Magda Gessler zaczęła rzucać ziemniakami. Oskarżyła właściciela, że sprzedaje truciznę

Zimne ziemniaki, ogórkowa przypominająca "wodę od glonów" i brudna kuchnia – już pierwsze minuty wizyty Magdy Gessler w bistro pod Toruniem zapowiadały prawdziwą burzę. Najbardziej oberwało się jednak... kartoflom.

Magda Gessler nie kryła oburzenia podczas ostatniego odcinka programuMagda Gessler nie kryła oburzenia podczas ostatniego odcinka programu
Źródło zdjęć: © © "Kuchenne rewolucje", TVN, Player.pl
Natalia Strumińska

W siódmym odcinku 33. sezonu "Kuchennych rewolucji" Magda Gessler odwiedziła Bistro Turzno prowadzone przez Marcina. Za właścicielem stały wcześniejsze, trudne doświadczenia z prowadzeniem biznesu. Po nieudanych inwestycjach on i jego żona stracili dom, a bistro miało być dla rodziny szansą na nowy początek. Ale szybko okazało się, że prowadzenie gastronomii nie idzie tak, jak sobie wyobrażał – lokal od dawna świecił pustkami, a dodatkowo tuż obok otworzyła się konkurencja.


WIDEO
Gigantyczny schabowy na smalcu! Sprawdziłam Bistro Kolorowy Kogucik w Krakowie

Ziemniaki doprowadziły Gessler do furii

Podczas degustacji na stole pojawił się kotlet schabowy z ziemniakami. Od razu uznała, że coś tu nie gra i zapytała, kiedy ugotowano ziemniaki. A gdy usłyszała, że zrobiono to cztery godziny wcześniej, a później trzymano w wodzie, nie kryła zdenerwowania. Zaczęła rzucać ziemniakami w stronę właściciela i ostro skrytykowała jakość jedzenia. W emocjach padły też słowa o "punkcie sprzedaży trucizny". Magda Gessler w ten sposób podsumowała jakość potraw i funkcjonowanie lokalu.

– Dawno nikt mi nie podał takiego szajsu – grzmiała w programie.

Nie tylko ziemniaki były problemem

Kartofle nie były jedyną rzeczą, która nie przypadła jej do gustu. Gessler zwróciła uwagę na zabrudzone menu, wystrój i stan kuchni. Zupa ogórkowa również nie przeszła testu – restauratorka porównała ją do wody po glonach i uznała za jedną z najgorszych, jakie jadła w Polsce.

W pewnym momencie było jasne, że nie wystarczy zmienić kilku pozycji w karcie. Bistro potrzebowało nowego pomysłu, lepszej organizacji pracy i przede wszystkim pilnowania podstaw w kuchni.

Bistro dostało drugą szansę

W końcu nadszedł przyjemniejszy etap rewolucji, czyli zmiany w lokalu i w menu, a następnie kolacja. Po rewolucji lokal zmienił nazwę na Bistro Królewska Rybka, a zamiast dotychczasowego menu pojawiły się dania oparte na rybach słodkowodnych, między innymi na sumie i pstrągu.

Na końcu odcinka standardowo Magda Gessler wróciła, aby sprawdzić, czy właścicielom udało się utrzymać nowy kierunek. I nie zawiodła się, bo po pustym lokalu nie było już śladu. W środku pełno gości, a dania okazały się pyszne – czyli tak jak powinno być. Dla Marcina i jego rodziny był to dowód, że nawet po bardzo ostrym początku da się jeszcze odwrócić sytuację.

Wybrane dla Ciebie
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE