Nastolatek z Podlasia postawił kartoflomat. Kradzieży jest mniej niż 1 proc.

Zamiast oddawać wszystkie ziemniaki do skupu, 17-letni Franciszek Perkowski z okolic Krynek na Podlasiu postanowił sprzedawać je z kartoflomatu. Razem z tatą zbudowali prosty, samoobsługowy punkt, w którym można kupić worek ziemniaków i zapłacić w wygodny sposób. Pomysł szczególnie dobrze działa w weekendy, gdy przez okolicę przejeżdżają turyści.

Nastolatek postawił kartoflomat przy drodze na PodlasiuNastolatek postawił kartoflomat przy drodze na Podlasiu
Źródło zdjęć: © Adobe Stock, kolaż Pyszności
Anna Galuhn

Kartoflomat nie jest automatem w klasycznym rozumieniu tego słowa. To niewielka budka na wózku, wykonana własnymi siłami przez Franciszka i jego tatę. Konstrukcja wykorzystuje dwa koła od motocykla WSK, ma daszek, wyraźny szyld i skrzynkę na pieniądze. Najważniejsze są jednak worki z ziemniakami – każdy opatrzony informacją o wadze i cenie.


DLA CIEBIE
Focaccia z łososiem i burratą - włoskie danie jak z restauracji


Nastolatek wierzy w uczciwość kupujących

Klient sam wybiera worek z ziemniakami, a następnie reguluje należność. Do wyboru są dwie opcje – można wrzucić pieniądze do skrzynki albo zapłacić BLIK-iem. Taki model sprzedaży opiera się na zaufaniu, ale – jak przekonuje młody rolnik w wypowiedzi dla serwisu topagrar.pl – nieuczciwe sytuacje zdarzają się sporadycznie. Franciszek szacuje, że kradzieże stanowią mniej niż 1 proc. wszystkich zakupów.

Pomysł narodził się z potrzeby znalezienia dodatkowego sposobu sprzedaży ziemniaków. W gospodarstwie uprawa zajmuje około pół hektara, a rosną tam dwie odmiany: Catania i Tonacja. Kartoflomat nie ma zastąpić dużych odbiorców, ale pomaga sprzedać część plonów bezpośrednio mieszkańcom i osobom przejeżdżającym przez region. W sprzyjające, ciepłe weekendy z punktu schodzi spora ilość ziemniaków.

Prosty pomysł i wygodna metoda płatności

Historia nastolatka pokazuje, że sprzedaż lokalnej żywności nie zawsze wymaga kosztownej technologii ani skomplikowanej logistyki. Tutaj kluczową rolę odegrało miejsce – koło kartoflomatu często przejeżdżają turyści, którzy wybierają się do Kruszynian, aby zobaczyć meczet i skosztować kuchni tatarskiej.

Po drodze wypatrują lokalnych produktów, a ziemniaki prosto z podlaskiego pola idealnie wpisują się w schemat udanej wycieczki. Kartoflomat nie wymaga obsługi klienta, wystarczy jedynie uzupełniać worki z ziemniakami i interes kręci się niemal sam. Nastolatek jest dumny z własnego wkładu w rozwój gospodarstwa, które jest częścią jego dziedzictwa.

Wybrane dla Ciebie
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ