Ten odcinek przyniósł uczestnikom wyjątkową niespodziankę – kuchnię MasterChefa odwiedził sam Massimo Bottura, wybitny włoski szef kuchni i właściciel słynnej Osteria Francescana. Słynny restaurator od pierwszych chwil zaraził wszystkich swoją filozofią gotowania.
– Chcemy karmić emocjami – podkreślał Bottura.
Kucharze mogli zainspirować się jego sufletem z parmezanu i ikonicznym deserem "Oops! Upuściłem tartę cytrynową"
WIDEOPrzemysław Klima o największych grzechach Polaków przy gotowaniu klasycznych polskich dań - rosołu, schabowego, karpatki
Uczestnicy MasterChefa są poruszeni wizytą gościa
Pojawienie się "papieża światowej kuchni" (jak to zostało określone w programie) wywołało ogromne wzruszenie. Kama bez wahania przyznała, że może nawet dzisiaj odpaść z programu, bo jej największe kulinarne marzenie właśnie się spełniło. Przemysław Cichowlas nie potrafił ukryć łez wzruszenia.
Uczestnicy zachwycali się zaprezentowanymi przez Massimo potrawami. Po spróbowaniu sufletu z parmezanem Cichowlas nie szczędził zachwytów.
– To jest taka bomba smaku. Ja sam często stosuję różne typy parmezanu – komentował.
Feralne pierogi i wpadka z krewetkami
Niestety, wysoki poziom i presja towarzysząca obecności Bottury przerosły jednego z uczestników. Przemysław Cichowlas postanowił zaserwować jurorom pierogi ruskie z krewetkami podanymi obok na cieście francuskim, odwołując się do wspomnień z dzieciństwa.
– Po lewej stronie są pierogi. Jest to takie pierwsze danie, które pamiętam z kuchni mojej mamy i moich starszych sióstr – mówił przed podaniem talerza jurorom.
Pomysł brzmiał ciekawie, ale wykonanie okazało się kulinarną katastrofą. Pierwsze wątpliwości wywołał już sam wygląd owoców morza. Pascal Brodnicki dopytywał uczestnika o nieoczekiwany błąd techniczny.
Kucharz odpowiedział, że widelcem, ale Pascal od razu zauważył, że to się robi wtedy, gdy krewetka jest surowa, a nie ugotowana. Wszyscy jurorzy zgodnie uznali takie przygotowanie krewetek za podstawowy błąd w sztuce.
Przemysław Klima reaguje gwałtownie
Ocena dania przez samego Massimo Botturę była bezwzględna. Krewetki zostały podane w pancerzykach, a włoski szef kuchni nie jest przekonany do jedzenia rękami. Ostro ostudził entuzjazm Przemka, który w pierwszych odcinkach MasterChefa wydawał się być faworytem. Nie smakowały mu krewetki, pierogi, a do tego zauważył, że ciasto francuskie jest surowe w środku.
– Nie jestem specjalistą od pierogów, ale jak dla mnie są gumowate. Głęboko mnie rozczarowałeś. Spaprałeś to – podsumował ze smutkiem włoski mistrz.
Prawdziwy wybuch nastąpił jednak ze strony Przemysława Klimy. Juror nie krył oburzenia.
– Jest mi głupio przed szefem, że zrobiłeś takie "patogotowanie", po prostu jest mi wstyd. Oddaj mi ten fartuch, w tym momencie. To jest tragedia! Katastrofa! – wypalił ostro Klima.
Decyzja mogła być tylko jedna. Przemysław Cichowlas musiał pożegnać się z MasterChefem. Mimo gorzkiego finału i surowej krytyki ze strony jurora, uczestnik przyjął wyrok z pokorą:
– Mam w sobie tę refleksję, poprawię to – podsumował, odchodząc z programu.
To kolejny dowód na to, że w kuchni MasterChefa nie ma miejsca na najmniejszy błąd, a presja na tym etapie rozgrywki wybacza bardzo niewiele. Massimo docenił Natalię i Anię – wręczył im złote fartuchy, które pozwalają im w najbliższym odcinku czuć się bezpiecznie.