Włosi wycierają talerz chlebem. Scarpetta z nietaktu stała się komplementem

Jeszcze do niedawna wyczyszczenie talerza kawałkiem chleba przy elegancko nakrytym stole wywołałoby ciche oburzenie. Dziś we Włoszech to nie tylko powszechny nawyk, ale i najwyższa forma uznania dla kucharza. Jak wiejska tradycja trafiała z domowych kuchni na salony i przestała być gafą?

Makaron z sosem i kromką pieczywaMakaron z sosem i kromką pieczywa
Źródło zdjęć: © Adobe Stock
Ewa Malinowska

Każdy, kto choć raz jadł we Włoszech makaron lub gulasz, zna to uczucie: na dnie talerza zostaje aksamitna resztka sosu gęstego od pomidorów, oliwy i ziół. Szkoda zmarnować, a gdy makaron się skończył, to już zjeść było ciężko. Włoskie rozwiązanie tego dylematu jest proste, choć przez dekady uznawane za faux pas: bierzesz do ręki kawałek świeżego chleba i zbierasz nim wszystko do ostatniej kropki. Ten niepozorny gest to fare la scarpetta, czyli dosłownie "zrobić mały bucik".


WIDEO
Jedna łyżka wystarczy, aby gotowce poszły w odstawkę. Zrób spaghetti bolognese jak we Włoszech

Scarpetta ma ponad 150 lat

Przez lata narosło wokół niej sporo legend. Jedni twierdzili, że miąższ chleba ugniatany w dłoni przypomina kształtem miękki kapeć, inni poszukiwali analogii w przemożnym głodzie, który zmusza człowieka do "zjedzenia podeszwy". Językoznawcy i historycy kuchni są jednak bardziej powściągliwi i wskazują na dawną tradycję dialektalną ze środkowej części Półwyspu Apenińskiego, gdzie podobny zwrot oznaczał po prostu… krótki, przyjemny spacer.

W rozmowie z BBC Gaia Enria, szefowa kuchni z Turynu, pamięta, że rodzice upominali ją za scarpettę. W Apulii, jak mówi Somaia Hammad, niegrzeczne bywa raczej zostawienie jedzenia na talerzu. Francesco Mazzei z Kalabrii, szef londyńskiej restauracji Mezzogiorno, wspominał, że chleb był tam podstawą posiłku, a reszta była tylko "companatico", czyli tym, co je się z chlebem.

Od biedy do haute cuisine

Mieszczańska etykieta zabraniała dotykać jedzenia rękami, a chleb nabity na widelec bywał oceniany jeszcze gorzej. Zmiana przyszła w drugiej połowie XX w., wraz z powrotem do cucina povera. W 2015 r. Gualtiero Marchesi, ojciec nowoczesnej włoskiej kuchni fine dining, nazwał scarpettę w wywiadzie dla "Gente" dopuszczalną, a nawet elegancką.

Z biegiem lat podejście do savoir-vivre'u przy stole uległo mocnemu przewietrzeniu. W południowych regionach zostawienie czegokolwiek na talerzu od dawna uważano za nietakt i sygnał, że jedzenie nie smakowało. Dziś podejście do tej tradycji jest jednoznaczne: zignorowanie doskonałego sosu i zostawienie go na talerzu to znacznie większa zbrodnia niż złamanie sztywnych reguł etykiety. Włoska gastronomia poszła nawet o krok dalej – w niektórych restauracjach dania lub makarony na wynos są komponowane tak, by celowo zostawić odpowiednią ilość sosu z myślą o chlebie.

Jeśli więc podczas kolejnej wizyty we Włoszech po zjedzeniu makaronu na talerzu zostanie odrobina sosu, nie wahaj się i chwyć za chleb. Szef kuchni z pewnością potraktuje to jako najlepszy możliwy komplement.

Wybrane dla Ciebie
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY