Cebularzowe lody i lemoniada z cebulą. Tak świętowali w Lublinie Dzień Cebularza
Lublin cebularzem stoi, a raz w roku świętuje to z rozmachem. Trzecia edycja Dnia Cebularza ściągnęła na Stare Miasto tłumy, a lokalna gastronomia postanowiła udowodnić, że z pszennego placka z cebulą i makiem można zrobić wszystko. Do Lublina mam rzut beretem, więc smak prawdziwego cebularza znam od dziecka. Postanowiłam więc sprawdzić, co w tym roku przygotowali organizatorzy. Było gorąco, tłoczno i bardzo cebulowo. Mój mąż wymiękł już przy pierwszej atrakcji, ale ja zaryzykowałam.
Lody cebularzowe z Bosko – kulinarny hit czy jednorazowy eksperyment?
Zaczęliśmy z grubej rury. Lodziarnia Bosko, znana z tego, że lubi zaskakiwać, z okazji Dnia Cebularza zaserwowała lody cebularzowe. Mój mąż spojrzał na rożek, pokręcił głową i stanowczo odmówił testów. Ja nie miałam takich oporów.
WIDEOCebularze lubelskie z tego przepisu wychodzą za każdym razem. Na jednym na pewno się nie skończy
Jak to smakuje? Baza to klasyczna śmietanka, w której faktycznie dało się wyczuć delikatny aromat cebuli. Co więcej, w lodach były zatopione jej niewielkie kawałki. Największym zaskoczeniem była jednak ilość maku. Zdecydowanie go nie poskąpili. Dla mnie było go aż za dużo, bo nie jestem wielką fanką maku w takich ilościach, ale to już kwestia gustu. Czy żałuję, że spróbowałam? Nie. Czy zamówię je ponownie za rok? Zdecydowanie nie. Zostaję przy klasycznych smakach. Trzeba jednak oddać Bosko, że to świetna gratka dla turystów. Aż szkoda, że takie nietypowe smaki pojawiają się tylko raz w roku.
Lemoniada cebulowa, czyli orzeźwienie w upalny dzień
Skoro lody okazały się ciekawostką, z którą raczej nie zostanę na dłużej, postanowiłam pójść za ciosem i przetestować lemoniadę cebulową. Mój mąż po raz kolejny grzecznie podziękował za ten kulinarny rollercoaster, więc degustacja znowu spadła na mnie.
Wizualnie napój był dość specyficzny – mętny płyn z wyraźnymi kawałkami cebuli osadzonymi na dnie. W smaku? Bardzo cytrynowy, mocno orzeźwiający i zaskakująco dobry. W ten upalny weekend lemoniada weszła idealnie. Ten eksperyment oceniam dużo wyżej niż lody.
Gdzie zjeść najlepszy cebularz w Lublinie?
Ekstremalne wariacje mamy za sobą, pora na konkret. Prawdziwy cebularz musi być miękki, świeży i odpowiednio wyważony w proporcjach cebuli i maku. Na Starym Mieście trafiliśmy na poczęstunek od Cukierni Chmielewski. Strzał w dziesiątkę. Smakował dokładnie tak, jak powinien smakować tradycyjny lubelski wypiek.
Prawdziwym hitem okazał się jednak przystanek przed Mandragorą. Wiele lubelskich restauracji (m.in. Kulturalna, Magia czy Rozmaryn) przygotowało na ten weekend specjalne cebularzowe menu, ale festiwalowe tłumy i upał skutecznie zniechęciły nas do zasiadania do pełnego obiadu. Zamiast tego skusiliśmy się na cebularz żydowski sprzedawany na stoisku przed Mandragorą. Przepyszny! Niesamowicie miękki, świeżutki i wypakowany po brzegi cebulą. To zdecydowanie jeden z lepszych cebularzy, jakie jedliśmy.
Dzień Cebularza 2026: warsztaty, spacery i zawody na Placu po Farze
Samo wydarzenie to jednak nie tylko jedzenie. Plac po Farze tętnił życiem. Organizatorzy przygotowali stoiska, na których można było własnoręcznie zrobić magnes na lodówkę w kształcie cebularza. Obok trwały bardzo poważne i zacięte zawody w obieraniu cebuli na czas.
Sporym zainteresowaniem cieszyły się warsztaty pieczenia cebularzy zorganizowane przez Perłową Pijalnię Piwa (lokal ze świeżym wyróżnieniem Michelin, który zresztą ma cebularza w swoim stałym menu). To była świetna opcja, która wciągnęła i dorosłych, i dzieciaki. Kto miał ochotę na trochę historii i kultury, mógł wziąć udział w grze miejskiej, załapać się na tematyczny spacer z przewodnikiem albo obejrzeć na scenie spektakl "Nieznana historia cebularza".
Inscenizacja świetnie przypomniała lokalną legendę o tym, skąd cebularz wziął się w Lublinie. Według podań, za wynalezieniem tego placka stoi Esterka – żydowska piękność i wielka miłość króla Kazimierza Wielkiego. Władca miał zgubić się na polowaniu i trafić do chaty, w której młoda dziewczyna ugościła go tym, co akurat miała pod ręką – plackiem z cebulą i makiem. Król zakochał się i w smaku, i w dziewczynie.
Lublin po raz kolejny udowodnił, że potrafi bawić się swoją kulinarną tradycją. Dzień Cebularza to świetnie pomyślana impreza. I choć lody z cebulą to dla mnie zabawa na jeden raz, po ten żydowski klasyk z Mandragory na pewno wrócę niebawem.