Kto nie próbował lodów o smaku oscypka, ten może podchodzić do nich z dużą rezerwą. Sama początkowo nie wiedziałam, czego się spodziewać, ale już pierwszy kęs rozwiał wszelkie wątpliwości. Były kremowe, delikatnie słone, z dodatkiem żurawiny i maleńkimi kawałkami oscypka, które przyjemnie przełamywały aksamitną konsystencję.
Nietypowy smak, który zaskakuje od pierwszej łyżeczki
Oscypek od lat kojarzy się z Podhalem i najczęściej trafia na talerz z grilla lub do sałatek. Tym większym zaskoczeniem okazało się jego połączenie z lodami. Słony, lekko dymny aromat doskonale współgrał ze śmietankową bazą, a słodko-kwaśna żurawina dodawała całości świeżości i równowagi. Prawdziwą "kropką nad i" były maleńkie kawałki oscypka, które można było wyczuć w każdym kęsie. Dzięki nim deser nie był jedynie lodami o serowym aromacie, ale miał charakter i autentyczny smak. Były drobne i moim zdaniem w tym tkwił sekret tych lodów, bo nie dominowały, a jedynie dodawały smaku i tekstury.
WIDEOCebularzowe smaki w Lublinie. Lody, lemoniada i cebularze
Każdy znalazł swój ulubiony smak
Nie tylko ja wyszłam z lodziarni zachwycona. Córka wybrała modne lody "dubajskie" i również była nimi oczarowana. Już po pierwszej łyżeczce dało się bez cienia wątpliwości wyczuć, że powstały z prawdziwych orzechów pistacjowych. Smak był intensywny, naturalny i daleki od sztucznego aromatu, który często spotyka się w pistacjowych deserach. Mąż postawił na lody o smaku Snickersa i także nie krył zadowolenia, a drugie dziecko wybrało smak ciasteczek Lotus, co również uznało a strzał w dziesiątkę.
Nieczęsto zdarza mi się wracać do tej samej lodziarni podczas jednego wyjazdu. Tym razem nie mieliśmy jednak żadnych wątpliwości. Dwa dni później ponownie ustawiliśmy się w kolejce. Ja zamówiłam lody o smaku oscypka, córka znów wybrała "dubajskie", a mąż pozostał wierny smakowi Snickersa. Wszyscy byliśmy równie zadowoleni jak za pierwszym razem i ani przez chwilę nie żałowaliśmy swoich wyborów.
Jedynym wyjątkiem okazała się druga córka, która nie lubi zamawiać dwa razy tego samego. Zamiast ponownie wybrać lody o smaku ciasteczek Lotus, postawiła na arbuzowe. Niestety tym razem eksperyment się nie udał. Smak nie przypadł jej do gustu do tego stopnia, że nie dokończyła porcji i ostatecznie wyrzuciła lody. To tylko utwierdziło nas w przekonaniu, że czasem warto zaufać pierwszemu wyborowi, zwłaszcza gdy był naprawdę udany.
Bronię tego smaku przed wszystkimi
Największą frajdę sprawiły mi jednak reakcje bliskich po powrocie do domu. Gdy opowiadałam, że jadłam w Zakopanem lody o smaku oscypka, większość patrzyła na mnie z niedowierzaniem. Padały pytania, czy to naprawdę mogło być dobre i czy ser w lodach ma w ogóle sens. Wystarczyło jednak opisać ich kremową konsystencję, delikatnie słony smak, żurawinę i drobne kawałki oscypka, by ciekawość zaczęła brać górę nad sceptycyzmem. Mam przeczucie, że przy następnej wizycie w Zakopanem kilka osób z mojej rodziny ustawi się po ten deser razem ze mną.