Odwiedziliśmy lokal w niedzielę w porze obiadowej. Restauracja mieści się w piwnicy zabytkowej kamienicy przy ulicy Lubelskiej – zresztą prosto z niej można wejść do słynnych Chełmskich Podziemi Kredowych. Mimo że sporo stolików było zajętych, bez problemu znaleźliśmy miejsce dla siebie.
WIDEOWytrawne oponki z kurczaka, ryżu i mozzarelli. Są tak dobre, że od razu znikają z talerza
"Kuchenne rewolucje" w Chełmie. Jak dawna "Gęsia Szyja" uniknęła zamknięcia
Jeszcze w 2014 r. lokal działał pod szyldem "Gęsia Szyja" i miał spore problemy. Sale świeciły pustkami, a zamiast zapachu pieczonego mięsa w powietrzu czuć było tylko woń starej piwnicy. Właściciel, pan Paweł, pracował po kilkanaście godzin dziennie, wyprzedając prywatne rzeczy, by ratować biznes. W weekendy zaglądali tu głównie amatorzy piwa. Widmo bankructwa było bardzo realne, dopóki nie pojawiła się tu Magda Gessler. Restauratorka zmieniła nazwę na "Gęsie Sprawki" i oparła kartę na daniach z gęsi. Widząc pełną salę w niedzielę, od razu wiedziałam, że ten plan musiał wypalić. Pozostało tylko sprawdzić jedzenie.
W menu od razu rzuca się w oczy wkładka z hasłem "Magda Gessler poleca". To tam kryją się klasyki, od których zaczęła się odnowa lokalu. Z przystawek króluje sałatka z gęsią wątróbką w sosie z duszonych pomidorów oraz gęsie żołądki w delikatnym sosie czosnkowym (obie pozycje po 35 zł). Karta polecana przez restauratorkę oferuje też konkretniejsze dania główne – tradycyjną golonkę prosto z gara (9 zł za 100 g), pierś z kaczki czy pieczoną kaczkę z jabłkami. Ciekawostką jest propozycja dla większej, czteroosobowej ekipy: cała, ważąca około 4 kilogramów pieczona gęś z kopytkami i sałatką z buraków, którą trzeba zamawiać z wyprzedzeniem (350 zł). Wybór mocno działał na wyobraźnię, ale my postanowiliśmy sprawdzić te klasyczne, obiadowe pozycje.
Krupnik, dla którego warto tu przyjechać
Zaczęliśmy od zup. Mąż zamówił rosół z gęsi, ja postawiłam na krupnik na gęsinie z kurkami. Ten krupnik okazał się moim największym odkryciem tego obiadu. Zupa była niesamowicie esencjonalna, gęsta od pęczaku i grzybów. Czuć było głęboki, mięsny smak wywaru, który świetnie odświeżał spory dodatek świeżego koperku. Naprawdę rzadko w restauracjach dostaje się tak uczciwą, pełną smaku zupę. Rosół również trzymał poziom – miał ciemny kolor, typowy dla gęsiego mięsa, bardzo intensywny smak i dużo makaronu.
Kaczka z chrupiącą skórką i pierogi pełne mięsa
Jako danie główne wybrałam pieczoną kaczkę (aż 600 gramów). Dodatki w karcie dobiera się osobno, więc poprosiłam do niej o kopytka i miks sałat. Kaczka była upieczona w punkt. Skórka przyjemnie chrupała, a samo mięso było na tyle miękkie, że gładko odchodziło od kości. Było soczyście i bardzo aromatycznie, co w restauracjach nie zawsze jest regułą – drób łatwo przesuszyć. Do tego świetnie pasowały podsmażone kopytka z majerankiem oraz prosta sałata z pomidorem, ogórkiem i sosem winegret.
Mąż wybrał osiem pierogów z gęsiną w towarzystwie buraczków. Ciasto w pierogach było cienkie i elastyczne, a w środku znajdowało się sporo zwartego, mięsnego farszu. Pierogi podsmażono na rumiano, ale na talerzu nie było widać nadmiaru tłuszczu. Mąż zauważył, że dla niego farsz mógłby być nieco bardziej słony, ale dla mnie balans smaków był odpowiedni. Całość świetnie przełamywały buraczki z dodatkiem francuskiej musztardy, w której chrupiące ziarna gorczycy dawały fajny, ostry finisz.
Jedyny minus? Na drugie danie czekaliśmy dość długo. Przy pełnej sali to się zdarza, ale nadrabiała to bardzo sympatyczna obsługa.
Ile kosztuje obiad w "Gęsich Sprawkach"?
Choć byliśmy już pełni, z witrynki kusił nas deser. Zdecydowaliśmy się na jedną porcję Raffaello w pucharku na spółkę. Krem był gęsty i mocno kokosowy, ale nie mdły. Wszystko dzięki temu, że na dnie ułożono warstwę słonych krakersów, które dobrze zbiły słodycz kremu.
Za duży, dwudaniowy obiad dla dwóch osób, jeden deser i dwa piwa (Żywiec, 0,5 l) zapłaciliśmy łącznie 188 złotych. Mój krupnik kosztował 21 zł, rosół 19 zł. Za porcję kaczki zapłaciliśmy 35 zł, a kopytka i sałata kosztowały po 10 zł. Pierogi z gęsiną 38 zł, deser 25 zł, a dwa piwa bezalkoholowe 30 zł.
Czy to dużo? Gęsina i kaczka to jakościowe, droższe mięsa. Porcje były spore, a jedzenie bardzo smaczne. Nie uświadczyliśmy tu żadnego "paragonu grozy" – ceny są po prostu uczciwe i adekwatne do tego, co dostajemy na talerzu. Tyle obecnie kosztuje jedzenie na mieście. Wiadomo, że obiad dla kilkuosobowej rodziny to większy wydatek, ale jedząc w "Gęsich Sprawkach", przynajmniej wiemy, za co płacimy.
Nasza ocena to solidne 5+. Chętnie tam wrócimy, choćby po to, żeby znów zjeść ten krupnik.