Dla wielu z nas przygotowanie lecza stało się idealną okazją do tzw. czyszczenia lodówki. W polskich garnkach, poza papryką, ląduje niemal wszystko: cukinia, bakłażan, pieczarki, boczniaki, a niekiedy nawet ziemniaki czy tanie parówki.
Robert Makłowicz, znany krytyk kulinarny, podróżnik i wielki miłośnik węgierskiej kultury (wybitnie doceniony tam i wyróżniony nawet Złotym Krzyżem Zasługi), nie kryje irytacji sposobem, w jaki Polacy modyfikują ten tradycyjny przepis i podpowiada, jakie składniki powinny trafić do oryginalnego węgierskiego leczo.
WIDEOWęgierskie łakocie piekę w domu. Posypka cukrowa to początek przyjemności
Prawdziwe leczo według Makłowicza
Robert Makłowicz za największy grzech uważa masowe dodawanie do garnka cukinii oraz pieczarek. Ekspert stawia sprawę jasno: tak skomponowane danie to nie leczo, lecz potrawa znacznie bardziej przypominająca francuskie ratatouille lub po prostu polski gulasz warzywny. Nadmiar i różnorodność wodnistych warzyw całkowicie zmieniają charakter oraz smak potrawy, zamieniając ją w mdłą papkę i niszcząc to, co w tym daniu najpiękniejsze – jego prostotę.
Węgierski oryginał (lecsó) opiera się na genialnym w swej prostocie minimalizmie. Aby przygotować autentyczną potrawę, nie potrzebujemy całego kosza różnorodnych warzyw – wystarczy zaledwie parę podstawowych składników najwyższej jakości. Najważniejsza jest oczywiście papryka. Nie chodzi tu jednak o pękatą, grubościenną i słodką paprykę czerwoną, którą najczęściej kupujemy w dyskontach. Prawdziwe leczo wymaga jasnej, podłużnej, żółtej lub zielonkawej papryki, która ma charakterystyczny, lekko pikantny posmak. Do tego tylko pomidory, czosnek i tłuszcz do smażenia, najlepiej pod postacią wytopionej słoniny.
Lista przypraw jest krótka: sól oraz oryginalna węgierska papryka w proszku. Mieloną paprykę dodaje się bezpośrednio na mocno rozgrzany tłuszcz z podsmażoną cebulą. Jeśli garnka nie zdejmie się na chwilę z ognia, papryka w ułamku sekundy się spali, a całe danie zyska nieprzyjemną, gorzką nutę.
Jeśli chcemy, by leczo było pożywnym daniem głównym, możemy dodać do niego dobrą, wędzoną i mocno paprykowaną kiełbasę (idealnie sprawdzi się węgierska csabai lub gyulai). Trzeba jednak pamiętać, że w tradycyjnej wersji bezmięsnej potrawa ta często służy po prostu jako gorący dodatek do mięs lub jest serwowana z zapieczonym na wierzchu jajkiem.
Najgorsze dodatki do leczo
Makłowicz apeluje do rodzimych kucharzy, by nie kaleczyli tej kultowej potrawy. Chociaż polskie, bogate w różnorodne warzywa dania jednogarnkowe mogą być bardzo smaczne i pożywne, nazywanie ich "leczem" jest z punktu widzenia tradycji kulinarnej sporym nadużyciem.
Jeśli masz ochotę na warzywny gulasz z cukinią i pieczarkami – gotuj go śmiało. Jeśli jednak chcesz poczuć prawdziwy, dymny i głęboki smak Węgier, zrezygnuj z przypadkowych dodatków i postaw na klasyczną, prostą recepturę. Różnicę poczujesz już przy pierwszym kęsie.