Razem z mężem mieliśmy w plecakach własny prowiant. Przed wejściem na szlak, w drodze na parking, zdążyłam też wypić poranną kawę ze słynnej bieszczadzkiej Retorty w Smereku, gdzie napar serwuje się prosto ze stalowego pieca do wypału węgla drzewnego. Mimo to po dotarciu na 1228 m n.p.m. ciekawość wzięła górę. Do okienka z jedzeniem wiła się długa kolejka, a turyści bez wahania sięgali po portfele.
WIDEOTo prawdziwa królowa jesieni. Przepis dnia na szarlotkę, od której trudno się oderwać
Zupka chińska za 17 zł i wrzątek z opłatą
Wzrok od razu ucieka w stronę pozycji, które w górach budzą największe kontrowersje. Wrzątek kosztuje 3 zł. Niby niewiele, ale na forach górskich to wciąż zarzewie wielkich dyskusji. Oczywiście w schronie na grzbiecie połoniny brakuje bieżącej wody ze źródła, więc każda kropla ma swoją wagę i logistyczną cenę. Prawdziwe zdziwienie wywołała we mnie jednak inna pozycja: zupka błyskawiczna Vifon za bagatela 17 zł. Jeśli zamarzy wam się tradycyjny, gorący obiad w postaci miski żurku z kiełbasą i jajkiem albo pomidorowej z makaronem, z portfela ubywa równe 35 zł.
Za kawę z ekspresu ciśnieniowego zapłaciłam 18 zł – dokładnie tyle samo, co w modnych kawiarniach w centrum Warszawy czy Krakowa. Jeśli ktoś szuka oszczędności, może zamówić klasyczną parzoną zalewajkę za 15 zł. Postawiłam na kawę z mlekiem i lemoniadę cytrynowo-pomarańczową za 15 zł. Lemoniada okazała się mocno przesłodzona i bazująca raczej na gotowym syropie.
Szarlotka za 25 zł. Czy warto było ustać w kolejce?
Większość osób stojących w kolejce zamawiała ciasto – do wyboru były szarlotka i sernik. Zdecydowaliśmy się na jedną porcję szarlotki. Kawałek kosztuje 25 złotych, więc mniej więcej tyle, co w kawiarniach i cukierniach. Mieliśmy pewne obawy co do smaku ciasta, ale rzeczywistość okazała się bardzo miłym zaskoczeniem.
Co prawda szarlotka nie była serwowana na ciepło (co wcale nie dziwi w nieco spartańskich warunkach schronu turystycznego), ale porcja była solidna i wyraźnie ciężka od jabłek. Owoce pokrojono w spore kawałki, a całości nie zdominował cukier. Jednym słowem: dobra, nie za słodka. Już po pierwszym kęsie z mężem zgodnie doszliśmy do wniosku, że to smak niemal identyczny z domowym wypiekiem. Przy tak dobrej jakości i domowym charakterze cena 25 zł na ponad 1200 m n.p.m. całkowicie się broni.