Mięso po wiejsku docenione przez ministerstwo. Gospodynie od pokoleń tak upychają je w słoikach

Mało kto wie, że Lista Produktów Tradycyjnych to nie jest "zamknięta księga". Jest na bieżąco uzupełniana o kolejne lokalne ciekawostki. Całkiem niedawno, bo 22 października 2026 r., została wpisana na nią wieprzowina pasteryzowana w słoikach, znana w województwie lubelskim jako "mięso po wiejsku". Od lat robi się takie na terenie gminy Terespol.

Mięsko po wiejsku zostało wpisane na Listę Produktów TradycyjnychMięso po wiejsku zostało wpisane na Listę Produktów Tradycyjnych
Źródło zdjęć: © Adobe Stock, kolaż Pyszności
Anna Galuhn

Mięso po wiejsku wymyka się standardowej klasyfikacji. Można powiedzieć, że jest to rodzaj konserwy, którą można otworzyć na szybką przekąskę i zjeść z pajdą chleba. Można również zawartość słoika przełożyć do garnka i na podstawie mięsa oraz naturalnej galarety zrobić pożywny gulasz do ziemniaków lub kaszy. Tradycyjnie słoiki pasteryzowano w piecach chlebowych po wypieku bochenków lub w duchówkach, czyli metalowych komorach w tradycyjnej kuchni kaflowej.


WIDEO
Podlaska świeżonka to nasz przepis dnia. Mięso wprost rozpływa się w ustach

Tak powstaje mięso po wiejsku w Łobaczewie Małym

Przepis zamieszczony na stronie ministerialnej pochodzi od gospodyń z Łobaczewa Małego na terenie gminy Terespol. Do przygotowania konserwy potrzebujesz dobrej wieprzowiny – może to być karkówka, łopatka, boczek lub golonka i kilku podstawowych przypraw. Mięso należy pokroić w kostkę o grubości ok. 3 cm i wymieszać z solą. Tak przygotowane odpoczywa przez ok. 24 godziny w chłodnym miejscu.

Następnego dnia dodaje się mielony czarny pieprz i drobno pokrojony czosnek. Wszystko należy dobrze wymieszać i poupychać w słoikach, najczęściej o pojemności 0,5 l. Słoiki są mocno zakręcane i pasteryzowane przez ok. 1,5 godziny – można ten proces przeprowadzić w garnku z gotującą się wodą lub w piekarniku. Po 24 godzinach przeprowadza się kolejną pasteryzację, aby zapewnić trwałość wyrobu.

Dlaczego mięso lądowało w słoikach?

Powód jest prozaiczny. Po świniobiciu należało tak przetworzyć mięso, aby starczyło na wiele tygodni. Często tylko niewielki fragment tuszy spożywano od razu, na przykład jako świeżonkę do gotowanych ziemniaków. Z pozostałych partii powstawały kiełbasy, wędzonki, kaszanki i konserwy w słoikach, które po kilkukrotnej pasteryzacji można było przechowywać bez lodówki w chłodnej spiżarni. Mięso w słoiku można było zabrać na pole i zjeść podczas pracy albo otworzyć przed świętami na obiad dla całej rodziny.

Wybrane dla Ciebie
ZANIM WYJDZIESZ... NIE PRZEGAP TEGO, CO CZYTAJĄ INNI!