Spróbowaliśmy nagrodzonego pstrąga w Bieszczadach. Ale to deser okazał się największym zaskoczeniem

Bieszczady od lat przyciągają nie tylko szlakami i widokami na połoniny, ale też smażalniami ryb, które powstały w okolicach Jeziora Solińskiego. Znalezienie miejsca, w którym ryba jest świeża, a rachunek nie zwala z nóg, bywa jednak wyzwaniem.

Smażalnia Złoty Pstrąg w WolkowyiSmażalnia Złoty Pstrąg w Wolkowyi
Źródło zdjęć: © Pyszności
Katarzyna Gileta

Kiedy w lipcu tego roku portal wBieszczady rozstrzygnął plebiscyt czytelników na najsmaczniejszego pstrąga w regionie, pierwsze miejsce przypadło Smażalni Złoty Pstrąg w Wołkowyi. Postanowiliśmy odwiedzić to miejsce w słoneczną jesienną niedzielę, sprawdzić, czy kuchnia trzyma formę po sezonie i przekonać się, co tak naprawdę przyciąga tam tłumy.


WIDEO
Najlepszy pstrąg w Bieszczadach? Zjedliśmy rybę z Wołkowyi

Pełny parking i widok na jezioro

Wołkowyja leży nieco na uboczu najgłośniejszych solińskich kurortów, co sprawia, że tutejszy klimat jest spokojniejszy. Smażalnia przy ulicy Bieszczadzkiej 3 ma jednak swoją wierną publiczność. W porze obiadowej parking był wypełniony niemal do ostatniego miejsca. Podobnie zadaszony taras widokowy z panoramą na zalew – wszystkie stoliki na zewnątrz były zajęte, a wnętrze lokalu błyskawicznie zapełniało się gośćmi.

Zasady są proste: zamówienie składa się przy barze, otrzymuje pager, a po odbiór dań podchodzi się osobiście. Mimo sporej kolejki organizacja pracy w kuchni robiła dobre wrażenie, a czas oczekiwania nie dłużył się nadmiernie.

Ryba na sztuki, nie na gramy

Jednym z największych problemów w turystycznych smażalniach bywa ważenie surowej ryby i końcowy rachunek, który potrafi niemile zaskoczyć. W Złotym Pstrągu ceny podawane są za sztukę o określonej wadze, dzięki czemu łatwiej oszacować koszt zamówienia. Klasyczny pstrąg smażony o masie ok. 350–400 g kosztuje 34 zł, wersja z grilla to wydatek rzędu 35 zł, a wędzona na miejscu ryba (ok. 260 g) kosztuje 30 zł.

Taras widokowy w smażalni Złoty Pstrąg
Taras widokowy w smażalni Złoty Pstrąg © Pyszności

Zdecydowaliśmy się na klasykę: dwie sztuki pstrąga smażonego z dodatkami. Do jednego zestawu dobraliśmy frytki (10 zł) i surówkę z białej kapusty (6 zł), do drugiego ziemniaki opiekane (11 zł) oraz tę samą surówkę. W ofercie są też surówki z marchewki i czerwonej kapusty, a także zestaw surówek.

Tytuł zdobyty w plebiscycie nie był przypadkiem. Pstrąg został wysmażony wzorowo. Z wierzchu złocisty i chrupiący, bez zbędnej, grubej warstwy panierki. W środku mięso pozostało zwarte i soczyste, a co najważniejsze – bez trudu odchodziło od ości. To właśnie takiej ryby oczekujemy od dobrej smażalni.

Smażony pstrąg z Wolkowyi
Smażony pstrąg z Wolkowyi

Warto zaznaczyć, że pstrąg nie jest jedyną propozycją dla miłośników ryb. W menu znajdziemy również filet z sandacza, dorsza oraz wędzonego suma. Są też dania dla osób, które wolą tradycyjną kuchnię polską, m.in. kotlet schabowy, pierogi z serem i mięsem oraz placki po bieszczadzku. Miłośnicy ziemniaczanych specjałów mogą wypatrywać także placków z sosem borowikowym lub gulaszem z dzika.

Kwaśnica i flaczki wołowe na rozgrzewkę

Zanim na stole pojawiły się ryby, przetestowaliśmy dwie zupy. Porcje są tu bezkompromisowe – każda ma 500 ml i jest podawana w głębokim talerzu.

  • Zupa
  • Zupa
  • Flaki
[1/3] Kwaśnica i flaczki Źródło zdjęć: © Pyszności

Flaczki wołowe (21 zł) okazały się poprawne, gęste i sycące, choć bez efektu zaskoczenia. To solidna, tradycyjna propozycja dla głodnych wędrowców. Ciekawiej wypadła zupa dnia (19 zł), czyli bieszczadzka kwaśnica z kiszoną kapustą, ziemniakami i świeżym koperkiem. W smaku była bardzo łagodna i delikatna. Fani mocno kwaśnych, wyrazistych zup mogliby oczekiwać nieco większego pazura, ale to już kwestia gustu.

Kulinarny hit: plecionka naleśnikowa

Choć pstrąg jest oficjalnym bohaterem tego miejsca, prawdziwym powodem naszych powrotów do Wołkowyi jest deser. Mowa o plecionce naleśnikowej, która w menu występuje w dwóch rozmiarach: mniejszej o średnicy 18 cm za 30 zł oraz dużej, 27-centymetrowej, za 36 zł.

Plecionka naleśnikowa
Plecionka naleśnikowa © Pyszności

To pomysłowa interpretacja amerykańskiego funnel cake, czyli ciasta lanego smażonego na głębokim tłuszczu. Podstawą jest lekko chrupiące, ciepłe, waniliowe gniazdo z ciasta, które z wierzchu posypano obficie cukrem pudrem. Na to trafia solidna porcja owoców – truskawki oraz jagody – przełamana sosem owocowym i listkami mięty. Kluczowy detal kryje się jednak w śmietanie: to prawdziwa, gęsta, tłusta bita śmietana, a nie chemiczna piana z puszki. Duża porcja za 36 zł spokojnie wystarcza dla dwóch osób. To deser, który zdecydowanie zapamiętamy z tej wizyty, a przy okazji ciekawa alternatywa dla klasycznych gofrów czy naleśników.

Ile zapłaciliśmy za obiad?

Za obiad dla dwóch osób zapłaciliśmy łącznie 189 zł. Biorąc pod uwagę wielkość porcji i jakość zamówionych dań, rachunek uznaliśmy za rozsądny jak na popularną turystyczną miejscowość.

Paragon
Paragon © Pyszności

Złoty Pstrąg okazał się miejscem, do którego warto zajrzeć nie tylko ze względu na nagrodzonego pstrąga. Dobrze przygotowana ryba, duże porcje i ciekawa oferta dla osób, które niekoniecznie mają ochotę na smażonego pstrąga, sprawiają, że każdy powinien znaleźć tu coś dla siebie. My z pewnością będziemy pamiętać przede wszystkim o plecionce naleśnikowej, dla której sami chętnie wrócimy do Wołkowyi.

Wybrane dla Ciebie
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE