Mimo wiedzy o korzystnym wpływie jedzenia ryb na nasze zdrowie, średnie spożycie ryb w Polsce w skali roku wynosi około 12 kg na osobę. To niewiele w porównaniu np. z Hiszpanią, której przeciętny mieszkaniec je oko 55 kg ryb rocznie.
Dietetycy nieustannie apelują - ryby powinny się pojawiać w naszej diecie dwa razy w tygodniu. W tym raz w tygodniu na naszym na talerzu powinna gościć tłusta ryba, choćby śledź, łosoś lub makrela.
Ryba? Najchętniej smażona
Jeśli już wybieramy ryby, najchętniej przygotowujemy je, smażąc na patelni. Rzadziej przyrządzamy je w piekarniku lub na grillu - a są pyszne. Nie wszyscy miłośnicy smażonej na złoto rybki wiedzą jednak na jakim oleju ją przygotowywać. W związku z tym popełniają błąd, który zdrowe danie zamienia w posiłek szkodliwy. Sprawdź, czy ty także go nie popełniasz.
Na tym oleju nie wolno smażyć ryb!
Idzie o olej słonecznikowy, bardzo popularny w naszych kuchniach. Używamy go do smażenia, pieczenia i sałatek. Produkt ten, mimo wielu zalet, posiada także wady. Olej słonecznikowy zawiera nienasycone kwasy tłuszczowe omega-6. Są one niezbędne do prawidłowego funkcjonowania układu nerwowego. Nie powinniśmy go jednak wykorzystywać do smażenia ryb.
Te bowiem są bogate w kwasy tłuszczowe omega-3. Łączenie ich z omega-6 zawartymi w oleju zaburza proporcje obu kwasów. Im więcej dolewamy go na patelnię, tym trudniej zachować te prozdrowotne proporcje. Zaburzenie równowagi kwasów w organizmie grozi zwiększeniem ryzyka chorób układu krążenia i nowotworów. Powoduje też stany zapalne.
Jakiego oleju używać?
Najlepszy do smażenia ryb będzie olej rzepakowy lub rafinowana oliwa. Oba tłuszcze zawierają dużo mniej kwasów omega-6. Mają też neutralny smak, który nie zdeterminuje smaku potrawy. Dobrym wyborem do przygotowania smażonej ryby jest również masło klarowane.
Absolutnie nigdy nie używaj do smażenia ryb słoniny i smalcu. Ich intensywny smak zepsuje wszystkie twoje kulinarne wysiłki.
A tymczasem może masz ochotę na pyszną zupę krem z kalafiora?