Gagarin wszedł tam na chwilę, wyszedł po dwóch dniach. Odwiedziłam podziemne miasto w Mołdawii
Jednym z pierwszych skojarzeń z Mołdawią są zdecydowanie wina. I nie ma w tym nic dziwnego, bo to jeden z najważniejszych symboli tego kraju. W małym miasteczku skrywa się wyjątkowa winnica, która przyciąga nie tylko turystów, ale i liderów z całego świata.
Cricova to niewielkie miasteczko położone 15 kilometrów na północ od Kiszyniowa. Na co dzień mieszka tam mniej niż 10 tysięcy mieszkańców, ale to właśnie tutaj swoje kroki kieruje większość turystów odwiedzających Mołdawię. Wszystko kręci się wokół wyjątkowej winnicy, która ocieka nie tylko skrywanym w podziemiach winem, ale również niezłym przepychem. Podziemne labirynty są tak rozległe, że poruszanie się po nich pieszo byłoby wyzwaniem godnym maratończyka. Jest jednak sposób na to, by zobaczyć najważniejsze punkty, a przy tym nie stracić czucia w stopach.
Budyń gotowano z kapusty, tort robiono z fasoli. Tak wyglądała kuchnia w czasach okupacji
Jak powstała winnica?
Podczas wydobywania kamienia potrzebnego do budowy Kiszyniowa powstały rozległe sztolnie. Szybko odkryto, że podziemne korytarze mają idealną, stałą temperaturę między 12 a 14 stopniami Celsjusza i wysoką wilgotność, która świetnie sprawdzi się przy produkcji i przechowywaniu wina.
Winnica Cricova powstała w 1952 r., gdy Petru Ungureanu i Nicolae Sobolev, specjaliści winiarstwa, zaproponowali utworzenie jej w tunelach kopalni wapienia. Przestrzeń jest ogromna, bo podziemne korytarze liczą sobie 120 km. Część z nich została udostępniona turystom. Znaleźć tutaj można nie tylko beczki i butelki wina, ale również małe kino, sklepiki czy nawet kaplicę. Ot, takie podziemne miasteczko. Co ciekawe, cała ta struktura znajduje się na głębokości sięgającej nawet 100 metrów pod ziemią, co daje poczucie przebywania w zupełnie innym, odizolowanym od świata królestwie.
W wykutych w skale korytarzach mieszczą się też linie produkcyjne. Jednym z produktów, którymi chwali się Cricova, jest szampan wytwarzany tradycyjną metodą podwójnej fermentacji. W zbiorach kolekcjonerskich można znaleźć także deserowe, paschalne wino wyprodukowane w 1902 r. w Jerozolimie.
Zwiedzanie winiarni
Rozległe korytarze zwiedza się przy pomocy meleksów, które gładko suną po drogach. Są tutaj znaki, ciemne korytarze i cisza, przerywana czasem klaksonem. Sama przejażdżka to atrakcja, kierowcy chętnie naciskają na gaz, zachowując oczywiście zdrowy rozsądek. Nazwy uliczek w podziemnym miasteczku nawiązują do nazw szczepów winogron. Możemy więc skręcić w ulicę Cabernet, minąć skrzyżowanie z Pinot Noir i zaparkować przy alejce poświęconej szczepowi Chardonnay.
Podczas wycieczki podejrzeć można proces produkcji szampana. Formalnie nazywa się go musującym winem, bo słowo szampan jest określeniem zarezerwowanym jedynie dla produktów pochodzących z Francji. W Cricovej aż 65 proc. całej produkcji to właśnie wino musujące. Meleks podwozi nas pod stojaki z dojrzewającym szampanem, podglądamy maszyny, a przewodnik opowiada o procesie wytwarzania i butelkowania. Dawniej wiązało się to z pewnym ryzykiem – jednym ze skutków ubocznych podczas produkcji były wybuchające butelki. Dla bezpieczeństwa do winnic schodziło się w specjalnych kombinezonach ochronnych. W końcu mówi się, że kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana.
Dziś na szczęście podglądać to można bez ryzyka – procesy technologiczne poszły zdecydowanie do przodu, więc nie trzeba obawiać się wybuchów. Dziennie powstaje tu nawet do 6 tysięcy butelek wina.
W winnicy znajdują się także liczne sale degustacyjne, urządzone iście po królewsku. Można je wynająć na prywatne uroczystości, takie jak urodziny czy wesela, lub skorzystać z pakietu zwiedzania wraz z degustacją. Do win serwowane są przystawki lub dania główne. Najtańszy pakiet z degustacją 4 rodzajów win to 700 MDL (ok. 146 zł), pakiet VIP z 7 rodzajami wina i menu zawierającym m.in. wykwintne sery, ryby, pasztet z wątróbki z konfiturą z cebuli, pierś z kaczki z gruszką i deser to 3100 MDL (ok. 650 zł). Sale te mają różny charakter – od Sali Morskiej, przez wystawną Salę Prezydencką, aż po klimatyczną Salę Casa Mare.
Podczas zwiedzania odwiedzamy też kaplicę oraz kino, w którym czeka na nas lampka musującego wina i krótki film przedstawiający historię wina i informacje o samej winnicy.
Winnica przyciąga sławy
Winnica działa nieprzerwanie od lat 50., a przez jej korytarze przewijały się tłumy znanych postaci ze świata nauki czy polityki. Wśród nich był Jurij Gagarin, pierwszy człowiek w kosmosie. Legenda głosi, że Gagarin wszedł do piwnic na chwilę, a wyszedł... dwa dni później, twierdząc, że łatwiej było mu eksplorować kosmos niż opuścić zawiłe, pełne skarbów korytarze Cricovej.
Swoją kolekcję win trzyma tutaj Angela Merkel czy Donald Tusk. Nie wszystkie półki są jednak podpisane konkretnymi nazwiskami – po wybuchu wojny w Ukrainie część właścicieli zdecydowała się zanonimizować swoje zbiory, tłumacząc to względami bezpieczeństwa.
W 2002 r. w podziemiach Cricovej swoje 50. urodziny obchodził także Władimir Putin. To czasy, gdy Mołdawią rządził prorosyjski prezydent Woronin. Co ciekawe, poza imprezą w winiarni podarował on rosyjskiemu dyktatorowi także krokodyla. Dziś nikt niespecjalnie chwali się takim gościem. W tamtejszych prywatnych piwnicach wciąż znajduje się część kolekcji Hermanna Göringa, która trafiła tu jako trofeum wojenne po II wojnie światowej.
Winiarnia Cricova to narodowa duma Mołdawii, chociaż samych mieszkańców tego kraju trudno spotkać wśród turystów. Dominują tutaj ci z Europy, USA czy nawet Zjednoczonych Emiratów Arabskich, sporo jest również mieszkańców sąsiadującej z Mołdawią Rumunii.
Dla Mołdawii Cricova to podziemne muzeum narodowej tradycji. Chociaż świat na górze się zmienia, granice się przesuwają, a politycy odchodzą w niebyt, tutaj wciąż niepodzielnie króluje wino. Dojrzewające w beczkach kolejne roczniki trunków są najlepszą wizytówką tego niewielkiego kraju.
Niezależna opinia redakcji. Materiał powstał podczas wyjazdu organizowanego przez linie lotnicze Wizz Air oraz Invest Moldova.