Chleb i obiad na kuble w śmietniku. Brakuje tylko karteczki "smacznego" [OPINIA]

Magdalena Pomorska
Resztki jedzenia na śmietniku - kto ma się "poczęstować"?Resztki jedzenia na śmietniku - kto ma się "poczęstować"?
Źródło zdjęć: © Pyszności • Zdjęcie wygenerowane przy pomocy AI

Aż 90 proc. Polaków uważa, że marnowanie żywności trzeba ograniczyć. Jednocześnie 41 proc. wyrzuca niezjedzone produkty co najmniej raz w tygodniu. Wystarczy wyjść na osiedlowe podwórko, żeby zobaczyć, jak te deklaracje wyglądają w praktyce. Sama kolejny raz zobaczyłam chleb pozostawiony na pokrywie śmietnika. Obok leżała reklamówka z obiadem.

Nie był to pierwszy raz, kiedy zobaczyłam pieczywo zostawione na pokrywie pojemnika na bioodpady. Tym razem ktoś dołożył do niego jeszcze resztki obiadu w foliowej reklamówce. Zrobiłam zdjęcie, bo trudno mi przejść obok takiej sceny obojętnie i nie wyrazić swojego zdania.

Nie wiem, co kierowało tą osobą. Może chciała, żeby ktoś zabrał jedzenie, a może po prostu nie miała pomysłu, co z nim zrobić. Nie zamierzam zgadywać. Zastanawia mnie jednak, jak łatwo przychodzi nam pozbywanie się żywności, która jeszcze chwilę wcześniej była czymś wartościowym. I dlaczego tak często uznajemy, że kiedy sami nie chcemy już czegoś zjeść, problem przestaje nas dotyczyć.


WIDEO
Ceny za wywóz śmieci wzrosną? "To nie wina systemu kaucyjnego"

90 proc. mówi, że nie należy marnować. A potem wyrzucamy

Badanie Centrum Respo, przeprowadzone przez SW Research w sierpniu 2026 r. wśród 806 dorosłych osób pokazuje wyraźną sprzeczność. Około 90 proc. badanych uważa, że marnowanie żywności należy ograniczać, ale 41 proc. przyznaje, że wyrzuca niezjedzone produkty co najmniej raz w tygodniu.

Najczęściej powodem jest zepsucie jedzenia, utrata świeżości lub upływ terminu ważności. Zdarza się, że kupujemy za dużo, gotujemy zbyt duże porcje albo zapominamy o produktach schowanych w lodówce. Nie każdej straty da się uniknąć. Nie chodzi przecież o to, by zjadać coś na siłę, tylko o to, żeby nie wyrzucać.

Problem w tym, że świadomość nie zawsze przekłada się na działanie. Wiemy, że warto planować zakupy i wykorzystywać resztki, ale codzienne przyzwyczajenia często wygrywają z dobrymi intencjami.

Skala zjawiska jest ogromna również w szerszym wymiarze. Według Eurostatu w 2024 r. w Unii Europejskiej powstało około 57,9 mln ton odpadów żywnościowych, a ponad połowa pochodziła z gospodarstw domowych. To nie tylko problem sklepów i producentów. Duża część odpowiedzialności zaczyna się w naszych kuchniach.

Jeśli chcesz się podzielić jedzeniem, zrób to odpowiedzialnie

W przypadku chleba, który kolejny raz widzę na pokrywie śmietnika, najbardziej zastanawia mnie właśnie ten sposób postępowania. Jeśli pieczywo nadaje się do jedzenia, można je zamrozić, wykorzystać do grzanek albo przekazać dalej. Jeśli jest zepsute, powinno trafić do odpowiedniego pojemnika. Zostawienie go na śmietniku nie rozwiązuje problemu.

Podobnie jest z obiadem. Jeśli ktoś chciał, żeby posiłek trafił do innej osoby, intencja mogła być dobra. Ale jedzenie w reklamówce pozostawionej przy śmietniku nie daje żadnej gwarancji, że nadal nadaje się do spożycia. Ugotowane potrawy, które zbyt długo leżą poza lodówką, mogą stać się niebezpieczne, nawet jeśli wyglądają i pachną normalnie.

Właśnie dlatego istnieją lodówki społeczne i jadłodzielnie. Pozwalają przekazać żywność innym w bardziej uporządkowany sposób, pod warunkiem przestrzegania zasad konkretnego miejsca i zadbania o bezpieczeństwo produktów. Zamiast zostawiać obiad na pokrywie śmietnika, można poszukać takiego rozwiązania.

Dla mnie to zasadnicza różnica: czym innym jest dzielenie się jedzeniem, a czym innym pozbywanie się go z nadzieją, że ktoś przejmie odpowiedzialność za to, co z nim zrobi.

Niemarnowanie to coś więcej niż deklaracja

O marnowaniu żywności łatwo rozmawiać w teorii. Planowanie zakupów, rozsądne porcje, zamrażanie pieczywa, wykorzystywanie resztek – to wszystko działa. Ale nie potrzebujemy kolejnego poradnika, żeby wiedzieć, że dobrego chleba nie warto wyrzucać, a nadmiarem jedzenia można się podzielić.

Potrzebujemy raczej zacząć traktować te zasady poważnie. Nie każda kromka musi zostać uratowana, nie każdy obiad da się wykorzystać. Warto jednak zastanowić się, czy rzeczywiście zrobiliśmy wszystko, co rozsądne, zanim jedzenie trafi do kosza.

Kiedy kolejny raz zobaczyłam chleb na pokrywie śmietnika, a obok niego reklamówkę z obiadem, pomyślałam o różnicy między tym, co deklarujemy, a tym, co robimy. Możemy uważać niemarnowanie za ważne, ale dopiero codzienne wybory pokazują, czy rzeczywiście ma to dla nas znaczenie.

Jedzenie nie staje się bezwartościowe tylko dlatego, że przestało być potrzebne nam. A odpowiedzialność za nie nie kończy się w chwili, gdy wyrzucamy je z własnego domu.

Wybrane dla Ciebie
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE