Prawdziwa stolica schabowego zaskakuje. To nie Warszawa i nie Kraków

Ewa Malinowska
Kotlet schabowy to król polskich obiadówKotlet schabowy to król polskich obiadów
Źródło zdjęć: © Adobe Stock

Złocista, chrupiąca panierka i mięso rozbite niemal na szerokość talerza – schabowy to dla wielu świętość. Chociaż uchodzi za fundament polskiej kuchni, to mapa jego popularności wcale nie pokrywa się z mapą największych miast, a najwięcej zamówień spływa z Gierałtowic. Z okazji Dnia Schabowego sprawdzamy, jak radzi sobie klasyk i ile dziś za niego płacimy.

Trudno w to uwierzyć, ale panierowany kotlet schabowy wcale nie towarzyszy nam od czasów Piastów. Jego kariera na polskich stołach jest stosunkowo krótka i sięga XIX wieku – pierwsze znane przepisy pojawiły się w kultowej książce kulinarnej Lucyny Ćwierczakiewiczowej. Danie stanowiło rodzimą wariację na temat austriackiego sznycla wiedeńskiego, dostosowaną do lokalnej dostępności wieprzowiny.

Prawdziwym symbolem narodowym schabowy stał się jednak w czasach PRL-u. To wtedy, w realiach planowego rolnictwa i powszechnego przydziału wieprzowiny, chrupiący kotlet z kapustą i ugotowanymi ziemniakami awansował do roli kulinarnego synonimu dostatku oraz niedzielnego świętowania. Przetrwał dekady zmian ustrojowych i obyczajowych. Chociaż dziś Polacy chętnie eksperymentują z ramenem czy sushi, schabowy pozostaje niezmiennym punktem odniesienia na naszej mapie gastronomicznej. Choć, jak się okazuje, nie wszędzie z jednakową siłą.


WIDEO
Kotlety schabowe w majonezie

Mniejsze miejscowości sercem schabowej tradycji

W branży zamówień z dostawą wciąż pokutuje przekonanie, że aplikacje służą wyłącznie do zamawiania pizzy, burgerów czy dań azjatyckich. Tymczasem najnowsza analiza rynku przygotowana przez platformę Pyszne.pl z okazji Dnia Schabowego ("Mapa Schabowego") wykazuje wyraźną dominację tradycyjnej kuchni w mniejszych ośrodkach i gminach ościennych wielkich aglomeracji.

W zestawieniu miejscowości o najwyższym udziale schabowego w ogólnej sprzedaży zamawianej przez platformę przodują Śląsk i Wielkopolska. Bezapelacyjnym liderem rankingu są śląskie Gierałtowice, gdzie dania ze schabowym w nazwie stanowią aż 8,24 proc. wszystkich zamówionych pozycji. Drugie miejsce zajmują Rędziny pod Częstochową z wynikiem 5,47 proc., a na podium znalazła się również podpoznańska Rokietnica z wynikiem 3,86 proc. Ścisłą czołówkę uzupełniają podhalańskie Kościelisko (3,58 proc.) oraz małopolskie Brzeszcze (2,95 proc.), a tuż za nimi plasują się Głogów Małopolski, Czechowice-Dziedzice, Komorniki, Mogilany i Liszki.

Pyszne.pl przeanalizowało zamówienia Polaków
Pyszne.pl przeanalizowało zamówienia Polaków © materiały prasowe • Zdjęcie wygenerowane przy pomocy AI

Dla porównania w średnich miastach udziały te zauważalnie spadają – w Bydgoszczy wyniosły 1,59 proc., w Lublinie 1,34 proc., a w Krakowie 1,33 proc. Prawdziwa przepaść dzieli jednak mniejsze gminy od metropolii. W Warszawie udział schabowego wyniósł zaledwie 0,92 proc., we Wrocławiu 0,87 proc., w Poznaniu 0,80 proc., a najmniej w Gdańsku – skromne 0,76 proc.

Udział schabowego w Gierałtowicach jest niemal dziewięciokrotnie wyższy niż w stolicy. Wynika to przede wszystkim ze zróżnicowanej oferty gastronomicznej w metropoliach, gdzie tradycyjne dania konkurują o uwagę klientów z ogromnym wyborem kuchni świata. Mieszkańcy dużych miast zamawiający do domu częściej szukają egzotyki, pozostawiając schabowego na niedzielne obiadki u rodziny lub wizyty w restauracjach.

Ile płacimy za schabowego?

Jak podają dane Pyszne.pl, w pierwszych dziewięciu miesiącach 2026 r. średnia cena dania ze schabowym wyniosła na platformie 38,16 zł, co oznacza wzrost o 5,6 proc. w porównaniu z analogicznym okresem rok wcześniej. We wrześniu 2026 r. za porcję klasycznego kotleta płaciliśmy średnio 38,85 zł wobec 36,84 zł we wrześniu ubiegłego roku.

Przeciętne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw wzrosło w tym samym czasie o 5,9 proc. (według danych GUS). Oznacza to, że za średnią pensję można było kupić około 239 porcji schabowego, czyli praktycznie tyle samo, co rok wcześniej (238 porcji).

Złudzenie stabilności pryska jednak, gdy spojrzymy na osoby zarabiające najmniej. Płaca minimalna wzrosła w tym okresie o 3 proc. (do 4806 zł brutto), co oznacza, że osoba zarabiająca najniższą krajową mogła we wrześniu kupić 124 porcje schabowego – czyli o 3 porcje mniej niż rok temu (127 porcji). Cena tradycyjnego dania rosła więc wolniej niż średnia pensja w korporacjach, ale szybciej niż najniższe wynagrodzenia w kraju.

– Z perspektywy Pyszne.pl schabowy prezentuje różnorodność rynku dostaw. W tegorocznych danych mamy 2740 restauracji, które sprzedały przez naszą platformę produkty ze schabowym w nazwie, a udział tych produktów w sprzedaży w części mniejszych miejscowości jest wyraźnie wyższy niż w metropoliach. Równie ciekawa jest relacja ceny do wynagrodzeń: przeciętna pensja brutto w sektorze przedsiębiorstw odpowiada niemal tej samej liczbie porcji co przed rokiem, ale przy płacy minimalnej ten przelicznik spadł. To dwa uzupełniające się spojrzenia na miejsce tradycyjnego obiadu na naszym rynku – mówi Aleksander Rosa, rzecznik prasowy Pyszne.pl.

Niezależnie od zmian trendów, zawirowań ekonomicznych i rosnącej popularności dań roślinnych czy azjatyckich, schabowy pozostaje niekoronowanym królem polskiego comfort food. Jest dowodem na to, że prawdziwe kulinarne serce Polski wciąż bije najmocniej w mniejszych miasteczkach.

Wybrane dla Ciebie
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY