Polakom kojarzy się z PRL-em i uboższym posiłkiem. Włosi wciąż się nią zajadają

Marcin Michałowski
Mortadela nie musi przypominać szkolnej stołówkiMortadela nie musi przypominać szkolnej stołówki
Źródło zdjęć: © Adobe Stock | Iva Villi

Mortadela w Polsce przez lata trafiała głównie na kanapki, czasem smażona w panierce, czasem podana z musztardą i ogórkiem. We Włoszech ma zupełnie inną pozycję: jest delikatesowym dodatkiem do pieczywa, serów i przekąsek. Różnica tkwi nie tylko w jakości, lecz także w sposobie podania.

Wiele osób pamięta jej charakterystyczny zapach i różowe plastry z jasnymi kawałkami tłuszczu. Ten widok budzi sentyment, ale też skojarzenia z czasami, gdy wybór w sklepach był znacznie mniejszy. Włoska wersja potrafi jednak skutecznie zmienić nastawienie do dobrze znanej wędliny.


WIDEO
Sałatka z mortadeli. Tanio, prosto i szybko

Mortadela z Bolonii ma swoją tradycję

Prawdziwa mortadela bolońska jest delikatna, miękka i krojona niemal na półprzezroczyste plastry. Powstaje z rozdrobnionego mięsa wieprzowego, do którego dodaje się charakterystyczne kosteczki słoniny. Dzięki nim przekrój ma różowy kolor przełamany białymi plamkami, a smak staje się łagodniejszy i bardziej maślany.

Nazwa Mortadella Bologna jest chroniona oznaczeniem IGP. W specyfikacji produktu zapisano, że nie może być wędzona, a jej aromat powinien pozostać delikatny, lekko korzenny i czysty. Do wyrobu dopuszcza się między innymi pieprz, przyprawy, zioła i pistacje, choć te ostatnie nie występują w każdym kawałku.

Mortadela najlepiej smakuje w prostym włoskim wydaniu

Nie smażę jej ani nie przykrywam ciężkimi sosami. Dobra mortadela nie potrzebuje wielu dodatków – wystarczy chrupiąca focaccia albo świeża ciabatta, kilka listków rukoli i odrobina kremowego sera. Taki zestaw pozwala wyczuć jej pieprzny aromat oraz delikatną strukturę.

W Bolonii często podaje się ją w kanapkach, na desce antipasti lub jako składnik farszu. Pasuje też do pistacji, burraty, ricotty, pieczonych warzyw i świeżych fig. Warto kroić ją cienko: gruby plaster szybciej staje się ciężki, a cienki niemal rozpływa się na języku.

Mortadela nie musi przypominać szkolnej stołówki

Polskie skojarzenia nie wzięły się znikąd, bo przez lata mortadela była tanim i łatwo dostępnym produktem codziennym. Nie każda wędlina o tej nazwie będzie jednak podobna do włoskiego oryginału. Przy zakupie sprawdzam skład, wybieram produkt o zwartym przekroju i naturalnym, jasnoróżowym kolorze, bez przesadnej ilości dodatków.

Jeśli chcesz podać ją po włosku, ułóż cienkie plastry niedbale na talerzu, dodaj ciepłe pieczywo, pistacje i łagodny ser. To prosty sposób, by odkryć, że mortadela może być czymś więcej niż dodatkiem do zwykłej kanapki.

Wybrane dla Ciebie
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY