Zwykła zupa czy japoński konkret? Sprawdzamy, jak radzi sobie nowa ramenownia

Długo gotowany bulion, sprężysty makaron i starannie dobrane dodatki potrafią zamienić zwykły obiad w kulinarną podróż. Nowa filia warszawskiej Ramenowni zadebiutowała w kolejnej dzielnicy z kompletem pozytywnych recenzji w sieci. Sprawdziliśmy na własnej skórze, jak deklarowana jakość i spore porcje wypadają w rzeczywistości.

Ramenownia - nowa lokalizacja na warszawskiej PradzeRamenownia - nowa lokalizacja na warszawskiej Pradze
Źródło zdjęć: © Pyszności
Magdalena Pomorska

Pierwszy lokal marki przy ulicy Giełdowej ma już ugruntowaną pozycję na gastronomicznej mapie Warszawy – zebrał ponad dwa tysiące opinii i solidną średnią 4,7/5. Teraz przyszedł czas na prawobrzeżną część miasta: do industrialnego kompleksu SOHO by Yareal przy ul. Żupniczej 12 zawitała Ramenownia Praga.

Nowy punkt wystartował z bezbłędnym wynikiem 5,0/5 przy około 150 recenzjach w Google. Na tym etapie to oczywiście świeża sprawa i próba wciąż jest niewielka, ale ciekawość gości – spora. Czy wysokie noty to zasługa dopracowanej kuchni, czy może typowy dla nowo otwartych miejsc kredyt zaufania? Na miejsce udała się nasza redakcyjna koleżanka Ela.


WIDEO
Błyskawiczne sushi w formie "łódeczek". Smakują obłędnie

Ramenownia - mangowa estetyka i czujny serwis

Lokal w Soho Factory stawia na wyrazisty wystrój. Wzrok przyciągają podwieszone pod sufitem wielobarwne, podświetlane kubiki z motywami retro mangi, komiksu i Maneki-Neko, które tworzą wielkomiejski, japoński klimat.

Dla gościa kluczowe jest jednak to, jak funkcjonuje sala. Ela zwróciła uwagę na kulturę obsługi – kelnerzy byli sprawni i kilkukrotnie podchodzili do stolika, pytając, czy z zamówieniem wszystko jest w porządku. W karcie napojów obok klasyków znalazły się m.in. japońskie piwa bezalkoholowe (np. Kirin Ichiban 0,0 proc.), co dobrze uzupełnia ofertę i sprawdza się przy wytrawnym posiłku.

Ramen w Ramenowni - wyrazisty wywar i porcja z zapasem

Menu jest szerokie: od lżejszych wywarów Shoyu czy truflowych, przez wołowe Tottori i Creamy Gyukotsu, aż po pikantne pozycje z pastą miso oraz wersje wegetariańskie (ceny większości misek mieszczą się w przedziale 45–56 zł).

Na stół trafia danie skomponowane estetycznie i technicznie poprawnie: z pieczonym pomidorem, pędami bambusa, świeżą zieleniną, grzybami i zamarynowanym jajkiem o płynnym żółtku. Sam bulion okazał się esencjonalny, gęsty i głęboki w smaku, bez problemu oblepiający makaron. Warto przy tym odnotować słuszną gramaturę – miska jest wypełniona na tyle solidnie, że Ela, mimo sporego apetytu, nie była w stanie dojeść całej porcji.

Praski debiut Ramenowni wypada bardzo rzetelnie: w misce nie ma dróg na skróty, smak zgadza się z obietnicami z menu, a obsługa nie pozwala gościom czuć się zapomnianymi. Trzeba jednak pamiętać, że na starcie każdy lokal stara się podwójnie. A czy ten równy, wysoki poziom utrzyma się także wtedy, gdy opadnie popremierowy kurz? Sprawdzimy to w kolejnym teście redakcyjnym za jakiś czas.

Wybrane dla Ciebie
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ