Kiedyś jedzenie biedoty, dziś hit eleganckich restauracji. Hiszpański sposób na czerstwy chleb
Czerstwy chleb w polskiej kuchni najczęściej kończy jako baza do domowej bułki tartej lub – w najlepszym wypadku – jako składnik kotletów mielonych. Tymczasem Hiszpanie od wieków mają na niego znacznie lepszy patent. Poznajcie migas, czyli potrawę, która udowadnia, że z kilku podstawowych składników i "resztek" można stworzyć danie godne najlepszych restauracji.
W dosłownym tłumaczeniu "migas" oznacza po prostu "okruchy". Choć nazwa brzmi skromnie, pod tym określeniem kryje się niezwykle sycące i aromatyczne danie. Jego podstawą jest pokruszony, kilkudniowy chleb, który po odpowiednim przygotowaniu staje się chrupiący z zewnątrz i delikatnie miękki w środku. Całość przesiąknięta jest aromatem czosnku, dobrej jakości oliwy oraz wędzonej papryki pimentón, która nadaje potrawie głęboki, dymny charakter.
Kurczak w chrupiącej panierce z ziemniaków i parmezanu to totalny hit. Każdy się nim zachwyca
Skąd wzięły się "okruchy" na talerzu?
Migas to podręcznikowy przykład kuchni pasterskiej. Dawniej pasterze z regionów takich jak Estremadura czy La Mancha, przemierzając z owcami ogromne dystanse, musieli radzić sobie z ograniczonymi zapasami. Chleb, który po kilku dniach stawał się twardy jak skała, był bazą ich posiłków. Aby go "odczarować", smażyli go na tłuszczu z dodatkiem czosnku i tego, co akurat mieli pod ręką – kawałka boczku czy chorizo. Dziś migas nie jest już jedzeniem biedoty, lecz dumnym elementem hiszpańskiego dziedzictwa, serwowanym zarówno w domach, jak i w eleganckich lokalach jako tapas lub danie główne.
Sekret udanego migas - jak przygotować bazę?
Kluczem do sukcesu nie jest świeży bochenek prosto z piekarni, a wręcz przeciwnie – chleb typu wiejskiego, który ma co najmniej dwa lub trzy dni. Tradycyjna metoda nakazuje go delikatnie skropić wodą z solą i zawinąć w ściereczkę na kilka godzin przed smażeniem. Dzięki temu okruchy nie wysychają na wiór, lecz stają się idealnie sprężyste. Hiszpański kucharz wie, że pośpiech jest tu złym doradcą – chleb musi się smażyć powoli, aż nabierze złotego koloru i "wypije" aromaty z patelni.
Przepis na domowe migas z jajkiem sadzonym
To wersja, która idealnie sprawdzi się na leniwe, weekendowe śniadanie lub szybki, ale efektowny obiad. Dodatek płynnego żółtka sprawia, że danie staje się kremowe i jeszcze bardziej satysfakcjonujące.
Składniki:
- ok. 300-400 g czerstwego chleba pszennego (najlepiej na zakwasie),
- 3-4 ząbki czosnku (w łupinach, jedynie lekko rozgniecione),
- 100 g boczku lub kiełbasy chorizo (pokrojonej w kostkę),
- 1 łyżeczka wędzonej papryki (pimentón),
- oliwa z oliwek z pierwszego tłoczenia,
- sól,
- świeże jajka (po jednym na osobę).
Sposób przygotowania:
- Chleb należy pokroić w drobną kostkę lub po prostu porwać w palcach na małe kawałki. Można go delikatnie skropić wodą, by nieco zmiękł.
- Na dużej patelni trzeba rozgrzać sporą ilość oliwy i wrzucić czosnek w łupinach. Gdy odda aromat i lekko się zrumieni, zdejmuje się go na chwilę z patelni.
- Na tę samą oliwę trafia boczek lub chorizo. Smaży się je, aż wytopi się tłuszcz, a mięso stanie się chrupiące. Następnie dodaje się wędzoną paprykę (uwaga, by jej nie przypalić, bo stanie się gorzka!).
- Czas na główną gwiazdę: na patelnię wrzuca się chleb i wcześniej podsmażony czosnek. Całość należy smażyć na średnim ogniu przez około 10-15 minut, często mieszając. Chleb powinien wchłonąć aromatyczny tłuszcz i stać się złocisty.
- W międzyczasie na oddzielnej patelni przygotowuje się jajka sadzone. Ważne, by białko było ścięte, a żółtko pozostało płynne.
- Gotowe migas nakłada się na talerze, a na wierzchu kładzie się gorące jajko sadzone.
Każdy miłośnik kuchni doceni moment, w którym po przekrojeniu jajka żółtko rozlewa się po chrupiącym chlebie, tworząc naturalny, aksamitny sos. To prostota, która zachwyca za każdym razem.