Pod względem struktury redakcja oceniła je bardzo wysoko: ciasto z dodatkiem pełnego ziarna jest idealnie kruche, maślane w odbiorze i przede wszystkim wyraźnie mniej słodkie niż u konkurencji, co uznano za ogromny plus. Pojawił się jednak zgrzyt aromatyczny. Opakowanie wyraźnie obiecuje duet jabłka z cynamonem, tymczasem w smaku korzenna nuta jest niemal niewyczuwalna (co potwierdza etykieta z zawartością zaledwie 0,2 proc. cynamonu). Nadzienie smakuje po prostu jak łagodny mus jabłkowy. To wciąż zdecydowanie najlepszy jakościowo wybór z "czystą kartą", choć fani intensywnych, szarlotkowych smaków mogą poczuć lekki niedosyt obietnicy z etykiety.

Daliście się kiedyś nabrać na "wiśniowe" nadzienie z 1 proc. wiśni, a może próbowaliście już ciastek od Katarzyny Bosackiej? Czekamy na wasze opinie w dyskusji.

Wybrane dla Ciebie
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE