Co piątek robię to danie. W PRL-u niemal każdy jadł, a teraz wielu się brzydzi
Tak się składa, że u lokalnego rzeźnika co piątek jest dostawa najlepszych świeżych podrobów. Wiem, że jak z takich zrobię obiad, to nikt nie będzie narzekał na zapach, a wątróbka po usmażeniu wyjdzie delikatna i krucha, nawet bez wcześniejszego namaczania. Tym razem na patelni zamiast jabłka wylądują inne dodatki.