Bohaterami odcinka byli Gosia i jej narzeczony Łukasz, którzy przy wejherowskim deptaku prowadzili restaurację pod nazwą "Deptak". Mimo starań i domowej kuchni biznes świecił pustkami, a długi narastały w zastraszającym tempie. Sytuacja była na tyle krytyczna, że narzeczeni przyznali przed kamerami, iż po prostu wstyd im prosić bliskich o kolejne pożyczki.
Na pomoc przybyła Magda Gessler, która gruntownie odmieniła menu, wnętrze oraz podejście właścicieli do prowadzenia gastronomii, tworząc na miejscu "Tawernę Spod Znaku Ryby".
Gigantyczny schabowy na smalcu! Sprawdziłam Bistro Kolorowy Kogucik w Krakowie
Udana rewizyta i chwytający za serce finał
Gdy po siedmiu tygodniach restauratorka wróciła do Wejherowa, by sprawdzić efekty swojej pracy, nie kryła zadowolenia. Smak serwowanych dań, na czele z lokalnymi rybami i klasykami kuchni, zachwycił gwiazdę TVN. Magda Gessler oficjalnie zatwierdziła rewolucję jako udaną i udzieliła lokali pełnej rekomendacji, dając narzeczonym szansę na wyjście z finansowych kłopotów.
Tyle zobaczyli widzowie przed telewizorami. Rzeczywistość po wyjeździe kamer okazała się jednak znacznie bardziej skomplikowana.
Znikające szyldy i zaskoczenie mieszkańców
W dniu emisji odcinka w telewizji w Wejherowie po "Tawernie Spod Znaku Ryby" nie było już śladu. Mieszkańcy ze zdziwieniem spoglądali na puste okna lokalu przy deptaku i wiszącą w nich tabliczkę z informacją "Lokal do wynajęcia".
W sieci szybko wybuchła dyskusja. Wielu internautów założyło najgorsze – że restauracja mimo udanej rewolucji nie przetrwała próby czasu i zbankrutowała pod ciężarem dawnych długów. Prawda okazała się jednak zupełnie inna i zaskoczyła nawet stałych fanów formatu.
Przeprowadzka zamiast bankructwa
Właściciele wcale nie zamknęli biznesu. Podjęli jednak decyzję o zmianie lokalizacji i przenieśli całą restaurację wraz z nazwą, kartą dań wymyśloną przez Magdę Gessler oraz szyldem "Kuchennych rewolucji" do sąsiedniej Redy przy ul. Gdańskiej.
Dlaczego zdecydowali się na taki krok tuż po sukcesie w programie? Wśród głównych powodów wymienia się chęć ucieczki przed wysokimi kosztami najmu przy wejherowskim deptaku oraz chęć rozpoczęcia działalności w nowym, bardziej rentownym miejscu, ale już ze znanym markowym logo Magdy Gessler.
Przenosiny wywołały spore kontrowersje w mediach społecznościowych. Część internautów i gości krytykuje właścicieli, twierdząc, że promowanie lokalu w nowym miejscu szyldem rewolucji, która odbyła się w zupełnie innej przestrzeni i warunkach, nie jest do końca proste wobec klientów. Inni z kolei kibicują parze i mają nadzieję, że nowy adres w Redzie pozwoli im wreszcie wyjść na prostą.