NewsyMagda Gessler chciała przerwać "Kuchenne rewolucje". Aż wrzasnęła, gdy to zobaczyła

Magda Gessler chciała przerwać "Kuchenne rewolucje". Aż wrzasnęła, gdy to zobaczyła

Magda Gessler zdenerwowana tym, co zastała w kuchni gdańskiej restauracji
Magda Gessler zdenerwowana tym, co zastała w kuchni gdańskiej restauracji
Źródło zdjęć: © Facebook | Kuchenne Rewolucje (screenshot)

06.10.2023 16:58

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Magda Gessler nie szczędzi słów krytyki i nie ukrywa emocji, przeprowadzając rewolucje w polskich restauracjach. Już niejednokrotnie przekonaliśmy się o tym i nie zmieniło się to wraz z nadejściem kolejnego sezonu. Tym razem restauratorkę do czerwoności doprowadził stan kuchni, jaki zastała w gdańskiej restauracji.

Trwa 27. sezon "Kuchennych rewolucji". Magda Gessler odwiedziła już Kaszuby i Podkarpacie, przeprowadziła voltę w stolicy i na Śląsku Cieszyńskim. W 5. odcinku najnowszej edycji programu mogliśmy zobaczyć, jak pod jej wodzą zmienia się gdańska restauracja "Mio Gastro". Kontrowersji nie brakowało.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

"Mio Gastro" w Gdańsku przed "Kuchennymi rewolucjami"

W czwartek, 5 października stacja TVN wyemitowała odcinek programu poświęcony rewolucji w gdańskiej restauracji. "Mio Gastro" założył 29-letni Wojtek, którego marzeniem było rozkręcenie lokalu z rodzinną atmosferą. Do współpracy zaprosił przyjaciela. 32-letni Daniel przejął obowiązki szefa kuchni, mimo że wcześniej gotowaniem zajmował się wyłącznie amatorsko.

Jak wspólnicy powiedzieli w programie, w początkowej fazie lokal radził sobie dobrze, jednak z czasem klientów zaczęło ubywać, a do biznesu trzeba było dokładać miesięcznie ok. 10 tys. zł. Mimo że od otwarcia lokalu nie minęło nawet pół roku, właściciel poprosił o pomoc Magdę Gessler.

"Kuchenne rewolucje" w Gdańsku. Magda Gessler chciała przerwać program

Kiedy już restauratorka pojawiła się na miejscu, skrytykowała dosłownie wszystko. O nazwie lokalu powiedziała, że kojarzy jej się z problemami żołądkowymi, natomiast carbonarę, jaką jej podano, nazwała niejadalną. Zwróciła uwagę, że nikt w restauracji nie zna i nie rozumie filozofii włoskiej kuchni, a zespół jest niedoświadczony.

Oberwało się również wnętrzom lokalu, które według jej opinii nie pasowały do idei serwowanych tam dań. Restauratorka miała też zastrzeżenia do sposobu reklamowania i prowadzenia social mediów restauracji, jednak dopiero sytuacja na zapleczu doprowadziła ją do wybuchu złości.

Restauratorka zastała tam nieład, była zawiedziona tym, jak bardzo zapuszczono kuchnię. Gessler ten stan rzeczy rozzłościł do tego stopnia, że rozbiła talerz i zagroziła, że jeśli na drugi dzień zaplecze nie będzie błyszczeć, rewolucja zostanie przerwana. Finalnie pracownikom udało się doprowadzić lokal do ładu, a Magda Gessler mogła kontynuować rewolucję.

"Trattoria Melone Rosa". Czy Magda Gessler uznała rewolucję za udaną?

Gessler zmieniła nazwę lokalu na "Trattoria Melone Rosa" i pozostała przy włoskich klimatach. Motywem przewodnim stały się, jak wynika z nazwy, różowe melony. Pojawiły się zarówno w odświeżonej karcie menu, jak i na naściennych grafikach. Dzięki nim lokal nabrał ciepłej, przyjaznej atmosfery.

Mimo że kolację finałową z pewnością można zaliczyć do udanych, kilka wpadek pojawiło się kilka tygodni później, kiedy Magda Gessler ponownie odwiedziła restaurację. Jej zdaniem najgorzej wypadła zupa, jednak mimo wszystko szala przechyliła się na stronę zwycięstwa, a rewolucja została uznana przez restauratorkę za udaną.

Źródło artykułu:Pysznosci.pl
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Zobacz także