Rozgniatam razem z jajkami i nakładam na chleb. Inne pasty mogą się schować
Pasta jajeczna i szprotki to duet, który zaskakuje już przy pierwszym kęsie. Wystarczy kilka minut i tanie składniki, by powstała kremowa pasta idealna na chleb, grzanki i szybkie śniadanie.
Pasta jajeczna, szprotki – to połączenie, które na pierwszy rzut oka może wydawać się zaskakujące, ale wystarczy jeden kęs, żeby zrozumieć, o co tu chodzi. Lubię przepisy, które są banalnie proste, a jednocześnie mają w sobie coś "wow". Ta pasta powstaje z kilku tanich składników, robi się ją w kilka minut i zawsze znika szybciej, niż planowałem.
Nie miksuję, nie kombinuję, nie dodaję wyszukanych przypraw. Rozgniatam jajka, dorzucam rybę razem z sosem i gotowe. Efekt? Kremowa, wyrazista pasta o lekko pomidorowym charakterze, która idealnie pasuje do świeżego chleba. To jedna z tych receptur, które zapisuje się w głowie na zawsze.
Już nie jajeczna. Ta pasta kanapkowa to wysokobiałkowy hit na wiosenne śniadanie
Jak robię pastę jajeczną, szprotki – mój sprawdzony przepis
Poniżej zostawiam dokładny przepis, do którego regularnie wracam. Nie zmieniam proporcji, bo w tej wersji smakuje mi najbardziej.
Składniki:
- 4 jajka,
- 1 puszka szprotek w sosie pomidorowym (ok. 170 g),
- sól do smaku,
- świeżo mielony pieprz.
Sposób przygotowania:
- Jajka gotuję na twardo – liczę około 8 minut od momentu zagotowania wody.
- Przelewam je zimną wodą, studzę i obieram ze skorupek.
- Obrane jajka przekładam do miski i dokładnie rozgniatam widelcem.
- Dodaję całą puszkę szprotek razem z sosem pomidorowym.
- Całość energicznie mieszam, aż powstanie jednolita, lekko różowa pasta.
- Na koniec doprawiam solą i pieprzem – ostrożnie, bo ryba jest już słona.
Pasta jest gotowa od razu, ale czasem wkładam ją na 20–30 minut do lodówki, żeby smaki jeszcze lepiej się połączyły.
Z czym najlepiej smakuje pasta jajeczna, szprotki?
Najczęściej nakładam ją na gruby plaster chleba na zakwasie. Chrupiąca skórka i lekko kwaśny środek świetnie kontrastują z kremową konsystencją pasty. Bardzo lubię też dodać plaster ogórka kiszonego albo małosolnego – jego kwasowość idealnie przełamuje rybny smak.
Jeśli mam pod ręką szczypiorek lub dymkę, drobno je siekam i posypuję kanapki tuż przed podaniem. To prosty detal, który robi ogromną różnicę. A gdy chcę czegoś bardziej konkretnego, rozsmarowuję pastę na ciepłych grzankach. Taka wersja sprawdza się szczególnie wieczorem – szybka, gorąca kolacja bez stania przy garach.