Sklepik zaufania bez kasjera i kolejek. Sprawdziłam, co i za ile jest w witrynce
Wyobraź sobie sklep, do którego wchodzisz, sam wybierasz produkty, sam liczysz należność i wrzucasz pieniądze do skrzynki – albo puszczasz blika. Wszystko w otoczeniu gospodarstwa, z którego zakupione przysmaki pochodzą. Sprawdziłam taką opcję w Malinogrodzie.