Bałam się paragonu grozy. Kawa w Alpach kosztowała mniej niż pod Giewontem

Kiedy jedziesz jedną z najsłynniejszych tras samochodowych na świecie, a przynajmniej w Europie, przerwa na kawę jest po prostu obowiązkowa. Ale czy jedzenie w miejscu, które turystów przyciąga przede wszystkim spektakularnymi widokami, może być smaczne? I co ważniejsze – czy portfel to przeżyje? Zatrzymaliśmy się na poranną kawę i ciastko przy Grossglockner Hochalpenstrasse. W menu pizza i sznycle, a na talerzu klasyka: strudel.

Kawa i strudel z widokiem na AlpyKawa i strudel z widokiem na Alpy
Źródło zdjęć: © Pyszności
Katarzyna Gileta

Trasa Grossglockner to 48 kilometrów czystej frajdy z jazdy autem. My pokonywaliśmy ją pod koniec maja i muszę przyznać, że kontrast był niesamowity. Zaczynaliśmy w soczyście zielonej dolinie, by po 36 zakrętach wjechać w bardziej surowy wysokogórski krajobraz. Choć zimy w pełnym wydaniu już nie było, na szczytach wciąż leżały spore płaty śniegu – gdzieniegdzie miały po kilkadziesiąt centymetrów, co było idealną okazją, by na chwilę wysiąść z auta i... porzucać się śnieżkami, mimo że kawałek dalej przebijała się już świeża trawa.


WIDEO
Knedle na słodko z serem i sosem truskawkowym. Lepszego połączenia nie znajdziesz


Jadąc autem, warto mieć oczy dookoła głowy – nie tylko dla widoków na lodowiec, ale też dla... świstaków. Te puszyste zwierzaki są symbolem trasy i często można je dostrzec, jak wygrzewają się na skałach tuż przy drodze. My jednak, zamiast świstaków, postanowiliśmy upolować coś do jedzenia. Zatrzymaliśmy się przy jednej ze stacji turystycznych.

Nie gwiazdkowa restauracja, a alpejski bar

Trzeba przyznać, że infrastruktura przy trasie Grossglockner jest naprawdę na dobrym poziomie. Obok restauracji znajdziecie toalety, sklepiki z pamiątkami, a nawet darmowe mini-muzea i wystawy poświęcone przyrodzie czy historii budowy drogi. Tutejsze punkty gastronomiczne są nastawione na masowy ruch, więc menu jest bardzo uniwersalne – obok tradycyjnego strudla znajdziecie pizzę, frytki czy Wiener Schnitzel.

Ile kosztuje kawa i strudel w Alpach?
Ile kosztuje kawa i strudel w Alpach? © Pyszności

To miejsca, w których płaci się przede wszystkim za lokalizację. I choć jedzenie nie pretenduje do miana kulinarnego arcydzieła, to kawa i ciastko z widokiem na ośnieżone trzytysięczniki smakują po prostu lepiej. My postawiliśmy na latte i dwa rodzaje strudla.

Co to właściwie jest ten strudel?

W Austrii strudel to prawdziwa klasyka, ale warto wiedzieć, że jego sekret tkwi w cieście wyciąganym, które powinno być niemal przezroczyste. Alpejska wersja, której spróbowałam, nie zrobiła na mnie aż takiego wrażenia. Ciasto było dość grube, przez co deser wydawał się cięższy, niż się spodziewałam.

Ile kosztuje kawa i strudel w Alpach?
Ile kosztuje kawa i strudel w Alpach? © Pyszności

Apfelstrudel to wersja z jabłkami, cynamonem i rodzynkami. Ten, który dostaliśmy, był całkiem smaczny i podany z porcją bitej śmietany. Topfenstrudel to z kolei opcja dla tych, którzy wolą masę twarogową. Jest nieco mniej słodki i bardziej sycący. Ciasta były świeże i smaczne, kawa przyzwoita.

Sprawdzamy rachunek. Drożej niż w Polsce?

Największym zaskoczeniem przy takich "atrakcjach" są zazwyczaj ceny. Jak to wyglądało na wysokości 2500 m n.p.m.? Kiedy spojrzeliśmy na rachunek, okazało się, że za nasze zamówienie dla dwóch osób zapłaciliśmy 14,50 euro, czyli około 63 zł.

Austriacki strudel
Austriacki strudel © Pyszności

Patrząc na poszczególne pozycje: za spory kawałek strudla jabłkowego zapłaciliśmy 4,30 euro (ok. 18,50 zł), tyle samo kosztowała wersja z serem. Dodatek bitej śmietany to 1,20 euro (ok. 5,20 zł), a duża kawa latte to wydatek 4,70 euro (ok. 20 zł).

Mogłoby się wydawać, że Alpy to luksus niedostępny dla portfela przeciętnego Polaka, jednak zestawienie z cenami w Zakopanem może być bolesnym powrotem na ziemię. Aby porównanie było uczciwe, spójrzmy na cenniki z Kasprowego Wierchu – wysokością jest mu najbliżej do naszej alpejskiej stacji. W Polsce za samo latte zapłacimy dziś około 22-25 zł, a kawałek ciasta to często wydatek rzędu 28-30 zł. Prosty rachunek: dwie osoby wjeżdżające na Kasprowy zostawiają w kawiarni "stówkę" i to bez mrugnięcia okiem.

Nawet schodząc niżej, w stronę słynnych Krupówek czy tatrzańskich schronisk, trudno o optymizm. W legendarnym schronisku nad Morskim Okiem szarlotka i kawa to koszt rzędu 40 zł za osobę.

Werdykt?

Jeśli planujecie trasę Grossglockner, nie nastawiajcie się na wykwintne desery, ale koniecznie zatrzymajcie się na tę kawę. To nie jest posiłek dla koneserów, ale moment, w którym prosty strudel smakuje wyjątkowo dzięki otoczeniu. Za 60-kilka złotych macie chwilę odpoczynku w miejscu, które zapamiętacie do końca życia. Tylko uważajcie na świstaki – one też lubią patrzeć, co macie na talerzach!

Wybrane dla Ciebie
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE