Zostawia pomidory w tyle. Robimy ogromny błąd, wyjadając tylko czerwony środek
Niewielu podejrzewa, że ten letni owoc kładzie pomidora na łopatki zawartością likopenu. A to dopiero początek, bo arbuz oferuje też aminokwas wspierający krążenie oraz solidną dawkę potasu. Pod jego słodkim miąższem skrywa się zaskakująco potężny skład.
Na arbuza patrzy się jak na słodką, chrupiącą wodę, idealną do schłodzenia w trakcie upału. Prawdą jest, że jego czerwony miąższ skrywa więcej likopenu niż surowy pomidor, a do tego oferuje jeszcze pewien aminokwas, o którym mało kto słyszał. Przy tak niskiej kaloryczności oferuje zaskakująco dużo. Warto poznać, co naprawdę siedzi w jego wnętrzu oraz jak jeść arbuza, żeby wyciągnąć z niego jak najwięcej.
WIDEOObiad z jednej blachy z sezonowymi warzywami. Prosto, szybko i smacznie
Woda, cukier oraz garstka kalorii
Arbuz w ponad 90 procentach składa się z wody, dlatego jest tak orzeźwiający oraz lekki. W 100 gramach miąższu znajduje się zaledwie 30 kalorii, więc nawet spory kawałek nie obciąża mocno dziennego bilansu. Węglowodanów jest mniej więcej 7,5 grama na 100 gramów i prawie wszystkie z nich to cukry proste, głównie fruktoza, glukoza oraz sacharoza. Mimo bardzo słodkiego smaku dawka cukru w jednej porcji jest niewielka, ponieważ resztę masy zajmuje właśnie woda. Białka oraz tłuszczu jest w nim jak na lekarstwo, czyli odpowiednio około 0,6 grama oraz 0,15 grama. Słabą stroną arbuza jest niska zawartość błonnika, która wynosi zaledwie około 0,4 grama na 100 gramów. Z tego powodu arbuzem ciężko się najeść na dłuższy czas.
Likopen mocniejszy niż w pomidorze
Likopen to czerwony barwnik z grupy karotenoidów, czyli z roślinnych związków przeciwutleniających. Likopen unieszkodliwia wolne rodniki, czyli cząsteczki, które uszkadzają komórki ciała. Czas na największą niespodziankę, ponieważ surowy arbuz ma go zwykle 4,5 miligrama na 100 gramów, a surowy pomidor jedynie 2,5-3 miligrama. Jeszcze ważniejsza jest forma tego barwnika. Likopen z pomidora potrzebuje obróbki, aby organizm wchłonął go w większej ilości. Arbuz nie ma tego problemu, ponieważ jego likopen występuje już w postaci łatwo przyswajalnej, nawet na surowo. Powodem jest inna budowa miąższu, w którym barwnik nie jest tak mocno uwięziony w ścianach komórek. Dlatego schłodzona porcja arbuza działa pod tym względem lepiej niż surowy pomidor w sałatce.
Cytrulina dla naczyń oraz krążenia
Cytrulina to aminokwas, którego nazwa pochodzi od łacińskiej nazwy arbuza Citrullus. W 100 gramach czerwonego miąższu, zależnie od odmiany i dojrzałości, znajduje się jej około 150-250 miligramów, a jeszcze więcej kryje się w jasnej części tuż przy skórce. Organizm zamienia cytrulinę w argininę, czyli kolejny aminokwas, z którego powstaje tlenek azotu. Ten związek rozluźnia mięśnie w ścianach naczyń krwionośnych i lekko je rozszerza. Dzięki temu krew płynie swobodniej, a serce ma przez to mniej wyczerpującą pracę. Część badań wskazuje na delikatne obniżenie ciśnienia oraz lepszą tolerancję wysiłku u osób aktywnych. Trzeba jednak uczciwie dodać, że wpływ ten jest umiarkowany i nie zastąpi leczenia ani regularnego ruchu. Sama porcja arbuza nie wyleczy nadciśnienia, ale jest wspierającym dodatkiem do diety przyjaznej sercu.
Potas oraz nawodnienie w upały
Arbuz to przyjemny sposób na uzupełnienie płynów w trakcie upalnych dni, ponieważ poza wodą zawiera też minerały. W 100 gramach miąższu znajduje się około 112 miligramów potasu oraz niewielka ilość magnezu. Potas to elektrolit, czyli minerał odpowiedzialny za pracę mięśni, przewodzenie sygnałów w nerwach oraz utrzymanie równowagi wodnej w ciele. Równoważy też sód z soli i w ten sposób wspiera prawidłowe ciśnienie. Podczas upału oraz wysiłku organizm traci wodę razem z elektrolitami, dlatego sam łyk czystej wody nie zawsze wystarcza. Chłodny kawałek arbuza uzupełnia jedno oraz drugie naraz, a przy tym jest lekkostrawny i chłodzący. Nie zastąpi napoju izotonicznego przy długim, intensywnym treningu, ale do codziennego nawadniania w letnie dni spisuje się świetnie.
Witamina A oraz C w czerwonym miąższu
Czerwony miąższ oferuje też dwie ważne witaminy. W 100 gramach arbuza znajduje się około 8 miligramów witaminy C, czyli mniej więcej jedna dziesiąta dziennego zapotrzebowania dorosłej osoby. Witamina C wspiera produkcję kolagenu, wzmacnia odporność oraz ułatwia wchłanianie żelaza z posiłków roślinnych. Drugim cennym składnikiem jest beta-karoten, czyli pomarańczowo-czerwony barwnik, który organizm zamienia w witaminę A. Ta witamina jest potrzebna do dobrego widzenia, sprawnej pracy układu odpornościowego oraz zdrowej skóry. Arbuz ma około 28 µg RAE witaminy A na 100 gramów, a dzienne zapotrzebowanie wynosi 700 µg RAE dla kobiet i 900 µg RAE dla mężczyzn. Ciekawostką jest to, że im bardziej dojrzały oraz intensywnie czerwony owoc, tym więcej tych barwników się w nim gromadzi. Dlatego najlepiej wybierać arbuzy z nasyconą barwą miąższu.
Arbuz a cukier oraz sylwetka
Wokół arbuza krąży przekonanie muśnięte obawą, że mocno podnosi cukier we krwi. Wynika to z wysokich wartości indeksu glikemicznego podawanych w starszych tabelach, choć nowsze pomiary pokazują też wartości średnie. Indeks glikemiczny mówi o tym, jak szybko dany produkt podnosi poziom glukozy we krwi. Sama liczba nie oddaje jednak całej prawdy. Ważniejszy od indeksu jest ładunek glikemiczny, czyli wskaźnik uwzględniający rzeczywistą ilość węglowodanów w porcji. Dla standardowej porcji arbuza wynosi on zaledwie około 4-5 i zalicza się do wartości niskich. Oznacza to, że jeden kawałek podnosi cukier zdecydowanie łagodniej, niż sugeruje jego wysoki indeks glikemiczny. Osoba dbająca o sylwetkę może go jeść bez większych obaw. Cukrzycy również mają do niego prawo, ale lepiej w mniejszej porcji oraz z dodatkiem białka lub tłuszczu, ponieważ te makroskładniki spowalniają wchłanianie cukru.
Jak jeść arbuza, żeby wyciągnąć z niego najwięcej
Aby wyciągnąć z arbuza najwięcej, warto zwrócić uwagę na kilka prostych rzeczy. Dobrze jest zjadać także jasną część tuż przy skórce, a nie tylko czerwony środek. Karotenoidy z owocu jeszcze lepiej się przyswajają w towarzystwie odrobiny tłuszczu, dlatego sensownym pomysłem jest połączenie arbuza z fetą, garścią orzechów lub jogurtem. Cały, nierozkrojony owoc najlepiej trzymać w temperaturze pokojowej, ponieważ chłód hamuje gromadzenie się likopenu oraz beta-karotenu. Po przekrojeniu trzeba go już schować do lodówki, szczelnie przykryć i zjeść w ciągu 2-3 dni. Pestki są jadalne i można je spokojnie przegryzać, a po rozgryzieniu dostarczają między innymi magnez oraz białko roślinne. Ostrożność powinny zachować osoby z chorymi nerkami, ponieważ większa porcja to również więcej potasu.
Arbuz to zdecydowanie więcej niż słodka letnia przekąska. Przy bardzo niskiej kaloryczności oferuje porcję likopenu potężniejszą niż surowy pomidor, a do tego może pochwalić się cytruliną, przyjazną dla naczyń oraz nawadniającym potasem. Najlepiej jeść go razem z jasną częścią przy skórce i odrobiną tłuszczu, ponieważ wtedy ten zwykły letni przysmak zamienia się w pełnowartościowy, bardzo zdrowy element diety.