Ogromny schabowy w stolicy za 20 zł. Poszłam sprawdzić, co dostajemy za tę cenę
Niedrogie obiady na mieście to dziś rzadkość, dlatego obietnica wielkiego schabowego poniżej 25 zł od razu przyciągnęła moją uwagę. Odwiedziłam lokal Zapanierowani, aby na własnym talerzu porównać rozmiary M oraz XL i przekonać się, jak wypada relacja ceny do jakości mięsa. Czy to kulinarny hit, czy tylko góra panierki? Sprawdź w moim teście wideo.
Schabowy M czy gigant XL? Cennik, jakiego dawno nie widziałam
Choć niektórzy celebrują go w niemal każdą niedzielę, oficjalny Dzień Kotleta Schabowego przypada co roku 7 listopada. Na lepszy pretekst do kulinarnego testu nie mogłam trafić – gdy tylko usłyszałam o kotlecie w rozmiarze M za 20 zł i wersji XL za 24 zł, od razu postanowiłam zamówić oba warianty, by sprawdzić różnicę w wielkości.
O ile porcja M wygląda jak solidny, domowy obiad, o tyle XL to już talerz spokojnie dla dwóch głodnych osób. Zaskakują też niskie ceny dodatków dobieranych osobno: maślane tłuczone ziemniaki lub kasza kosztują tu zaledwie 3,50 zł, domowy kompot 3 zł, a chrupiące ziemniaczane talarki 6,50 zł. Do całości dobrałam jeszcze perfekcyjnie wysmażone jajko sadzone z płynnym żółtkiem.
Chrupnięcie słychać od razu. Co kryje się w środku?
Od pierwszego kęsa uwagę zwraca panierka schabowego – jest złocista, idealnie przylega do kotleta, nie ocieka zbędnym tłuszczem i chrupie dokładnie tak, jak powinien chrupać dobry schaboszczak. Niestety, sam schab rozbito bardzo cieniutko, przez co momentami miałam wrażenie, że jem przede wszystkim chrupiącą otoczkę. Mięso nie było przesuszone, jednak zdecydowanie przydałoby się w nim nieco więcej wyrazistych przypraw oraz grubszy plaster wieprzowiny.
Ziemniaczany hit, wpadka z surówkami i ostateczny rachunek
Prawdziwym zaskoczeniem okazały się dodatki skrobiowe. Ziemniaki z masłem są kremowe, domowe i pełne smaku, a talarki przyjemnie puszyste wewnątrz. Nieco słabiej wypadły surówki – w buraczkach dominowała ostra cebula, z kolei klasyczny colesław okazał się zbyt kwaśny. Mimo to za pełen zestaw z dwoma kotletami i kompletem dodatków zapłaciłam łącznie 66 zł. Taka ilość jedzenia bez problemu nasyciłaby nawet trzy osoby, co czyni to miejsce jedną z bardziej opłacalnych opcji na szybki, tradycyjny obiad.
A wy daliście radę zjeść takiego giganta w pojedynkę, czy to jednak porcja na pół ze znajomym? Dajcie znać w komentarzach.
Źródło artykułu: Pysznosci.pl
Absolwentka Akademii WIT w Warszawie, gdzie zdobyłam tytuł magistra sztuki. Od 2019 roku pracuję jako Content Creator dla Genialne, nagrywając kreatywne filmy DIY, w których sama występuję, a także realizując inne projekty wymagające pracy przed kamerą i angażującego storytellingu. Każde nagranie to dla mnie szansa na zabawę formą, inspirację widzów i rozwój kreatywności.