"Palce diabła" w polskim lesie. Ekspert wyjaśnia, czy jest się czego bać

Ten gatunek zwraca uwagę w lesie. Ma czerwone "macki" i zapach, który wzmaga czujność. Kiedy pojawił się w Nadleśnictwie Lubniewice, wywołał spore zainteresowanie. Jak rzadkie jest to znalezisko i czy zagraża naszym rodzimym grzybom? Zapytałam o to Piotra Krzyśkę, redaktora Fungarium, grzyboznawcę i fotografa przyrody.

Piotr Krzyśka z Fungarium opowiada o okratku australijskimPiotr Krzyśka z Fungarium opowiada o okratku australijskim
Źródło zdjęć: © Piotr Krzyśka, kolaż Pyszności
Anna Galuhn

Owocniki okratka australijskiego (Clathrus archeri) nie przypominają borowika, podgrzybka ani żadnego z grzybów, które najczęściej trafiają do naszych koszy. Młode okazy mają formę jasnych, kulistych "czarcich jaj", z których na późniejszym etapie rozwoju wyrastają rozłożyste, czerwone ramiona. To właśnie one przyniosły mu efektowną, choć nieco złowieszczą, zwyczajową nazwę.


WIDEO
Rolada z udek kurczaka z kurkową pastą i sosem. Prawdziwa uczta dla podniebienia

Jak niezwykłym okazem jest okratek australijski?

Piotr Krzyśka wyjaśnia, że owocniki tego gatunku są w Polsce spotykane rzadko, ale nowych stanowisk przybywa. Najwięcej obserwacji pochodzi z południa kraju, jednak "palce diabła" pojawiają się też w innych regionach.

– Okratek australijski lubi bogate podłoże z dużą ilością liści i innych pozostałości organicznych. Takie warunki nie są w Polsce wyjątkowe, dlatego gatunek ma gdzie się rozwijać. Nadal jest rzadki, ale coraz częściej spotykany – mówi Piotr Krzyśka w rozmowie z Pysznościami.

Ekspert zaznacza, że nowe stanowisko okratka australijskiego to interesująca obserwacja przyrodnicza, chociaż nie tak spektakularna jak odnalezienie w Polsce okratka czerwonego (Clathrus ruber) – pokrewnego gatunku z rodziny sromotnikowatych o równie silnym i nieprzyjemnym zapachu.

Okratek czerwony jest jeszcze większym znaleziskiem w Polsce
Okratek czerwony jest jeszcze rzadszym znaleziskiem w Polsce © Adobe Stock

Nietypowe "macki" nie służą do łapania ofiar

Czerwone ramiona są częścią owocnika i rozwijają się na zewnątrz z młodego, jajowatego stadium. Na ich powierzchni znajduje się ciemna, lepka masa zarodnikonośna, nazywana glebą.

 – Ich najważniejszym zadaniem jest rozsiewanie zarodników, ponieważ na ich powierzchni umieszczona jest tzw. gleba, czyli czarna masa zarodnikonośna, wydzielająca intensywny, nieprzyjemny dla człowieka zapach, który uwielbiają muchy. Zwabione przez owocnik siadają na jego ramionach, a gdy odlatują, przenoszą zarodniki w kolejne miejsca – tłumaczy Piotr Krzyśka.

Co ciekawe, młode owocniki, jeszcze w formie "czarciego jaja", są jadalne, chociaż mało smaczne. Trudno uznać je za wartościowy składnik w kuchni, tym bardziej że są niewielkich rozmiarów.

  • Okratek australijski lubi podłoża usypane liśćmi
  • Wyrastające z podłoża ramiona okratka wyglądają zjawiskowo
  • Jego czerwona ramiona wabią muchy, które roznoszą zarodniki
[1/3] Okratek australijski lubi podłoża usypane liśćmi Źródło zdjęć: © Piotr Krzyśka

Czy tych grzybów będzie w Polsce coraz więcej?

Muchy nie są jedynym sposobem transportu zarodników. Okratek może być nieświadomie przenoszony również przez ludzi, między innymi na podeszwach butów, ubraniach czy koszykach używanych podczas grzybobrania – dokładnie tak samo jak inne grzyby, między innymi złotoborowik wysmukły, nazywany borowikiem amerykańskim, o którego również pytałam ekspertów z Fungarium.

– Jego zasięg prawdopodobnie będzie się zwiększał, ale nie spodziewałbym się gwałtownej ekspansji. Nowe stanowiska okratka odnotowywane są w różnych miejscach Polski, nie tylko na południu. Nie sposób obecnie ocenić, jak szybko i jak daleko gatunek ten będzie się rozprzestrzeniał – podkreśla Piotr Krzyśka.

Nie trzeba zgłaszać, ale warto to zrobić

W Polsce nie ma obowiązku zgłaszania nowych stanowisk okratka australijskiego, podobnie jak wielu innych rzadkich gatunków grzybów. Ekspert zachęca jednak, by dokumentować takie obserwacje.

– Dzięki zgłoszeniom wiemy więcej o aktualnym zasięgu gatunku i tempie jego rozprzestrzeniania. Informację można przekazać na przykład do bazy iNaturalist. Podsumowując, nie trzeba odnotowywać jego stanowisk, ale zdecydowanie warto – zaznacza grzyboznawca.

Czy "palce diabła" zagrażają kurkom i borowikom?

Widok obcego gatunku w lesie może budzić obawy, jednak Piotr Krzyśka uspokaja grzybiarzy. Okratek australijski nie konkuruje bezpośrednio z grzybami jadalnymi, które najczęściej zbieramy, takimi jak borowiki, kurki czy podgrzybki.

– Okratek jest saprotrofem, czyli rozkłada martwe szczątki organiczne. Z kolei wiele popularnych grzybów jadalnych to gatunki mykoryzowe, które żyją w obopólnie korzystnym układzie z drzewami. Mają zupełnie inną strategię odżywiania, dlatego nie ma podstaw, by mówić o "wypieraniu" grzybów jadalnych – wyjaśnia ekspert.

Samo pojawienie się gatunku obcego nie oznacza więc automatycznie zagrożenia dla polskich lasów. Piotr Krzyśka widzi w nim przede wszystkim ciekawy przykład zmian w zasięgach gatunkowych grzybów. Gdy zobaczysz okratka australijskiego w lesie, zrób dobre zdjęcie i prześlij je do grzyboznawców, a owocnik najlepiej pozostaw tam, gdzie wyrósł.

Wybrane dla Ciebie
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY