Podczas podróży pociągiem postanowiłam sprawdzić ofertę wagonu gastronomicznego. W ciągu dnia zamówiłam tam jajecznicę z pieczywem, jesienną kawę z ciastem, zupę podgrzybkową, a w drodze powrotnej tradycyjne bitki z kluskami oraz placki ziemniaczane na wynos. Choć same potrawy w większości wypadły bardzo dobrze, to zjedzenie ich na miejscu okazało się ogromnym wyzwaniem. W wagonie panował ścisk, a dostęp do stolików blokowały osoby, które wcale nie korzystały z oferty gastronomicznej.
WIDEOOd jajecznicy po bitki w sosie. Co warto zjeść w WARS-ie?
Brak miejsca w wagonie restauracyjnym
Choć z większości zamówionych posiłków byłam zadowolona, nie wszystko podczas wizyt w WARS-ie przebiegło zgodnie z moimi oczekiwaniami. Kierując się rano do wagonu gastronomicznego romantyzowałam w głowie tę wizytę, widziałam siebie oczami wyobraźni siedzącą przed stolikiem ze śniadaniem i parującą kawą, patrzącą jednocześnie przez okno na przesuwające się piękne jesienne krajobrazy. Niestety, nie dane mi było uczestniczyć w tej filmowej scenie.
Kiedy już znalazłam się w wagonie, okazało się, że wszystkie miejsca siedzące były zajęte. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że zajęły je głównie osoby, które akurat nie spożywały posiłku. Ktoś popijał napój z butelki, ktoś inny skończył już dawno jeść, ale pozostał na swoim siedzeniu. Na szczęście było wolne miejsce stojące przy parapecie i tam zjadłam śniadanie.
W drodze powrotnej sytuacja się powtórzyła. Tym razem jednak było gorzej. Stoliki ponownie zajmowali pasażerowie, którzy w danym momencie nie spożywali posiłków. Co więcej, dostęp do miejsc stojących przy parapetach był utrudniony przez osobę, która rozłożyła tam swoje bagaże. Niektórzy podróżni siedzieli nawet na podłodze.
Początkowo wydawało się, że obiad będę musiała zjeść przy ladzie, przy której składałam zamówienie. Postanowiłam jednak poprosić jednego z pasażerów o przesunięcie bagaży. Mężczyzna zrobił to niechętnie. W tym samym czasie inny podróżny, wyraźnie zdenerwowany sytuacją, zwrócił się do osób zajmujących stolik z prośbą o ustąpienie mi miejsca. Ostatecznie jedna z pań zgodziła się je zwolnić, dzięki czemu mogłam spokojnie zjeść zamówiony obiad.
Dla kogo miejsca w WARS-ie?
Po skończonym posiłku od razu opuściłam wagon gastronomiczny, jednak cała sytuacja nie dawała mi spokoju. Zasady korzystania ze strefy gastronomicznej są przecież jasno określone. Pasażerowie mogą przebywać w niej w związku z zamawianiem i spożywaniem posiłków oraz napojów, a po zakończeniu konsumpcji powinni zwolnić miejsca dla kolejnych klientów. Dlaczego więc nie wszyscy przestrzegają tych zasad? I kto powinien reagować, kiedy pasażerowie zajmują stoliki, uniemożliwiając innym zjedzenie zamówionego posiłku?
Początkowo chciałam zapytać o to drużynę konduktorską. W tym samym czasie w jednym z wagonów doszło jednak do nieprzyjemnych sytuacji z udziałem nietrzeźwego pasażera, który ostatecznie został wyproszony z pociągu. Uznałam więc, że moja sprawa może poczekać.
To zdarzenie skłoniło mnie jednak do kolejnych przemyśleń. Co w sytuacji, gdybym sama poprosiła kogoś o opuszczenie wagonu gastronomicznego, a ten zareagowałby agresywnie? Czy pasażer powinien w ogóle podejmować taką interwencję na własną rękę?
Pojawiły się również wątpliwości dotyczące bezpieczeństwa. W trakcie jazdy, kiedy zamawiałam posiłek, pociąg zakołysał się, przez co straciłam na moment równowagę i wpadłam na osobę siedzącą na podłodze tuż za mną. Gdybym trzymała w ręku gorącą kawę lub herbatę, mogłoby dojść do poparzenia. Problem nie sprowadza się więc wyłącznie do komfortu podróżowania. Chodzi również o bezpieczeństwo pasażerów.
Postanowiłam wyjaśnić, jakie zasady obowiązują w takich sytuacjach i kto odpowiada za ich egzekwowanie. Z pytaniami zwróciłam się do biura prasowego PKP Intercity.
WARS odpowiada
Do sprawy odniósł się Michał Wrzosek, rzecznik prasowy spółki WARS. W odpowiedzi przesłanej redakcji wyjaśnił, że wagon gastronomiczny nie jest przestrzenią przeznaczoną do swobodnego spędzania czasu podczas podróży.
– Regulamin PKP Intercity jasno określa, że wagon WARS nie jest ogólnodostępnym miejscem do spędzania czasu podczas podróży — można przebywać w jego strefie gastronomicznej w związku z zamawianiem i spożywaniem posiłków oraz napojów. Po posiłku należy wrócić na swoje miejsce, aby udostępnić miejsce innym pasażerom – wyjaśnia Michał Wrzosek.
Jak podkreśla rzecznik, z tego powodu strefa gastronomiczna nie powinna być wykorzystywana do pracy czy rozrywki, np. korzystania z komputera. Niedozwolone jest również granie w karty czy głośne słuchanie muzyki. Obowiązują ponadto ograniczenia dotyczące wnoszenia dużego bagażu oraz zwierząt.
Co jednak zrobić, gdy podróżni ignorują te zasady i nie chcą zwolnić zajmowanych miejsc?
– Pracownik WARS lub konduktor mogą wyprosić z wagonu pasażera, który uporczywie łamie te zasady – informuje rzecznik. Dodaje, że w przypadku zakłócania spokoju lub porządku publicznego obsługa WARS-u ma prawo wezwać policję lub Straż Ochrony Kolei. Taka interwencja może zakończyć się nałożeniem mandatu na osobę odpowiedzialną za incydent.
Zapytałam również, czy do spółki docierają skargi od pasażerów, którzy nie mogą znaleźć miejsca do spożycia zamówionego posiłku.
– Zdarzają się takie przypadki, ale w skali liczby przewożonych pasażerów – ponad 90 mln – są marginalne, co nie oznacza, że nie należy reagować w takich sytuacjach – zaznacza Michał Wrzosek.
Czy wrócę?
Większość potraw, których spróbowałam w WARS-ie, pozytywnie mnie zaskoczyła. Jedzenie było smaczne, a wybór dań na tyle różnorodny, że każdy może znaleźć coś dla siebie. Niestety do kolejnych wizyt w wagonie gastronomicznym zniechęciła mnie sytuacja z miejscami. Choć chętnie wróciłabym na obiad czy śniadanie, perspektywa ponownego szukania miejsca przy stoliku skutecznie odbiera mi na to ochotę.