Sprawdziłam, czy produkt za 11,99 zł rzeczywiście oferuje restauracyjną jakość, czy jest jedynie kolejnym gotowym daniem ze znanym nazwiskiem na etykiecie. Jako redakcyjna weteranka testów flaków – od słynnych flaków z Piask z restauracji Rarytas, przez Padwę w Zamościu, aż po kultową Bidę czy flaki po warszawsku z pulpecikami – nie mogłam przejść obok nich obojętnie.
Wielkie obietnice zamknięte w plastikowym kubku
Współpraca Biedronki z marką "Makłowicz i Synowie" od początku wzbudzała spore zainteresowanie. Flaki po zamojsku to jedno z gotowych dań z linii "Nasze Smaki", sygnowanych nazwiskiem Roberta Makłowicza.
WIDEOFlaki, świeżonka i smalec z dzika. Tak wyglądało kulinarne święto w Piaskach
Producent zapowiada produkt o lepszym składzie i smaku bliższym domowej kuchni. Flaki po zamojsku sprzedawane są w plastikowym kubku o pojemności 450 g i kosztują 11,99 zł. Można je podgrzać w mikrofalówce, jednak z przyzwyczajenia i szacunku do tego klasycznego dania przelałam je do rondelka.
Pierwsze wrażenie? Bardzo obiecujące
Już podczas podgrzewania w kuchni uniósł się intensywny aromat majeranku, który dla wielu jest jednym z najważniejszych elementów dobrze przygotowanych flaków. Zupa okazała się gęsta i zawiesista, a po przelaniu do miski prezentowała się wyjątkowo apetycznie.
Na pierwszy rzut oka widać było sporą ilość mięsa, kawałki warzyw i odpowiednią konsystencję. Porcja 450 g jest naprawdę sycąca – dla jednej osoby spokojnie wystarczy jako pełny obiad, choć przy dwudaniowym posiłku można podzielić ją na dwie porcje.
Świetny wywar, ale mięso wszystko zepsuło
Największym atutem produktu okazał się wywar. Był intensywny, dobrze doprawiony i wyrazisty. Przyjemnie wybijał się pomidorowy akcent. Zupa była również odpowiednio słona. Osobiście dodałabym jedynie odrobinę więcej pieprzu, ale to już kwestia gustu.
Niestety, zachwyt skończył się wraz z kolejnymi kęsami. Same flaki okazały się gumowate i zbyt twarde. A właśnie odpowiednia miękkość wołowych żołądków jest jednym z najważniejszych wyznaczników dobrze przygotowanych flaków.
To właśnie konsystencja mięsa sprawiła, że z przyjemnością zjadłam niemal cały wywar, natomiast większość flaków została na dnie miski. Przyznam szczerze, że podczas wszystkich moich dotychczasowych testów jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się zostawić mięsa.
Co kryje skład?
Etykieta pozytywnie zaskakuje. Bazę stanowią woda oraz gotowane żołądki wołowe, które stanowią aż 35 proc. produktu. Zamojski charakter buduje koncentrat pomidorowy, a w składzie znajdziemy również marchew, korzeń pietruszki, seler i smażoną cebulę.
Smak wzbogacają skoncentrowany bulion na bazie ekstraktu wołowego, tłuszcz wołowy oraz olej rzepakowy. Za gęstą konsystencję odpowiadają mąka pszenna i mieszanka skrobi ryżowej, kukurydzianej oraz ziemniaczanej. Nie zabrakło również ekstraktu z majeranku, którego aromat wyraźnie czuć już podczas podgrzewania.
Na plus należy zaliczyć brak sztucznych barwników, chemicznych konserwantów oraz glutaminianu sodu. Jak na gotowe danie z dyskontu skład prezentuje się naprawdę dobrze.
Ostateczny werdykt
Flakom po zamojsku z linii "Nasze Smaki", przygotowanym we współpracy z Robertem Makłowiczem, przyznaję mocne 7/10.
Choć gumowata konsystencja mięsa mocno rozczarowała i odebrała przyjemność z jedzenia, trudno nie docenić świetnie doprawionego wywaru, apetycznego wyglądu i naprawdę przyzwoitego składu. Gdyby producent poprawił jedynie teksturę flaków, moglibyśmy mówić o jednym z najlepszych gotowych dań tego typu dostępnych w dyskontach.