W Zaduszki dawano im chleb za modlitwę. Jak spadł widelec, to nie podnoszono go do końca dnia

Dzień Zaduszny, obchodzony 2 listopada, dziś jest traktowany jako dodatkowy czas na odwiedzenie grobów zmarłych bliskich. Dawniej w polskiej kulturze ludowej był to dzień, w którym dusze mogły odwiedzać rodzinne domy. Dla nich rozsypywano okruszki i pozostawiano sztućce, które upadły na podłogę.

W Dzień Zaduszny rozdawano biednym pieczywo z makiem w zamian za modlitwęW Dzień Zaduszny rozdawano biednym pieczywo z makiem w zamian za modlitwę
Źródło zdjęć: © Adobe Stock
Anna Galuhn

Zwyczaj karmienia dusz zmarłych został zniesiony przez Kościół katolicki, ale dawne tradycje przetrwały w niektórych regionach, na przykład w postaci wypiekania powałek na Lubelszczyźnie czy peretyczek w okolicach Ciechanowa. Tak zwane pieczywo zaduszkowe rozdawano osobom proszącym o jałmużnę pod bramą cmentarza. Nie był to jednak zwykły gest charytatywny – w zamian oczekiwano modlitwy za dusze zmarłych bliskich.


WIDEO
Cmentarne przysmaki pod lupą redakcji. Oto nasz werdykt

Bułki ziemniaczane i ciasto marchewkowe z makiem

Jeszcze w XVIII wieku menu związane z obchodami święta zmarłych było rozbudowane. Na wschodnich obszarach Polski na cmentarzach urządzano uczty składające się z siedmiu lub dziewięciu potraw. Jak podaje Narodowy Instytut Kultury i Dziedzictwa Wsi, dla zmarłych i żywych do wspólnego biesiadowania przygotowywano kutię, kapustę, mięso, dania z kaszy, pierogi, a nawet jajecznicę. Zakaz ucztowania wprowadził archidiakon lubelski Olechowski w 1779 r.

Od tego czasu nie spożywano już tak obfitych posiłków przy pochówkach zmarłych, ale niektóre zwyczaje przetrwały. Jeszcze w XX wieku wypiekano chlebki, którymi dzielono się z potrzebującymi pod murami cmentarza. Powałki lub peretyczki powstawały z ciasta na bazie gotowanych ziemniaków, mąki, jajek i drożdży. Pieczono je na blasze i umieszczano pod powałą, do czego nawiązuje lubelska nazwa.

Do dziś przetrwał przepis na podlaski marchwiak czy ciasto drożdżowe z nadzieniem marchewkowo-makowym, przygotowywane specjalnie na zaduszki. Kawałkami ciasta, czyli "glonkami" lub "pierogami", obdarowywało się potrzebujących albo dzieliło z rodziną. Popularne na cmentarzach w całej Polsce obwarzanki, pańska skórka na Mazowszu, turecki miodek w Krakowie czy lubelskie szczypki to pokłosie dawnych tradycji.

Sztućce dla duchów zmarłych bliskich

Wierzono, że 2 listopada dusze zmarłych mogą odwiedzać rodzinne domy. Dlatego podczas spożywania posiłków celowo rozsypywano okruszki lub rozlewano napoje.

– W te dni, począwszy od wigilii Wszystkich Świętych aż pod dzień zaduszny, zostawialiśmy na stołach na wierzchu, na parapecie odrobinę jedzenia. Mówiło się o tym "zaduszka" – mówi Aleksandra Imosa, etnografka z Muzeum Wsi Kieleckiej.

Z tym dniem związany jest również zwyczaj, aby nie podnosić sztućców, które przypadkowo upadły na podłogę

– Jeśli wypadnie nam z ręki narzędzie, czy to sztućce, czy nożyczki, czy cokolwiek innego, nie wypadło nam to przypadkowo. Właśnie to narzędzie może być przydatne duszy, która przychodzi nas odwiedzić – dodaje etnografka w wypowiedzi dla Polskiej Agencji Prasowej.

W okolicy Kielc również funkcjonował zwyczaj proszenia "dziadów", żebraków pod cmentarzem, o modlitwę w zamian za placek tatarczany (z mąki gryczanej). W okolicy Pińczowa dawano im chleb żytni.

Wybrane dla Ciebie
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY