Chińska piekarnia sprzedaje tarty z nietypowym dodatkiem. Wielu na samą myśl straci apetyt

Ewa Malinowska
W chińskiej piekarni zaserwowano tarty z owadamiW chińskiej piekarni zaserwowano tarty z owadami
Źródło zdjęć: © Adobe Stock, Instagram

Klasyczne, maślane i delikatne wypieki zyskały właśnie mrożące krew w żyłach oblicze. Jedna z piekarni w chińskiej prowincji Guangdong postanowiła połączyć uwielbiany deser z kontrowersyjnym składnikiem – chrupiącymi owadami wodnymi, które na pierwszy rzut oka do złudzenia przypominają wielkie karaluchy.

Wypieki, które w mgnieniu oka obiegły azjatyckie i globalne media społecznościowe, pochodzą z lokalu w dystrykcie Shunde w mieście Foshan (prowincja Guangdong) – regionie uznawanym przez UNESCO za jedną ze stolic kantońskiej gastronomii. Właściciel restauracji postanowił zmodyfikować tradycyjne, cieszące się ogromną popularnością w regionie tarty jajeczne (egg tarts), nakładając na ich środek wysmażone na chrupko chrząszcze wodne.

Owady te poddawane są obróbce termicznej, w tym wcześniejszemu usuwaniu charakterystycznego zapachu oraz głębokiemu smażeniu w ściśle kontrolowanej temperaturze z zachowaniem skrzydeł. Mimo to połączenie delikatnego, słodkiego kremu z chrupiącym, lekko słonym pancerzykiem dla większości osób z Zachodu pozostaje barierą nie do przejścia. Ze względu na swój specyficzny wygląd, do złudzenia przypominający domowe karaluchy, zdjęcia deseru wywołały w sieci prawdziwą burzę: od skrajnego obrzydzenia po czystą ciekawość.


WIDEO
Zrób raz, a wszyscy poproszą o dokładkę. Ta zupa bije na głowę klasyki

Potrawy z owadami w Azji

Mimo że widok owada na wierzchu słodkiego ciastka budzi w Europie powszechne zniesmaczenie, w samej kantońskiej tradycji obecność tych konkretnych stawonogów nie jest niczym nowym. Chrząszcze wodne z rodziny pływakowatych (znane lokalnie jako longshi) od pokoleń uznawane są w Guangdong za kulinarny przysmak oraz ceniony element tradycyjnej medycyny chińskiej, przypisujący im właściwości oczyszczające i wzmacniające.

Stragany uginające się pod ciężarem smażonych larw, szarańczy, skorpionów czy chrząszczy to stały element krajobrazu wielu azjatyckich bazarów. Z punktu widzenia tamtejszej kultury kulinarnej owady są cenionym, bogatym w białko i ekologicznym źródłem pożywienia, które od pokoleń przetwarzano na przeróżne sposoby – od głębokiego smażenia po pikantne przekąski serwowane do piwa.

Tarty z owadami

Restaurator sprzedaje kontrowersyjny deser w cenie 28 yuanów (około 15 zł) za porcję składającą się z trzech sztuk. Jak sam przyznaje, dziennie schodzi około 20 zestawów, a po spróbowaniu kompozycji przyjeżdżają smakosze i poszukiwacze wrażeń z odległego Guangzhou, a nawet z Hongkongu.

Innowacja z Shunde to więc sprytny chwyt marketingowy żerujący na szoku kulturowym, który idealnie wpisuje się w trendy tworzenia "żywności viralowej". Pytanie tylko, czy trend ten wykroczy poza ekrany smartfonów i znajdzie naśladowców poza granicami Chin?

Wybrane dla Ciebie
ZANIM WYJDZIESZ... NIE PRZEGAP TEGO, CO CZYTAJĄ INNI!