Zamówiłam śniadanie w Budapeszcie. Na widok ceny przetarłam oczy
Budapeszt od lat przyciąga turystów nie tylko piękną architekturą i termami, ale też smaczną kuchnią. Postanowiłam sprawdzić ofertę jednej z najpopularniejszych śniadaniowni w stolicy Węgier.
Przez długi czas miasto miało również opinię miejsca stosunkowo przyjaznego dla portfela. Wielu Polaków wybierających się na weekendowy city break właśnie dlatego stawiało na stolicę Węgier. Postanowiłam sprawdzić, czy rzeczywiście nadal można tu dobrze zjeść bez większego uszczerbku dla budżetu.
Ekspresowe ciastka z borówkami i budyniem. Nikt się im nie oprze
Miejscem moich porannych odwiedzin stała się słynna Cirkusz Café. To punkt kultowy - lokal pęka w szwach od samego rana i cieszy się uznaniem nie tylko wśród zagranicznych turystów, ale i rodowitych mieszkańców Budapesztu. W karcie dominuje klasyczne menu europejskie. Jeśli nastawiacie się na regionalne, węgierskie akcenty, możecie poczuć lekki niedosyt. Czy warto wpaść tam na śniadanie?
Śniadanie w Budapeszcie
Już po przekroczeniu progu widać, że właściciele konsekwentnie nawiązują do nazwy lokalu. Wnętrze utrzymano w nowoczesnym, nieco surowym stylu, ale uwagę od razu przyciągają cyrkowe akcenty. Jedną ze ścian zdobi ogromny mural przedstawiający akrobatów, iluzjonistę i postacie rodem z dawnych widowisk cyrkowych. Pojawiają się również kolorowe balony, fantazyjne ilustracje oraz grafiki utrzymane w stylistyce retro. Całość tworzy oryginalny, lekko teatralny klimat, który wyróżnia lokal na tle wielu modnych śniadaniowni. Zamiast typowej skandynawskiej czy instagramowej estetyki, Cirkusz Café stawia na wyrazisty charakter i zabawę formą
Zerkam w opinie Google: średnia to 4,7/5 na ponad 7 tysięcy opinii. To zdecydowanie więcej niż dobry wynik. Postanowiłam sprawdzić, czy zachwyty internautów mają pokrycie w rzeczywistości. Już od pierwszych chwil można zauważyć wysoki poziom obsługi. Personel bez problemu komunikuje się po angielsku, a zamówienia realizowane są wyjątkowo sprawnie. Mimo dużego ruchu nie trzeba długo czekać ani na napoje, ani na jedzenie.
Na początek zamówiłam mrożoną herbatę. Czasem takie pozornie proste pozycje często najlepiej pokazują podejście lokalu do jakości. Napój okazał się bardzo udany - orzeźwiający, aromatyczny i przyjemnie wyważony w smaku. Największą zaletą był brak nadmiaru cukru, który w wielu popularnych restauracjach bywa nagminny. W końcu dobrze jest czuć smak napoju, a nie wody z cukrem.
Głównym punktem śniadania został Guacamole Toast. Na talerzu pojawiła się gruba kromka chrupiącego pieczywa przykryta sporą porcją kremowego guacamole. Całość uzupełniały plastry szynki dojrzewającej, jajka w koszulce, świeże kiełki oraz kolorowa salsa warzywna. Kolorowo, apetycznie i obficie.
Po pierwszym kęsie stało się jasne, dlaczego miejsce cieszy się tak dużą popularnością. Smaki były dobrze zbalansowane, produkty świeże, a porcję trudno nazwać symboliczną. Jajka miały perfekcyjnie płynne żółtko, guacamole było wyraziste i odpowiednio doprawione, a chrupiące pieczywo stanowiło solidną bazę dla całej kompozycji. To jedno z tych śniadań, które nie tylko sycą, ale również sprawiają autentyczną przyjemność.
Ceny na Węgrzech
Przez większość wizyty wydawało się, że wszystko przebiega zgodnie z oczekiwaniami. Schody pojawiły się dopiero w momencie płacenia rachunku. Oczywiście ceny były widoczne w menu jeszcze przed złożeniem zamówienia, jednak czym innym jest przeczytanie kilku liczb w karcie, a czym innym zobaczenie końcowej kwoty na paragonie.
Łączny rachunek za śniadanie i jeden napój wyniósł dokładnie 8101 forintów. Po szybkim przeliczeniu na polską walutę okazało się, że za poranny posiłek dla jednej osoby zapłaciłam niemal 90 zł (89,67 zł). To kwota, która jeszcze kilka lat temu wielu osobom kojarzyłaby się raczej z obiadem w dobrej restauracji niż ze śniadaniem. Oczywiście na pewno gdzieś da się zjeść taniej, ale z jakiegoś powodu to właśnie to miejsce cieszy się tak dużą popularnością.
Czy było warto? Pod względem jakości jedzenia i obsługi trudno mieć jakiekolwiek zastrzeżenia. Cirkusz Café serwuje śniadania na bardzo wysokim poziomie i bez wątpienia zasługuje na swoją renomę. Jednocześnie rachunek pokazuje, że Budapeszt coraz wyraźniej podąża śladem najpopularniejszych europejskich metropolii. Stolica Węgier nadal zachwyca atmosferą i kulinarną ofertą, ale czasy, gdy można było uznać ją za wyjątkowo tani kierunek podróży, wydają się powoli odchodzić do historii. Dla turystów oznacza to jedno - planując budżet na wyjazd, warto przygotować się na wydatki wyższe, niż można by się spodziewać.