Jedne z najzdrowszych w Polsce. Właśnie zaczął się na nie sezon

Na rynkach hurtowych pojawiły się pierwsze polskie śliwki w cenach nawet niższych niż w zeszłym roku. Już są na straganach, w warzywniakach i dyskontach. Zamiast przerabiać je od razu na powidła, warto jeść na surowo nawet codziennie.

W sklepach i na straganach są już polskie śliwkiW sklepach i na straganach są już polskie śliwki
Źródło zdjęć: © Adobe Stock
Anna Galuhn

Śliwki od lat są jednym z symboli polskiego lata i wczesnej jesieni. Trafiają do ciast, knedli i powideł, jednak najwięcej korzyści przynoszą wtedy, gdy jemy je na surowo. Od drugiej połowy lipca wybór odmian stale się powiększa, a ceny stają się coraz bardziej przyjazne dla portfela.


WIDEO
Knedle ze śliwkami jak u babci. Sprawdzony przepis na obiad z dzieciństwa


Ceny śliwek niższe niż rok temu

Na rynkach hurtowych trwa początek sezonu na krajowe śliwki. Według notowań z 20 lipca na warszawskich Broniszach kilogram kosztuje od 6 do 7,50 zł, na Giełdzie Kaliskiej odmiana Herman osiąga cenę około 5 zł za kilogram, w Sandomierzu większość odmian wyceniana jest na 4–6 zł za kilogram, a na rynku hurtowym w Łodzi ceny wynoszą od 6 do 9 zł za kilogram. W Poznaniu śliwki kosztują 40–50 zł za skrzynkę o masie 5 kg, co daje 8–10 zł za kilogram ( za: sadownictwo.com.pl)

Hurtowe stawki nie są jednak cenami, które zobaczymy przy sklepowych półkach. Do nich dochodzą koszty transportu, przechowywania oraz marża sprzedawcy. W praktyce oznacza to, że na lokalnych straganach i w warzywniakach świeże polskie śliwki najczęściej kosztują ok. 8–12 zł za kilogram, natomiast w supermarketach ceny zwykle mieszczą się w przedziale 9–14 zł za kilogram. W miejscach, gdzie owoce pochodzą bezpośrednio od lokalnych sadowników, można trafić na bardziej korzystne oferty, zwłaszcza pod koniec lata.

Dlaczego warto jeść śliwki na surowo?

Świeże śliwki są dobrym źródłem błonnika, który wspiera pracę jelit i pomaga utrzymać uczucie sytości. Dostarczają potasu, ważnego dla pracy mięśni i utrzymania prawidłowego ciśnienia krwi. Znajdują się w nich także polifenole, czyli naturalne przeciwutleniacze chroniące komórki przed stresem oksydacyjnym.

Chociaż śliwki w powidłach, knedlach i zapiekane pod kruszonką są wyjątkowo smaczne, najwięcej wartości odżywczych zachowują bez obróbki termicznej. Gotowanie, smażenie i pieczenie prowadzą do spadku części witamin. Również suszenie zmienia wartość odżywczą owoców, ale w inny sposób. Składniki takie jak błonnik, potas i polifenole ulegają koncentracji, ale jednocześnie suszone śliwki zawierają znacznie więcej naturalnych cukrów.

Ile surowych śliwek można zjeść dziennie?

Pewnie każdy słyszał w dzieciństwie, żeby nie jeść za dużo śliwek, bo od tego może rozboleć brzuch. Jest w tym sporo prawdy. Owoce zawierają sorbitol i sporo błonnika, więc zjedzenie bardzo dużej porcji może u niektórych osób wywołać wzdęcia lub działać przeczyszczająco. Dla większości zdrowych dorosłych odpowiednią porcją jest ok. 150–300 g świeżych śliwek dziennie, czyli mniej więcej 5–10 średnich owoców.

Na straganach szukaj tych odmian

Na początku sezonu najłatwiej trafić na odmianę Herman. Jej duże, ciemnofioletowe owoce są soczyste, lekko kwaskowe i świetnie smakują jedzone prosto z miski. W kolejnych tygodniach coraz częściej pojawia się Cacanska Lepotica, ceniona za słodki miąższ i pestkę, która łatwo odchodzi od owocu. To jedna z najbardziej uniwersalnych odmian – sprawdza się zarówno w charakterze świeżej przekąski, jak i w przetworzonej postaci.

Warto wypatrywać polskich odmian Kalipso i Emper. Obie wyróżniają się dużymi, ciemnogranatowymi owocami o jędrnym i słodkim miąższu. Jednak dopiero pod koniec lata przychodzi czas na prawdziwą klasykę, czyli śliwkę węgierkę. Jej aromatyczne, bardzo słodkie owoce od lat są podstawą tradycyjnych powideł, ale w pełni dojrzałe smakują równie dobrze bez żadnych dodatków. Miłośnicy przetworów cenią także Węgierkę Dąbrowicką, która dzięki wysokiej zawartości cukrów i intensywnemu aromatowi świetnie nadaje się do suszenia oraz przygotowywania gęstych powideł.

Wybrane dla Ciebie
ZANIM WYJDZIESZ... NIE PRZEGAP TEGO, CO CZYTAJĄ INNI!