Lody
Lody, lody dla ochłody. Nie wyobrażamy sobie wakacji bez tych słodkich przysmaków. Najczęściej nie były to eko, zdrowe i bezcukrowe przysmaki- na samą myśl o ich składzie przechodzą nas teraz dreszcze. Najbardziej budżetową opcją były pałeczki lodowe- kosztowały najczęściej 30 groszy, więc za niski "wkład" można było się objadać lodami przez pół dnia.
Dzięki reklamom popularne były też lody Danonki, robione z lubianych serków. Do czteropaków dołączone były patyczki do ich przygotowania, ale kto nie robił lodów Danonków na zwykłej łyżce, ten nie zna życia.
Z lodówek w sklepach błyskawicznie znikały też Kolorki na Jęzorki. Mama zawsze powtarzała, że są bardzo niezdrowe, bo mają mnóstw barwnika. Tak naprawdę nie odbiegały specjalnie składem od innych słodyczy z tamtych czasów. Znalezienie czarnego Kolorka było jako wygranie na loterii. Jedyny minus? Kiedy kapały na ubranie, zostawiały plamy.
Szybkie przekąski
Umówmy się- kiedy na dworze czekali koledzy, to nie było czasu na jedzenie. Ratowały nas wtedy szybkie przekąski, które wciskała nam w rękę mama przed wyjściem na podwórko.
Odpowiedzią na "chcę coś słodkiego" i jednocześnie "na szybko" był kultowy już chleb z cukrem. Delikatnie smarowało się go masłem lub wodą i obficie posypywało cukrem.
Na większy głód pojawiała się większa kanapka. Kotlet na zimno, który został z obiadu, trochę ketchupu, masła i dwie pajdy chleba. Można było wracać do zabawy. Nieraz koledzy z zazdrością patrzyli na tak wypasioną kanapkę.
Mniej zdrową opcją były chrupki. Az uginała się pod nimi półka w sklepie- maczugi, cheetosy, laysy...Zdecydowanie było w czym wybierać. Najczęściej stawialiśmy na Maczugi ketchupowe- przyjemnie chrupały i były tanie, co przy podwórkowym budżecie było dość istotną kwestią.
Napoje
Trzeba było również coś pić, żeby mieć siły na zabawę i nie odwodnić się. Kiedy mama nie widziała, to kupowało się niekoniecznie wodę lub niegazowane napoje. Hitem był brzoskwiniowy Lift. Jak podają różne źródła, został wycofany ze sprzedaży z powodu braku zainteresowania i małej sprzedaży. Lift był dostępny w sześciu wariantach smakowych: gruszka, jabłko, brzoskwinia-jabłko, pomarańcza, cytryna i malina.
Pod sklepem zbieraliśmy się, żeby szybko wypić lemoniadę w woreczku. Ultra słodka, gazowana i pita szybko- nie było czasu na za długie przerwy. Równie dużą popularnością cieszyła się oranżada w szklanych butelkach. Ją również wypijało się od razu pod sklepem, żeby uniknąć płacenia kaucji.
Pamiętasz te smaki?
A może masz swoje letnie wspomnienia z podwórka? Daj nam znać w komentarzu!