Sprzedają je pod klasztorem. Po te placki ustawiają się ogromne kolejki
W Bułgarii to prawdziwy klasyk, ale polskiemu turyście od razu wyda się znajomy. Wyglądem przypomina węgierskiego langosza, tyle że lokalni mieszkańcy najchętniej zjadają go na słodko, obficie posypanego cukrem pudrem. Zobaczyłam, jak wszyscy niosą gorące placki w papierowych torebkach i postanowiłam sprawdzić, czy warto skusić się na tę przekąskę.
Ewa Malinowska