Zbiera całe kosze pięknych okazów i ludzie posądzają go o przerabianie zdjęć. Wyjaśnił
Zbiera całe kosze pięknych okazów i ludzie posądzają go o przerabianie zdjęć. Wyjaśnił
Zdjęcia grzybów, które Damian Lipczyński zamieszcza na swoim profilu w mediach społecznościowych, wywołują szum w komentarzach. Pojawiają się sugestie, że powstały przy pomocy sztucznej inteligencji. Jednak autor stanowczo zaprzecza i dodaje, że za każdym pełnym koszem nie stoi przypadek, lecz dokładna analiza warunków.
Zdjęcie zbiorów z 19 września na profilu Damiana Lipczyńskiego
Na profilu Grzybiarzwlesie można zobaczyć stoły zastawione borowikami szlachetnymi, monstrualnego koźlarza i kosze wypełnione po brzegi siedzuniem sosnowym. Dzisiaj, gdy jednym prostym promptem można wygenerować podobne obrazki, obserwatorzy nabierają wątpliwości, czy zdjęcia zamieszczane przez Damiana Lipczyńskiego są prawdziwe, czy podkręcone przez AI. Grzybiarz nie przejmuje się komentarzami sceptyków.
WIDEO
Krokiety gyros z bogatym farszem to przepis dnia, od którego trudno się oderwać
Podczas grzybobrania nie chodzi o przypadek
Jeśli zbiory są prawdziwe, to jaki jest przepis na pełny koszyk? Takie pytanie zadałam Damianowi Lipczyńskiemu po tym, jak zobaczyłam zdjęcie dokumentujące jego zbiory z 19 września.
– Te zbiory są jak najbardziej prawdziwe, choć komentarze o AI już chyba na stałe wpisały się w mój profil – śmieje się Damian Lipczyński.
Zanim zdecyduje się na wyjazd do lasu, dokładnie sprawdza Google Maps oraz mapy Banku Danych o Lasach, analizuje pogodę, temperaturę i opady, a to wszystko zestawia z własnym doświadczeniem i znajomością środowiska, w którym najchętniej pojawia się konkretny gatunek.
– Nie jadę więc po prostu "na grzyby", tylko często wybieram konkretny las pod konkretny gatunek – wyjaśnia.
Na Facebooku pokazywane są najlepsze zbiory, a to tylko ułamek rzeczywistości. Nie każdy wyjazd wieńczy spektakularna wystawka.
– Nadal ogromną rolę odgrywa natura i czasami nawet najlepiej zaplanowany wyjazd kończy się dużo skromniej. Chyba właśnie za tę nieprzewidywalność najbardziej lubię grzybobranie – dodaje Damian Lipczyński.
Warto mieć oczy dookoła głowy. Kiedy wszyscy rozglądają się za najpopularniejszymi gatunkami, łatwo przeoczyć inne, również smaczne owocniki.
Gdzie pod koniec września szukać grzybów?
Według Damiana Lipczyńskiego borowików szlachetnych warto wypatrywać w starszych lasach sosnowych, świerkowych, bukowych i dębowych. Szczególnie obiecujące są miejsca z dużą ilością mchu, wilgotną ściółką i osłoniętym podłożem.
– Z kolei podgrzybki brunatne bardzo często pojawiają się w lasach iglastych i mieszanych, zwłaszcza pod sosnami i w miejscach porośniętych mchem. Najważniejsze jest jednak nie samo drzewo, ale całe siedlisko i pogoda z poprzednich dni – podkreśla grzybiarz.
Autor profilu Grzybiarzwlesie dodaje, że oprócz prawdziwków i podgrzybków można rozglądać się za rydzami, koźlarzami, maślakami oraz siedzuniem sosnowym, znanym również jako szmaciak gałęzisty lub "kozia broda".
– To bardzo charakterystyczny grzyb o delikatnie orzechowym, głęboko grzybowym smaku i lekko korzennym aromacie. Siedzuń sosnowy od 2014 r. nie jest już w Polsce objęty ochroną gatunkową. Inaczej wygląda sytuacja z podobnym siedzuniem dębowym. Ten nadal podlega ochronie częściowej i nie wolno go pozyskiwać – dopowiada Damian Lipczyński.
Zawsze warto pamiętać o podstawowej zasadzie: do koszyka powinny trafiać wyłącznie gatunki, które rozpoznajesz bez najmniejszych wątpliwości. Nie warto oceniać jadalności na podstawie samego zdjęcia ani zbierać bardzo młodych okazów, których cechy są jeszcze słabo widoczne.