Zjadamy ledwie kilka gramów rocznie, a Włosi wykupują ją od nas na pniu. To najzdrowsze mięso

Na polskich stołach od lat niepodzielnie królują wieprzowina i drób, ewentualnie wołowina na specjalne okazje. A jagnięcina? Zazwyczaj omijamy ją w sklepach szerokim łukiem. Pokutuje przekonanie, że jest za droga, trudna w przygotowaniu, twarda i ma "dziwny" zapach. Pora obalić te mity, bo to jedno z najzdrowszych mięs, po jakie możemy sięgnąć.

JagnięcinaJagnięcina
Źródło zdjęć: © Adobe Stock
Katarzyna Gileta

W czasach PRL-u, gdy mięso owcze trafiało do barów i stołówek bez kartek, często przyrządzano je źle – bez odpowiednich przypraw i obróbki. To zraziło całe pokolenie. Dziś jednak mamy dostęp do mięsa najwyższej jakości (jak choćby chroniona unijnym certyfikatem jagnięcina podhalańska), a kucharze i dietetycy biją na alarm: włączmy ją do diety, bo korzyści są ogromne.


WIDEO
Udka z kurczaka w marynacie jogurtowej. Sprawdzony przepis na obiad z piekarnika


Smutne statystyki: cudze chwalicie, swego nie znacie

Zastanawialiście się kiedyś, ile jagnięciny zjadamy my, a ile inne narody? Dane są wręcz szokujące. Jak pokazują raporty KOWR (Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa) oraz GUS, statystyczny Polak zjada rocznie zaledwie około 30-40 gramów mięsa baraniego i jagnięcego! Dla porównania Grecy, Hiszpanie czy Francuzi jedzą je w kilogramach.

Co ciekawe, polska jagnięcina uchodzi w Europie za produkt ekskluzywny. Polska wysoce rozwiniętą hodowlę przeznacza głównie na eksport. Naszym absolutnie największym odbiorcą są Włochy (szczególnie w okolicach świąt wielkanocnych, gdzie polska jagnięcina jest rarytasem), ale nasze mięso trafia też na stoły w Niemczech, Francji i Holandii. Zagraniczni smakosze płacą za nią krocie, a my wciąż nie doceniamy tego, co mamy na wyciągnięcie ręki.

Dlaczego jagnięcina to dietetyczny i zdrowotny hit?

Dietetycy nie mają złudzeń – to jedno z najbardziej wartościowych mięs na rynku. Ponieważ pozyskuje się je z młodych owiec (do 6. miesiąca życia, a tzw. mleczną nawet do 6. tygodnia), jest niezwykle delikatne, chude i lekkostrawne.

  • Paliwo dla mięśni i serca: W jagnięcinie znajdziemy ogromne pokłady L-karnityny, która dba o nasz układ krwionośny i wspiera pracę mięśni.
  • Naturalny "spalacz" tłuszczu: Zawiera kwas rumenowy (CLA), który wykazuje silne działanie antyoksydacyjne, zapobiega odkładaniu się złego cholesterolu, a do tego wspomaga procesy odchudzania i redukcji tkanki tłuszczowej.
  • Bomba witaminowa: To doskonałe źródło świetnie przyswajalnego żelaza (idealne dla osób z anemią), cynku oraz witamin z grupy B, które dbają o nasz układ nerwowy.

Jak przyrządzić jagnięcinę, żeby rozpływała się w ustach?

Największą obawą przed zakupem jagnięciny jest strach przed tym, że wyjdzie łykowata, albo że jej zapach zdominuje danie. Aby mięso było idealnie kruche, soczyste i pachnące, wystarczy pamiętać o trzech zasadach:

  1. Jagnięcina kocha środowisko kwasowe i zioła. Zanim zaczniesz ją piec lub dusić, zamarynuj mięso na kilkanaście godzin w mieszance oliwy, soku z cytryny (lub jogurtu naturalnego), rozgniecionego czosnku, dużej ilości rozmarynu i tymianku. To całkowicie niweluje specyficzny zapaszek.
  2. Nigdy nie wrzucaj zimnego mięsa prosto z lodówki na patelnię. Przed obróbką musi "odpocząć" na blacie przez około godzinę.
  3. Jagnięcinę (np. comber) pieczemy krótko, na różowo, aby nie stwardniała. Z kolei elementy takie jak łopatka czy udziec wymagają długiego, wolnego duszenia w niskiej temperaturze pod przykryciem (np. z dodatkiem białego wina). Wtedy dosłownie rozpada się pod widelcem.

Rozgrzewający jagnięcy ramen z pieczonym mięsem

Jeśli znudziła ci się klasyczna pieczeń, postaw na azjatycki twist! Esencjonalny bulion z delikatnymi plastrami długo pieczonej jagnięciny to danie, które na stałe wejdzie do twojego repertuaru.

Składniki (na 4 porcje):

  • 600 g łopatki jagnięcej bez kości,
  • marynata: 3 ząbki czosnku, 3 łyżki sosu sojowego, łyżka tartego imbiru, łyżka miodu, łyżka oleju sezamowego,
  • bulion: 1,5 litra bulionu wołowego lub drobiowego, 4 łyżki jasnego sosu sojowego, 1 łyżka pasty miso (opcjonalnie), kawałek świeżego imbiru, 2 ząbki czosnku, gwiazdka anyżu,
  • do podania: makaron ramen, posiekany szczypiorek, pędy bambusa (opcjonalnie, dostępne w puszkach).

Sposób przygotowania:

  1. Łopatkę jagnięcą natrzyj marynatą z sosu sojowego, imbiru, czosnku, miodu i oleju. Odstaw do lodówki na minimum 4 godziny (najlepiej na całą noc).
  2. Przełóż mięso do naczynia żaroodpornego i piecz pod przykryciem przez około 2-2,5 godziny w temperaturze 150 st. C, aż będzie mięciutkie. Wyjmij i pozwól mu odpocząć, a następnie pokrój w cienkie plastry (jak na zdjęciu).
  3. W garnku zagotuj bulion z dodatkiem sosu sojowego, imbiru, roztartego czosnku, pasty miso i anyżu. Gotuj na wolnym ogniu przez 15 minut, by smaki się połączyły. Odcedź przyprawy.
  4. Ugotuj makaron zgodnie z instrukcją na opakowaniu.
  5. Na dnie głębokiej miski ułóż porcję makaronu, zalej go gorącym bulionem. Na wierzchu ułóż grube plastry pieczonej jagnięciny, pędy bambusa i posyp całość obficie świeżym szczypiorkiem. Smacznego!
Wybrane dla Ciebie
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE