Zamówiłam tradycyjny obiad z knedlikami w Czechach. Kwota na paragonie była sporym zaskoczeniem
Wracając z Południowego Tyrolu, postanowiliśmy zrobić kulinarny przystanek tuż za polską granicą. Ostrawa często traktowana jest przez turystów wyłącznie jako miasto tranzytowe, a przecież czeska kuchnia od lat ma rzesze oddanych fanów. Wybraliśmy restaurację, która w internecie zbiera świetne opinie i regularnie pojawia się w rankingach polecanych lokali. Czy warto było zboczyć z trasy? I czy ceny w czeskich restauracjach nadal są atrakcyjne dla Polaków?
Restauracja Moravská Chalupa nie znajduje się na samym rynku, ale zaledwie kilka minut spacerem od słynnej ulicy Stodolní. Już od wejścia wiadomo, skąd wzięła się jej nazwa. Wnętrze stylizowane jest na tradycyjną morawską chatę – dominują drewno, rustykalne dekoracje i ciepłe oświetlenie, które tworzy przyjemny, swojski klimat.
Nasze oczekiwania były wysokie, zwłaszcza że miejsce może pochwalić się bardzo dobrymi opiniami. Postanowiliśmy nie eksperymentować i zamówić dania uznawane za absolutną klasykę czeskiej kuchni.
Duszone żeberka podane na młodej kapuście. Każdy od razu poprosi o dokładkę
Czeska kuchnia. Królestwo sosów, mięsa i knedlików
Czeska kuchnia od pokoleń opiera się na prostych zasadach: mięso ma być soczyste, sos gęsty i aromatyczny, a knedliki mięciutkie i pulchne. To kuchnia sycąca, treściwa, nieco ciężka i tłusta, stworzona raczej z myślą o zaspokojeniu głodu niż kulinarnych eksperymentach.
Na początek zamówiliśmy jedną porcję slezskiej česnečki, czyli tradycyjnej czeskiej zupy czosnkowej. Szybko okazało się, że był to dobry ruch, bo porcje w Moravskiej Chalupie są naprawdę solidne. Zupa była intensywnie czosnkowa, ugotowana na esencjonalnym bulionie, z kawałkami szynki, roztapiającym się serem i chrupiącymi grzankami. Rozgrzewająca, sycąca i bardzo poprawna, ale raczej nie była to zupa, na którą skusilibyśmy się po raz kolejny. Być może na nasz odbiór wpłynęło również to, że na zewnątrz było ok. 30 stopni, a zupa czosnkowa znacznie lepiej pasuje na chłodne jesienne i zimowe dni.
Svíčková i gulasz z jelenia. Smacznie, ale bez efektu wow
Jako dania główne wybraliśmy dwa klasyki. Na stół trafiła svíčková na smetaně, czyli wołowina w charakterystycznym sosie warzywno-śmietanowym z żurawiną lub innym słodkim dodatkiem. To jedno z popularniejszych czeskich dań obiadowych. W każdym domu czy restauracji jest przygotowywane nieco inaczej. Wersja z Moravskiej Chalupy była zawiesista, gęsta, słodko-kwaśna. Kucharz nie poskąpił również bitej śmietany, która jest charakterystycznym dodatkiem do sosu. Mąż wybrał natomiast jelení guláš, jeden z najbardziej tradycyjnych przykładów czeskiej kuchni opartej na dziczyźnie.
W obu przypadkach mięso było bardzo miękkie i bez problemu rozpadało się pod widelcem. Knedliki również spełniły oczekiwania – delikatne, puszyste i idealnie chłonące sos. Trudno było narzekać na jakość składników czy sposób przygotowania.
Problem polegał jednak na tym, że na tym właściwie kończyły się nasze zachwyty. Wszystko było przygotowane poprawnie, smaki były dobrze zbalansowane, a dania świeże, ale zabrakło nam czegoś, co wyróżniałoby ten obiad na tle wielu innych czeskich restauracji serwujących podobne menu. Nie było żadnego momentu "wow", żadnego dania, do którego chcielibyśmy wrócić.
To po prostu tradycyjna czeska kuchnia. Smaczna, sycąca, ale nie wybitna. Ostatecznie zgodnie oceniliśmy oba dania na 6/10.
Ile kosztuje obiad w Czechach? Rachunek mocno nas zaskoczył
Największe zaskoczenie czekało jednak przy płaceniu rachunku. Za colę zapłaciliśmy 50 CZK, za kufel czeskiego piwa – 60 CZK, zupa kosztowała 99 CZK, a oba dania główne po 329 CZK każde. Łącznie rachunek wyniósł 867 koron czeskich, czyli około 155 złotych.
Patrząc na obecne ceny w polskich restauracjach, trudno było nie unieść brwi ze zdziwienia. Za obiad dla dwóch osób obejmujący zupę, dwa duże dania główne i napoje zapłaciliśmy mniej, niż w wielu lokalach w dużych polskich miastach kosztowałyby same dania główne.
To właśnie stosunek jakości do ceny okazał się najmocniejszym punktem całej wizyty. Choć sam posiłek nie był kulinarnym odkryciem tej podróży, trudno nie docenić faktu, że za 155 zł dostaliśmy naprawdę sycący obiad dla dwóch osób w centrum dużego miasta.
Czy warto odwiedzić Moravską Chalupę w Ostrawie?
Jeśli szukacie miejsca, w którym można spróbować klasycznej czeskiej kuchni bez ryzyka kulinarnej wpadki, Moravská Chalupa będzie bezpiecznym wyborem. Znajdziecie tu duże porcje, dobrze przygotowane mięso, miękkie knedliki i rozsądne ceny.
Nie jest to jednak restauracja, dla której warto specjalnie jechać do Ostrawy. Naszym zdaniem to miejsce oferujące przede wszystkim uczciwy, przewidywalny obiad w dobrej cenie. Smacznie, sycąco i bez rozczarowań, ale również bez kulinarnych fajerwerków.