Wątrobianka za 7,99 zł kusi ceną. Zobaczyłam, co jest na drugim miejscu w składzie

Podczas zakupów w Dino moją uwagę przykuł spory słoik z etykietą obiecującą wiejską tradycję i brak konserwantów. Wątrobianka za niecałe 8 zł brzmi jak świetna okazja, ale lektura składu przynosi spore zaskoczenie. Choć produkt nie jest zły, z tradycyjną wątrobianką ma wspólnego znacznie mniej, niż mogłoby się wydawać.

WątrobiankaWątrobianka
Źródło zdjęć: © Pyszności
Katarzyna Gileta

Wzrok przyciąga przede wszystkim stylistyka opakowania. Rysunek wiejskiej chaty, drzewa, stylizowana czcionka i nazwa "Spiżarnia Borowe" budują skojarzenia ze swojskimi wyrobami z małej masarni. Do tego dochodzi bardzo kusząca cena: 7,99 zł za słoik o pojemności aż 460 g. Dziś trudno znaleźć tak dużą porcję smarowidła w podobnej cenie, więc produkt bez trudu trafia do koszyków wielu osób szukających oszczędności.


WIDEO
Przepis dnia na domowy pasztet z keksówki i do słoika. Jedna baza i pewność, że nie wyjdzie suchy

Na froncie wyróżniono też spore hasło informujące o braku substancji konserwujących i wzmacniaczy smaku. Brzmi to świetnie, ale warto pamiętać, jak powstają tego typu przetwory. Z tyłu etykiety widnieje dopisek, że to produkt sterylizowany. Wysoka temperatura i ciśnienie w autoklawie załatwiają sprawę trwałości, więc żaden producent przetworów w słoikach nie musi dodawać sztucznych konserwantów, by wyrób postał na półce.

Wątrobianka a pasztet, czyli co właściwie jemy

Zanim przejdziemy do szczegółów etykiety, warto wyjaśnić różnicę między dwoma popularnymi wyrobami. Prawdziwa wątrobianka, w wielu regionach Polski znana też jako leberka, to tradycyjna wędlina podrobowa. Jej bazą jest parzone mięso wieprzowe, podgardle oraz spory udział wątroby, którą mieli się na gładką masę z cebulą i majerankiem. W klasycznej wątrobiance strukturę buduje wyłącznie zemulgowany tłuszcz i białko, bez dodatku bułki czy kaszy.

Tymczasem pasztet, zwłaszcza ten w stylu pieczeniowym, rządzi się zupełnie innymi prawami. Aby uzyskać puszystą, zwartą i jednolitą konsystencję, do mielonego mięsa dodaje się namoczone pieczywo, bułkę tartą oraz jaja. Te dodatki działają jak gąbka, która pozwala zatrzymać wilgoć w masie.

Co znajdziemy na etykiecie?

Wystarczy odwrócić słoik i przeczytać listę składników, by przekonać się, z czym tak naprawdę mamy do czynienia. Na pierwszym miejscu znajduje się mięso wieprzowe w ilości 47 proc. Tuż za nim, na drugiej pozycji, znalazła się woda, a dopiero na trzeciej wątroba wieprzowa, która stanowi zaledwie 17 proc. zawartości.

Wątrobianka z Dino
Wątrobianka z Dino

Kolejne pozycje to kasza manna z pszenicy, bułka tarta oraz masa jajowa. Dalej mamy sól, cebulę, aromaty, przyprawy, maltodekstrynę i odrobinę glukozy. Taka kompozycja nie pozostawia złudzeń. To nie jest tradycyjna wątrobianka, lecz klasyczny pasztet wieprzowy, w którym sporą ilość dodanej wody związano wypełniaczami węglowodanowymi.

Czy warto po niego sięgnąć?

Trzeba uczciwie przyznać, że ten wyrób ma swoje plusy. Nie znajdziemy tu drobiowego MOM-u, sztucznych barwników, fosforanów ani glutaminianu sodu, co w tej półce cenowej bywa rzadkością. Skład jest prosty i czytelny, choć zdecydowanie bardziej przypomina domowy, oszczędny pasztet niż to, co sugeruje wielki napis na wieczku.

Za 7,99 zł dostajemy po prostu bardzo przyzwoity, budżetowy pasztet w słoiku o smaku podkręconym wątróbką. Czy to wam odpowiada, czy wolicie szukać wyrobów o bardziej zwartej, mięsnej strukturze? Zwracacie uwagę na obecność kaszy manny i bułki tartej w takich smarowidłach?

Wybrane dla Ciebie
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY