Co roku na świecie marnowanych jest około 1,3 miliarda ton żywności. Ta gigantyczna suma starczyłaby na wykarmienie dwóch miliardów ludzi. Chociaż Polska nie wychodzi w tym rankingu najgorzej, powinniśmy zawsze zwracać uwagę na odpowiednie zużycie tego, co kupujemy.
Sporym odsetkiem wśród wyrzucanej żywności jest to, co uważamy za przeterminowane. Pozbywanie się produktów ,,po dacie" jest często skutkiem niezrozumienia tego, co znamy jako ,,data ważności".
Data bezwzględnej i minimalnej trwałości
Na opakowaniach najczęściej widzimy dwa rodzaje napisów dotyczących przydatności produktu. Jest to ,,należy spożyć do" oraz ,,najlepiej spożyć przed końcem".
Pierwszą z powyższych określeń daty ważność należy uznać za bezwzględną. Oznacza to ni mniej, ni więcej, że producent oznajmia, iż po jej upływie produkt nią oznaczony może, choć nie musi, powodować zagrożenie dla zdrowia. Najczęściej zobaczymy ją na nabiale, mięsie, rybach.
Drugi termin to tzw. data minimalnej trwałości. Podana w nim data jest orientacyjna, a producent oświadcza, że po jej upływie dany produkt może zacząć tracić swoje wartości. Napis typowy dla makaronów, ryżu, herbaty, chipsów itd.
Co jeść po terminie ważności?
Przede wszystkim wszystkie produkty oznaczone datą minimalnej trwałości, oraz takie, które zawierają duże ilości soli i cukru, znakomitych konserwantów. Co dzieje się z takimi ,,przeterminowanymi" produktami?
Przyprawy na przykład wietrzeją i przestają być aromatyczne. W czekoladzie wytrąci się tłuszcz - niegroźny biały nalot na zewnątrz. Chipsy staną się trochę mniej chrupkie, a chleb na zakwasie - wręcz przeciwnie.
Duże znaczenie ma sposób przechowywania. Brak wilgotności sprawi, że przetwory z puszek możemy jeść na długo ,,po dacie", ketchup - szczelnie zamknięty - będzie dobry nawet rok, a kawa, mimo utraty odrobiny mocy, dalej nie będzie szkodliwa.
Rekordzistą i tak jest miód, który - odpowiednio przechowywany - może stać dosłownie latami.
A poniżej przepis z naszego kanału na YouTube z użyciem czegoś o naprawdę długiej dacie ważności!