Leśne jagody to jeden z najsmaczniejszych symboli lata, dlatego w lasach w całym kraju zaroiło się od zbieraczy. Niestety, w pogoni za jak największym zbiorem wielu z nich całkowicie zapomina o szacunku dla natury. Leśnicy z Nadleśnictwa Lipusz oraz Fundacja Polskie Lasy apelują o rozsądek i przypominają, że las to nie hala fabryczna. Okazuje się bowiem, że pośpiech i chęć ułatwienia sobie pracy mogą zamienić darmowe dary natury w niezwykle kosztowną lekcję ekologii. Wielu zbieraczy nie zdaje sobie sprawy, że ich zachowanie niszczy ekosystem na długie lata.
Tłumy ciągną na tę wieś. Polacy wolą zbierać sami, niż przepłacać w sklepie
Jak zbierać jagody?
Aby zapełnić wiadra w ekspresowym tempie, zbieracze masowo sięgają po tzw. maszynki, grzebienie lub szarpaki. Leśnicy alarmują, że to fatalny wybór, który przynosi więcej szkody niż pożytku. Mechaniczne zrywanie drastycznie niszczy owoce – są one pogniecione, obite, mokre i przez to błyskawicznie pleśnieją. Co więcej, w łubiance ląduje mnóstwo gałązek, liści oraz leśnego igliwia. Taki surowiec traci na wartości handlowej, a konieczność żmudnego, wielogodzinnego czyszczenia zbiorów w domu całkowicie niweluje pozorne oszczędności czasu, jakimi kusiło użycie zakazanego narzędzia.
"Czasem warto zwolnić i postawić na naturę oraz dokładność. Bo liczy się nie tylko ilość, ale przede wszystkim jakość" - zaznacza Nadleśnictwo Lipusz na swoim facebookowym profilu.
Zupełnie inaczej wygląda tradycyjny zbiór ręczny. Choć wymaga cierpliwości i wysiłku, pozwala zachować idealną jakość borówek. Owoce zrywane palcami są suche, czyste, jędrne i gotowe do natychmiastowego spożycia lub wykorzystania w letnich wypiekach. Ręczne zbieranie to także gwarancja, że kolejne pokolenia będą miały co zbierać.
Mandat za zbieranie jagód maszynką
Samo posiadanie maszynki w lesie nie jest zakazane. W rzeczywistości polskie prawo nie zabrania samego posiadania czy przenoszenia narzędzia, ale kategorycznie zabrania niszczenia roślinności leśnej. Ponieważ specyficzna konstrukcja maszynek kaleczy, łamie i bezpowrotnie wyrywa delikatne krzewinki borówek i jagód z korzeniami, ich użycie w 99 procentach przypadków oznacza złamanie przepisów o ochronie przyrody. Leśne jagodziska po przejściu zbieracza z maszynką wyglądają jak po przejściu glebogryzarki, a ich regeneracja trwa nawet kilka sezonów.
Podstawą prawną do nałożenia mandatu karnego w wysokości do 500 zł jest art. 153 § 1 Kodeksu wykroczeń (zbiór owoców leśnych w sposób niedozwolony) w zbiegu z art. 156 § 1 Kodeksu wykroczeń, który wprost mówi o niszczeniu roślinności, zasiewów lub krzewów. Straż Leśna w całym kraju regularnie patroluje najpopularniejsze jagodziska i prowadzi rutynowe kontrole. Za pójście na łatwiznę grozi grzywna, a w skrajnych przypadkach masowej dewastacji przyrody strażnicy mogą skierować sprawę do sądu, gdzie kary finansowe bywają wielokrotnie wyższe. Wybierając się do lasu, warto więc zostawić mechaniczne patenty w domu, spakować do koszyka cierpliwość i postawić na metody bezpieczne dla natury.