Tę lekką wędlinę robię sam w domu. Jest pyszna, a ja mam pewność, że kanapki moich dzieci są zdrowe
Nie ufam sklepowym wędlinom, dlatego od dawna przygotowuję je sam. Moja domowa wędlina drobiowa jest soczysta, aromatyczna i pozbawiona zbędnych dodatków. Dzięki prostemu przepisowi mam pewność, że kanapki moich dzieci są nie tylko smaczne, ale przede wszystkim zdrowsze niż te z gotowymi wyrobami ze sklepu.
Domowa wędlina drobiowa od kilku lat zajmuje stałe miejsce w mojej kuchni. Zamiast sięgać po gotowe produkty ze sklepu, wybieram pieczone mięso przygotowane własnoręcznie. Dzięki temu wiem dokładnie, co trafia na kanapki moich dzieci, a przy okazji zyskuję smaczną i lekką alternatywę dla wielu sklepowych wędlin. Taka domowa wędlina jest soczysta, aromatyczna i zachowuje naturalny smak mięsa bez zbędnych dodatków.
Sprawdzona receptura na domową szynkę z kurczaka
Domowa wędlina drobiowa – prosty przepis, który zawsze się udaje
Przez lata dopracowałem ten przepis do perfekcji. Mięso wychodzi soczyste, aromatyczne i świetnie kroi się na cienkie plasterki. Najlepiej smakuje następnego dnia po upieczeniu, kiedy dobrze się schłodzi.
Składniki:
- 1 kg piersi z indyka,
- 1 litr zimnej wody,
- 40 g soli,
- 2 ząbki czosnku,
- 1 łyżeczka słodkiej papryki,
- 1/2 łyżeczki papryki wędzonej,
- 1 łyżeczka majeranku,
- 1/2 łyżeczki świeżo mielonego pieprzu,
- 1 łyżka oliwy z oliwek.
Sposób przygotowania:
- Rozpuść sól w zimnej wodzie i przygotuj solankę.
- Zanurz mięso w roztworze i wstaw do lodówki na 10–12 godzin.
- Wyjmij pierś z solanki i dokładnie osusz ją papierowym ręcznikiem.
- W miseczce połącz przeciśnięty przez praskę czosnek, oliwę oraz wszystkie przyprawy.
- Natrzyj mięso przygotowaną marynatą z każdej strony.
- Przełóż pierś do naczynia żaroodpornego.
- Piecz w piekarniku nagrzanym do 180 stopni Celsjusza przez około 55 minut.
- Po upieczeniu pozostaw mięso do całkowitego wystudzenia.
- Schłodź je w lodówce przez kilka godzin.
- Pokrój na cienkie plasterki i podawaj na kanapkach.
Jak przechowuję domową wędlinę drobiową?
Po wystudzeniu zawsze przekładam mięso do szczelnego pojemnika. Dzięki temu nie wysycha i zachowuje świeżość nawet przez kilka dni. Najczęściej przechowuję je w lodówce do pięciu dni.
Jeśli przygotuję większą porcję, część kroję na plastry i zamrażam. To bardzo wygodne rozwiązanie, szczególnie gdy rano brakuje czasu na przygotowanie śniadania. Wystarczy wyjąć kilka plastrów wieczorem, a rano są gotowe do jedzenia.